sobota, 15 marca 2025

Adolescence

 


Adolescence czyli dojrzewanie to wstrząsający mini serial Netflixa.

Jeśli ktoś nie widział to historia kręci się wokół zabójstwa dokonanego przez 13latka na koleżance ze szkoły.

W Polsce przetoczyła się dość żenująca dyskusja co tu dużo mówić podszyta rasizmem. Polski Internet skupiał się głownie na tym dlaczego filmowy zabójca jest biały a nie czarny itp. Ja rozumiem poprawność polityczną i to, że ciężko znaleźć produkcję telewizyjną gdzie murzyna grałby sprawcę, ale w przypadku tego serialu nie ma to najmniejszego znaczenia. Być może polska publika nie zrozumiała serialu i problemów, które porusza bo to produkcja na wskroś brytyjska.


W samej Brytanii przeżyto krótkotrwały szok. Przez kilka dni mówiono tylko o tym. Aktor grający ojca udzielił jakiegoś łzawego wywiadu opowiadając …o rasizmie. Ehhh.


Obecnie jednak sytuacja wraca już do normy. Ot dzień jak co dzień. Brytyjskie społeczeństwo nie lubi mierzyć się z problemami, które samo stworzyło. Wolą udawać, że wszystko jest super.

Tymczasem serial jak na dłoni pokazuje patologię współczesnej Brytanii. Dzieci, którym wolno absolutnie wszystko. Wałęsają się po nocach i nikogo to nie obchodzi.

Żyją w świecie wirtualnym gdzie „lajki” i bycie popularnym jest ważniejsze niż realne życie. Są bardzo mocno zseksualizowani. Zdecydowanie za wcześnie. Dorośli tych problemów nie potrafią lub nie chcą zauważyć.

W odcinku drugim mamy próbę przeprowadzania dochodzenia w szkole. Dzieci w większości zachowują się jak opóźnione w rozwoju. Podchodzi się do nich delikatniej jak do jajka. Są rozpieszczone, niezdyscyplinowane, bez szacunku dla osób starszych. Aktorzy wypowiadają celne uwagi o tym, że „nikt tam się niczego nie uczy”. Szkoła jest jakby przechowalnią gdzie udaje się, że ktoś idzie tam zdobyć wiedzę. Wina zostaje zrzucona na nauczycieli.

Moim zdaniem bardzo niesłusznie.

Tak są wypaleni i zwyczajnie im się nie chce ale to zasługa systemu, który postawiony jest na głowie. Nauczyciel nie mający w zasadzie żadnego autorytetu i władzy po jakimś czasie odpuszcza i chodzi do pracy tylko po to by na koniec miesiąca odebrać wypłatę.

Oczywiście są na wsypach szkoły z normalnymi dziećmi i wysokim poziomem nauczania. Jednak to placówki prywatne. Szkoły publiczne to jakiś koszmar.

Osobiście serial do mnie dotarł. Pokazał świat, który na co dzień obserwuje za oknem.

Liberalny sen kończy się katastrofą. Szkoda, że Brytyjczycy nie chcą stanąć w prawdzie i przyznać, że liberalizm to Bóg, który zawiódł.


czwartek, 6 marca 2025

Czy USA rozpadną się po szwach rasowych?

 


Miałem to opublikować kilka miesięcy temu. Mea culpa.

W amerykańskim piśmie „Chronicle” natknąłem się na ciekawy artykuł dotyczący hinduskiej emigracji do Stanów Zjednoczonych.

Hindusów jest już w USA ponad 5 milionów. W ciągu kilkunastu lat ich liczba wzrosła o 60%.

Według propagandy mają mają być super inteligentni i mieć niesamowite zdolności matematyczne. Mocno się zawiodłem czytając wpis jednej z ciekawszych postaci w Partii Republikańskiej pana Viveka Ramaswamy. Polityk stwierdził, że generalnie Hindusi są mądrzejsi a Amerykanie to imbecyle. Choć nie wszystko co napisał było bzdurą od pierwszoligowego polityka wymagałbym nieco więcej dyplomacji i lojalności do kraju w którym mieszka. Tu wyraźnie mamy typowo hinduską wspólnotę koloru skóry.

Bardzo mocno imigrację z Indii popiera też Elon Musk a każdego kto ma inne zdanie wyzywa od rasistów.

Hindusi mieli już w zasadzie opanować dolinę krzemową. Wszystko oczywiście przez ich wybitne zdolności.


Jak jednak jest w praktyce?

Okazuje się, że są na trzecim miejscu jeśli chodzi o nacje nielegalnie dostające się do USA. Zaraz po przyjeździe nawet jeśli mają wizy krótkoterminowe starają się ściągnąć jak najwięcej członków rodziny. Popularne są poradniki jak zostać w USA. Gdy zawiodą wszelkie sposoby Hindusi radzą po prostu poślubić Amerykanina/Amerykankę. Stosują więc w Ameryce dokładnie te same triki, które stosują w Wielkiej Brytanii.


Dalej jest jeszcze ciekawiej. Okazuje się, że firmy nie cenią ich wcale za ich rzekomą wybitną inteligencje a po prostu za to, że są tańsi niż amerykanie i jako osoby nowo przybyłe mają mniej wymagań.


Co do opanowania doliny krzemowej…


Okazuje się, że Hindusi masowo stosują nepotyzm i zawsze wspierają swoich ziomków. W pracy nie są ważne twoje umiejętności a kolor skóry. Znów zupełnie jak w UK.

Gazeta nie precyzuje o jaki przedział czasowy chodzi ale podaje, że czarni i Latynosi wytoczyli już ponad dwa tysiące spraw dotyczących dyskryminacji w miejscu pracy. Białych można dyskryminować?

Tak więc sukces hindusów w wielu firmach to często nie efekt ich ciężkiej pracy ale rasizmu i nepotyzmu.

Wreszcie na koniec.

Partia Republikańska była otwarta na imigrację z Azji już od lat 90tych. Azjaci mieli być naturalnymi konserwatystami tyle, że innego koloru skóry.

Rzeczywistość okazała się inna jeśli idzie o Hindusów. Mniej niż 30% z nich głosuje na republikanów. Według przytoczonych przez pismo badań Ameryka jest dla nich zbyt biała i zbyt chrześcijańska! Zamykają się więc we własnym getcie.

Robią więc dokładnie to samo co robią w Wielkiej Brytanii.

Smutne jest to, że ktoś kto przyjeżdża dobrowolnie do jakiegoś kraju zamiast dostosować się wymaga od gospodarza by ten dostosował się do gościa.

Tak więc emigracja Hinduska nie złagodziła napięć rasowych w USA. Stało się dokładnie odwrotnie.