sobota, 11 stycznia 2025

The Swimmers

 


The Swimmers (pływaczki) to całkiem ciekawy film z 2022 roku na który trafiłem dopiero teraz.


Jest to biograficzna opowieść o dwóch siostrach uprawiających pływanie w Syrii. Zaczyna się ciekawie. Reżyser Sally El-Hosaini jest z pochodzenia Egipcjaninem postanowił więc nie przedstawiać Syrii Assada jako piekła na ziemi.


Jednak od początku. Dwie siostry trenowane przez swojego ojca żyją w Syrii Assada targanej wojną domową. Choć strach narasta starają się żyć normalnie marząc o wyjeździe na igrzyska. Pewnego dnia podczas zawodów basen zostaje zaatakowany przez grupę rebeliantów. Jeden z pocisków wpada do wody ale na szczęście nie wybucha.


Po tym incydencie ojciec podejmuje decyzję. Córki muszą wyjechać.

Przez Turcję dostają się do Grecji.

W tym momencie film zaczyna się psuć.

Europejczycy wychodzą na ludzi, którzy nie mają żadnej empatii dla uchodźców. Nie chcą się z nimi dzielić nawet najbardziej podstawowymi produktami. Ostatecznie bohaterki filmu docierają do a jakże...do Niemiec.


Tam udaje się im znaleźć trenera. Ostatecznie tylko jedna z sióstr zostaje przy pływaniu kwalifikując się na Igrzyska w Rio. Pojedzie tam jako reprezentantka drużyny uchodźców. Zanim ostatecznie pojawi się na olimpijskim basenie wysłuchuje niewybrednych komentarzy od białych pływaczek.

Tyle w olbrzymim skrócie jeśli idzie o film.


Co mnie w nim denerwowało to masa śmieci znacząca trasę przemarszu uchodźców. Ja wiem. Jestem głupi bo się czepiam. Ktoś ucieka od wojny a mnie martwią śmieci. Nie wiem dlaczego ale denerwowało mnie to. Dlaczego cała trasa musiała wyglądać jak chlew.


Druga rzecz, która bardzo wyraźnie wybrzmiewa w tym filmie to nie liczenie się z naszą perspektywą, nas Europejczyków.

Grecy nie są źli. Żyją z turystyki. Często to podstawa utrzymania lokalnej społeczności. Uchodźcy zwyczajnie zakłócają gospodarkę. Jeśli wystraszą turystów to lokalni mieszkańcy zostaną bez środków do życia. Rozumiem, że ktoś ucieka przed wojną ale to nie oznacza, że może lekceważyć lokalnych mieszańców i nawet nie starać się zrozumieć ich perspektywy. Tu pojawia się kolejny problem. Film wyraźnie pokazuje, że zaledwie niewielka część uchodźców to uchodźcy wojenni. Nie brakuje uchodźców ekonomicznych. O ile mogę bez problemu zrozumieć pomoc dla kogoś kto ucieka przed wojną czy katastrofą naturalną to podnosi mi ciśnienie wmawianie mi, że mam jakiś obowiązek przyjmowania i pomocy nielegalnym migrantom ekonomicznym.


Odchodząc już od filmu. Młodsza siostra Yursa wystąpiła dwukrotnie na Igrzyskach olimpijskich. Była solidna ale nie błyskotliwa. Jeszcze jako czynna pływaczka związała się z agencją do spraw uchodźców działającą przy ONZ.


Starsza siostra Sarah nie miała w sobie miłości do pływania i jeszcze przed igrzyskami w Rio opuściła Niemcy by pomagać uchodźcom. W 2018 roku została aresztowana i spędziła ponad trzy miesiące w greckim więzieniu pod zarzutem pomocy nielegalnym imigrantom.


Nie jestem bez serca. Rozumiem nieraz dramatyczną sytuację ludzi w innych częściach świata ale...

Ale uderza mnie to, że ci ludzie, nie mówię tu już o postaciach z filmu bo z takimi postawami spotykam się w życiu prywatnym, że ci ludzie traktują naszą Europę jak dojną krowę. Oczekują pomocy nie chcąc dać nic w zamian. Nie chcą się integrować. Tak naprawdę los naszego kontynentu ich nie obchodzi. Jest tylko chęć wyciśnięcia środków. Nic więcej.


Pomijając postawy skrajne większość ludzi nie jest rasistami. Nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej. To co napędza postawy niechętne przybyszom z zewnątrz to ich roszczeniowa postawa i brak chęci do integracji.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz