niedziela, 13 listopada 2011

Polonia Chmielnicki kresowe granie


Chmielnicki, będący do 1954 roku Płoskirowem, to spore ukraińskie miasto leżące 230 kilometrów od polsko-ukraińskiej granicy, gdzie prężenie działa blisko dziesięciotysięczna Polonia.

Płoskirów był jednym z ważniejszych miast kresowych I Rzeczpospolitej. Po rozbiorach znalazł się w zaborze rosyjskim. Wszystko miała zmienić I wojna światowa i jej następstwa. Na konferencji w Wersalu Dmowski postulował przyłączenie Płoskirowa jako obszaru z przeważającą ludnością polską do II Rzeczpospolitej, jednak wojna polsko-bolszewicka pokrzyżowała te plany i miasto znalazło się ok. 40 kilometrów od granicy, po stronie ZSRR.

Nie przeszkodziło to jednak rozwijać się miejscowym Polakom, którzy od początku XX wieku pod wodzą księdza Kazimierza Nosalewskiego (wycofał się wraz z wojskiem polskim w 1920 roku), a następnie kolejnych duchownych, prężnie rozwijali kulturowo-społeczne życie miasta. Sytuacja zmieniła się wlatach trzydziestych, gdy za sprawą kaprysu Stalina ludność polska stała się elementem niepożądanym. Rozpoczął się trudny do wyobrażenia terror. Ludzi deportowano, rozstrzeliwano na miejscu, a nawet zamurowywano żywcem w piwnicach!

Zdziesiątkowana ludność polska zdołała jednak przetrwać okres ZSRR i w przemianowanym w 1954 roku na Chmielnicki mieście, znajdującym się pod administracją już nie ZSRR, a od 1991 roku państwa ukraińskiego, rozpocząć narodowe odrodzenie.

Oprócz skupienia się na sprawach kulturowo-duchowych tym razem postanowiono też zwrócić uwagę na sport. W ten sposób w 2007 roku powstał klub Polonia Chmielnicki.

Wszystko odbyło się z inicjatywy grupy Polaków, którzy w 2007 roku odrodzili po 15 latach miejski związek Polaków w m. Chmielnicki, na papierkach organizacja istniała, ale nic w ogóle nie robiła, tylko własne interesiki kilku osób - relacjonuje jeden z ojców drużyny Roman Medlakowski, który od początku jest też prezesem klubu. Pozostałe osoby, które walnie przyczyniły się do powstania klubu to Walery Medlakowski, Walery Szkolar oraz Stanisław Dermanowski

Formalnie jednak działalność klub podjął 10 listopada 2008 roku, kiedy podczas uroczystości z okazji Dnia Niepodległości ogłoszono jego powstanie. Życie klubu nie jest różowe - od początku swego istnienia boryka się z kłopotami finansowymi. Początkowo utrzymywany był ze składek związku Polaków miasta Chmielnicki (w mieście działa jeszcze pięć innych związków, ale ich działalność na rzecz rodaków lepiej przemilczeć), a obecnie, jak mówią w klubie, z tego, co sobie wyproszą (od 2011 roku Polonia by nie obciążac budżetu związku stała się osobną organizacją). A z tym bywa różnie.

- Ostatnio na rok dostaliśmy od konsulatu całe 450 euro, co wystarczyło na 2 komplety strojów - wzdycha Roman Medlakowski. Nie popisali się też polscy hurtownicy. Na list wysłany do aż 35 hurtowni z prośbą o nawet symboliczne wsparcie, nie raczyła odpisać żadna z nich.

Kłopoty finansowe nie idą w parze wynikami sportowymi. Tutaj zespół ma się czym chwalić. Drużyny zarówno juniorskie jak i seniorskie często biorą udział w rozmaitych turniejach zarówno w kraju, jak i za granicą godnie reprezentując swoje miasto.
Pierwsza drużyna spisuje się wręcz znakomicie i po dwóch sezonach wywalczyła awans do 3 (w kolejności 4) ligi ukraińskiej jednak jak twierdzi kierownik drużyny, ze względów finansowych nie przystąpi do rozgrywek na wyższym szczeblu.

Polonia gra też w lidze miejskiej i halowej oraz dwa razy z rzędu wygrała turniej mniejszości narodowych obwodu Chmielnickiego czym ucieszyła nie tylko miejscowych Polaków, ale również Ukraińców, z którymi od dawna stosunki układają się na zasadach dobrosąsiedzkich (być może dlatego, że w czasach ZSRR ludność polska, jak i ukraińska w równym stopniu doświadczyła terroru stalinowskiego). Dlatego też ukraińscy sąsiedzi gdy Polonia rozgrywała mecz np. z drużyną z Azejberdżanu kibicowali Polakom jako swoim.

Może więc warto zainteresować się i wesprzeć tę kresową drużynę, bo być może własnie tam, a nie gdzieś na boiskach we Francji biegają przyszli reprezentanci Polski.

poniedziałek, 18 lipca 2011

Polonia Wilno


Każdemu, któremu leży na sercu los kresów wschodnich pozostających pod okupacja polecam forum kresowego klubu sportowego Polonia Wilno https://poloniawilno.fora.pl/

niedziela, 10 lipca 2011

Globalne ocieplenie

"Ekolodzy" straszą nas katastroficzną wizja Świata i zmianami klimatycznymi, których miało nie być nigdy wcześniej tymczasem.... Przeglądając Dziennik Poznański (XIX wiek) natknąłem się na ciekawe informacje pogodowe. Otóż zima roku 1859 był tak ciepła, że w styczniu w Poznaniu zakwitły drzewa a w lutym rolnicy rozpoczęli sianie zbóż. Kolejna zima 1860 była niewiele zimniejsza. Nikt jednak nie wpadł w panikę, nie wieszczono końca świata ani nie mówiono o globalnym ociepleniu tymczasem w 2011 roku gdy temperatury trzeci rok z rzędu spadały do ok -20 stopni mówi się o globalnym ociepleniu. Zastanawiające...

niedziela, 6 marca 2011

2011

Od mojego ostatniego wpisu minęło kilka miesięcy. Bo po co w zasadzie pisać? Polityka polska jest tak beznadziejna, że naprawdę szkoda ją komentować a inne tematy jakoś mniej elektryzują. Zresztą kim ja jestem? Gdyby nie to, że podpisuję się z imienia i nazwiska mógłbym rzecz, że jednym z tysięcy anonimowych blogerów których nikt nie czyta. Tutaj jednak miła niespodzianka. Dorobiłem się już ponad 250 unikalnych odwiedzających oraz 4 obserwujących (w domyśle chcących czytać tego bloga regularnie)oraz kilku nowych komentarzy. Może więc warto pisać?

I tu jest problem. Chciałem skomentować wyniki ankiety, które zapowiadały się dość ciekawie i mocno odbiegały od tego co lansują nam media głównego nurtu....jednak google pokpiło sprawę. Z kilkudziesięciu głosów zostały zaledwie trzy. Cóż szkoda.

Na pocieszenie tekst (mój oczywiście), który ukazał się kilka dni temu na portalu dziennikarz press: http://www.dziennikarzpress.pl/czytaj_publikacje/590/Magia+liczb

Mała uwaga.Usłyszałem od bliskiej mi osoby, że jest mało wyrazisty i troszkę ugrzeczniony. Cóż chcąc gdziekolwiek publikować trzeba warto uważać co się pisze, z kim związany jest portal etc. chyba, że ma się już wyrobione nazwisko.

środa, 29 września 2010

Eherodot.com

Ruszył nowy portal historyczny eherodot.com , którego jestem twórcą. Zapraszam do czytania, komentowania na forum i... współpracy.

środa, 22 września 2010

Radio Elka

Rawicz. Michał Gackowski, były Wszechpolak, a dziś sympatyk partii Janusza Korwina – Mikke i prezes struktur powiatowych partii Wolność i Praworządność ma być jednym z kandydatów do rady powiatu rawickiego. - Tworzymy listy wyborcze i będziemy walczyć o mandaty w radach – zapowiada Gackowski. Przyznaje też, że nie wyklucza przyszłej koalicji z Prawem i Sprawiedliwością.
Michał Gackowski sam siebie przedstawia jako byłego członka Młodzieży Wszechpolskiej, a dziś zwolennika poglądów Janusza Korwin - Mikke. Pod takim sztandarem zamierza on startować w wyborach samorządowych do powiatu rawickiego. - Struktury naszego ugrupowania właśnie się tworzą. Dziś jest to kilkanaście osób. Jesteśmy zbyt świeżym tworem na scenie politycznej i dlatego nie mierzymy w stanowiska burmistrzów ograniczając się do rad gmin i powiatu – zapewnia Gackowski i dodaje: - Szukamy też wspólnego języka z inną listą wyborczą, być może z PiSem. Zdaniem Michała Gackowskiego jego ugrupowanie ma realne szanse w walce o mandaty w samorządzie. Z danych PKW, na które się powołuje wynika, że w poprzednich wyborach Janusza Korwin – Mikke poparło blisko 500 osób. Na ten elektorat liczy teraz również Gackowski.

Powyższy wpis (plus informacja w wiadomościach lokalnych już w eterze) u kazał się dzisiaj na portalu Radia Elka.

środa, 1 września 2010

General Plan Ost


1 Września każdego roku przypada kolejna rocznica wybuchu II wojny światowej. Mimo upływu lat konflikt ten wciąż fascynuje wielu.

Niestety można odnieść wrażenie, że w zbiorowej pamięci funkcjonują jedne jej aspekty gdy tymczasem pozostałe przechodzą bez większego echa. Żydzi co zrozumiałe nagłaśniają holocaust. Amerykanie (jeśli pominąć wojnę na Pacyfiku) chełpią się lądowaniem w Normandii.Również takie wydarzenia jak bitwa pod Stalingradem są powszechnie znane. W Polsce poza sztandarowymi punktami kampanii wrześniowej takimi jak obrona Westerplatte nagłaśnia się w ostatnich latach powstanie warszawskie.

Niewiele się jednak mówi(a jeśli już to stosuje się często skandaliczne uproszczenia) o tym, czym był i skąd się wziął nazizm i Adolf Hitler.Gdyby podążać za reżyserem filmu "Hitler narodziny zła" należało by stwierdzić, że pewnego dnia w jego osobie narodziło się zło wcielone, które uwiodło Bogu ducha winnych Niemców.Niestety jest to zbyt piękne żeby było prawdziwe.

Hitler był człowiekiem z krwi i kości. Wyrósł w pewnym środowisku,stykał się z pewnymi ludźmi i chłonął pewne idee. W jego myśli nie ma w zasadzie(jak chcieli by niektórzy) niczego szczególnie zaskakującego. Zebrał w jedną całość i niestety wcielił w czyn myśli głoszone już przed nim.

Narodowy Socjalizm był doktryną konfrontacji. Polany nacjonalistyczno-rasistowskim sosem potrzebował wroga by po pierwsze ukazać siebie jako jedyną alternatywę na wszelkie zło i po drugie,by poniekąd usprawiedliwić swe czyny.Miał trzech głównych wrogów. Habsburgów, Hitler będący pod dużym wpływem szowinistycznego środowiska młodo Niemców szczerze ich nienawidził za zdradę Niemieckiej rasy(słowo klucz) i bratanie się ze Słowianami.Po pierwszej wojnie co go pewnie ucieszyło "problem" Habsburgów sam się rozwiązał. Pozostało jeszcze dwóch głównych wrogów stojących na przeszkodzie rasie panów.Byli to Żydzi(o ich losach napisano już całe tomy więc nie ma sensu rozpisywać się na temat "ich win") oraz Słowianie, pech chciał ze szczególnym uwzględnieniem Polaków.Na marginesie należy dodać, że nazizm był bardzo giętki i często odchodził od swoich żelaznych reguł by przypomnieć słynne zdanie Goringa "O tym kto jest żydem decyduję ja" czy też sojusznicze aczkolwiek jak najbardziej słowiańskie kraje Chorwacja i Słowacja.

Polacy jako zajmujący "przestrzeń życiową" rasy panów nie mogli na takie szczęście liczyć dla nich przewidziany był tzw General Plan Ost(GPO) czyli mówiąc wprost plan zagłady Słowian. Rozpoczął się tzw małym GPO mającym miejsce jeszcze przed wybuchem wojny. W maju 1939 roku główny urząd SD utworzył komórki "Zentral Stelle" II/P(Polen), których zadaniem było sporządzenie list "osób przewidzianych do ujęcia w Polsce". Podobne zadania miała Berlińska Gestapo. Tutaj z kolei tworzono listy osób wrogo nastawionych do Niemczyzny.Efektem końcowym działań obu tych instytucji były listy gończe zawierające ponad 61 tysięcy nazwisk.Była to podstawa do właściwego GPO.

Listy gończe były podstawą dla Operacji Tannenberg, której celem było fizyczne wyeliminowanie kierownictwa narodu Polskiego. Dowódcą operacji został Reinhard Heydrich 25 sierpnia 1939.Realizacją miał zająć się Specjalny Referat Do Spraw Operacji Tannenberg. Przydzielono mu osiem specjalnych GO(Grup Operacyjnych) oraz dodatkowo 16 Samodzielny Oddział Operacyjny.Jednostki te od początku kampanii wrześniowej działały na tyłach Wermachtu.Jednak pierwszymi ofiarami GPO stali się jeszcze w Lipcu 1939 działacze Związku Polaków w Niemczech. Około 2 tysięcy z nich zesłano do obozów koncentracyjnych skąd wielu już nie powróciło.



Już 7 Września 1939 Heydrich stwierdził, że spośród czołowych warstw narodu Polskiego należy unieszkodliwić również te osoby, które nie znajdowały się na listach gończych.Do 25 października 1939 dokonano ponad 760 masowych mordów. Zabito 20,1 tys ludzi w większości z list gończych. Już od samego początku kampanii wrześniowej tworzono obozy dla jeńców i ludności cywilnej.Z czasem spora część z nich została przekształcona w KL. Już pod koniec września w obozie w Gdyni przebywało 6,2 w Wielkopolsce 9,4 a do 26 października w Stutthof ponad 7 tysięcy osób.Równolegle następowały też pierwsze wysiedlenia.Po 26 października 1939 gdy władzę przejęła niemiecka administracja cywilna nastąpiła kolejna fala rozstrzeliwań wg specjalnych list gończych,aresztowań i zsyłek.W większości były to skoordynowane działania takie jak Intelligen zaktion Pommern(jesień 1939)-ponad 23 tysiące zabitych,Intelligen zaktion Masowien(przełom 1939/40)-6/7 tysięcy zabitych,Intelligen zaktion Litzmanstad(9/10 listopad 1939)-aresztowano 1500 osób część następnie rozstrzelano, Intelligen zaktion Schlesien(wiosna 1940)- 2000 zamordowanych, Intelligen zaktion Posen(1939/40)-około 12tys zabitych. To oczywiście nie wszystkie tego typu akcje by wspomnieć choćby o Sonderaktion Lublin- 2000 tys zabitych czy też Sonderaktion Krakau gdzie aresztowano 183 pracowników naukowych wywiezionych następnie do KL Oranienburg.

W listopadzie 1939 roku miała miejsce tzw Burgerbraukeller- była to fala aresztowań do której pretekstem był zamach na Hitlera w Monachium oraz przypadający akurat 11 listopada. Akcja była łagodniejsza niż poprzednie gdyż zainteresowała się nią światowa opinia publiczna a Niemcy regenerujący siły po niedawno zakończonej kampanii udawali przynajmniej, że w pewnym stopniu się z nią liczą.

Od maja do lipca 1940 roku przeprowadzono AB akcję(nadzwyczajną akcję pacyfikacyjną) w, której śmierć poniosło 3,5 tysiąca osób.Oprócz wszystkich wyżej wymienionych planów fizycznej eliminacji Polaków na tyłach Wermachtu przeprowadzano wiele mniejszych akcji( często nie dających się podciągnąć pod eliminację inteligencji) jak np pacyfikacja wsi Gałki.

W kwietniu 1940 roku z rozkazu Himmlera do obozów koncentracyjnych wysłano kontyngent 20 tys członków inteligencji.Wiązało się to z powolnych upajaniem się Himmlera siłą, potęgą i nie zachwianą wiarą w zwycięstwo Niemiec co zaczynało rodzić w jego głowie coraz bardziej fantastyczne i nierealne plany takie jak np.Germanizacja Generalnej Guberni czy przesiedlenia na Syberię. Na całe szczęście trwająca wojna odkładała w czasie te plany. W 1942 roku mimo licznych zwycięstw na froncie Niemcy nie posiadały tak dużego zaplecza by przesiedlać ludność z olbrzymich terytoriów(nie tylko Polskich) Himmler nakazał więc tworzyć "wyspy"tereny całkowicie germańskie otoczone autochtoniczną ludnością eksperymentalnym obszarem był teren powiatów: Zamojskiego, Biłgorajskiego, Tomaszowskiego i Hrubieszowskiego. 12 listopada 1942 Himmler wydał rozkaz uznający Zamojszczyznę za pierwszy obszar osadniczy w Generalnej Guberni. Akcję przesiedleńczą rozpoczęto 28 listopada 1942 porzucono ją całkowicie w czerwcu 1943 gdyż w obronie ludności stanęły oddziały partyzanckie, których Niemcy nie mogły spacyfikować tak by całkowicie bezpiecznie przesiedlić własną ludność(klęski na froncie wschodnim sprawiły, że nie mogli oni do walki z partyzantką rzucić tak dużych sił jakby chcieli).Po klęskach roku 1943 i ogłoszeniu wojny totalnej Hitler rozkazał zawiesić do zakończenia wojny akcje przesiedleńcze.

Na koniec należy wspomnieć, że słabnąca Rzesza do końca swoich dni nie zaprzestała zbrodniczych działań wobec Słowian. Wraz z przedłużaniem się walk kierownictwo nazistowskie zaczęło zdawać sobie sprawę z kurczącego się zaplecza ludzkiego.Powzięto więc program "odzyskiwania wartościowej krwi".W pierwotnych planach mieli nim być objęci mieszkańcy pozostałych krajów germańskich. Wojna jednak przedłużała się a straty rosły.Nazistowska ideologia dwoiła się i troiła by w jakiś sposób uzasadnić pozyskiwanie materiału ludzkiego spoza kręgów germańskich. Wynajdywano więc jednostki o częściowym pochodzeniu germańskim, możliwe do zgermanizowania itp.Ofiarami tych pseudonaukowych bredni mogło paść nawet 200 tysięcy polskich dzieci.W sporej części sierot a w skrajnych przypadkach zdarzało się nawet wyrywać dzieci niemalże z rąk rodziców.Dlaczego akurat dzieci? nazistowscy eksperci wierzyli, że po odpowiednim praniu mózgu z dzieci będzie można stworzyć nowych Niemców, którzy nie będą pamiętali kraju swego pochodzenia.

Jak wykazałem powyżej plan fizycznego eliminowania( nie uwzględniłem w tym tekście wielu bardzo dotkliwych represji np robót przymusowych, nie prowadzących do bezpośredniej eliminacji)całych grup etnicznych dotyczył nie tylko Żydów ale również ogromnej rzeczy Słowian oraz Romów o których gehennie też można by wiele napisać.

Tekst ten ukazał się na portalu dziennikarzpress.pl

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Koniec wakacji...

Na koniec wakacji coś lżejszego. Dwa teksty mojego autorstwa o początkach futbolu. Pierwszy : http://www.wiadomosci24.pl/artykul/historia_futbolu_w_pigulce_151439.html
Drugi: http://dziennikarzpress.pl/czytaj_publikacje/510/Historia+futbolu+do+lat+60+XIX+wieku
Miłej lektury.

wtorek, 22 czerwca 2010

Po wyborach...

Znamy już wyniki głosowania w pierwszej turze. Niestety nie napawają one optymizmem. Mnie osobiście po raz enty przekonały, że demokracja to jeden z najgłupszych systemów.

0,13% to wynik Kornela Morawieckiego. Powiedzmy sobie szczerze marsjanina. Wygląda na bardzo dobrego człowieka ale o polityce nie ma zielonego pojęcia. Jego poglądy to pomieszanie z poplątaniem. Jednak ostatnie miejsce to również efekt braku kampanii (kilku plakatów nie liczę) bo co to za sztuka występować przed własnym gronem i przekonywać przekonanych.
0,18% uzyskał z kolei Bogusław Ziętek. Można by rzec na szczęście. Człowiek ten po dojściu do władzy zafundowałby swoim rodakom powrót to złotych lat socjalizmu.
Zaledwie 1,06% zdobył Marek Jurek. Wynik dość zaskakujący choć jeśli przyjrzeć się bliżej to okaże się, że pan Marszałek prowadził bardzo ospałą kampanię, bez wiary w zwycięstwo i bez odpowiedniego jak to się z angielska dziś mówi PRu. Jeśli wyborca słyszy od kandydata chce być trzecią siłą to głosuje na pierwszą. Ludzie chcą być w obozie zwycięzców. Tak doświadczony polityk powinien o tym wiedzieć. Tutaj jednak zwyciężyła chyba naiwna wiara w rozumność wyborcy.
1,28% uzyskał Andrzej Lepper. Cóż bez większych pieniędzy odwiedzając same targowiska więcej się nie ugra.
1,44% to kolejne zaskoczenie. Nie jestem zwolennikiem Andrzeja Olechowskiego ale liczyłem, że angażując całkiem spore środki ugra trochę więcej. Widząc jego minę po ogłoszeniu wyników można dojść do wniosku, że sam zainteresowany też liczył na znacznie więcej! Wnioski. Albo społeczeństwo jest już tak wyprane, że widzi tylko dwie opcje albo zaangażowanie Olechowskiego było za małe.
1,75% ugrał Waldemar Pawlak. Media pieją o największym przegranym wyborów. Czyżby? A czego można było się spodziewać po tak ciapowatej kampanii? Samo podlizywanie się górnikom to za mało.
2,48%! 2,48%! Szok. Tak dobrego wyniku Janusza Korwin Mikke się nie spodziewałem. Wiem, że sam zainteresowany jest średnio zadowolony, liczył na trochę więcej ale spójrzmy prawdzie w oczy. 200tyś. wydane na kampanie. Brak populizmu i kompletne pomijanie prze media. Taki wynik w obecnych warunkach to rewelacja.Pamiętam jak przed wyborami do PE pewna poczytna gazeta kpiła sobie, że na UPR/JKM zawsze głosuje 200 tyś oszołomów i na szczęście (dla tej gazety) to się nie zmieni.Otóż zmieniło się! 2,48% to prawie 417 tyś. głosów, prawie dwa razy więcej niż poprzednio. Pytanie tylko czy to wreszcie światełko w tunelu czy jednorazowy wyskok.
13,68% uzyskał Grzegorz Napieralski, kandydat, który obok JKM przeprowadził najbardziej skuteczną kampanię (oczywiście dostępu do czasu antenowego obydwu kandydatów nie ma co porównywać). Podobnie też jak przy JKM nasuwa się pytanie czy to jednorazowy wybryk czy początek odbudowy SLD?
36,46% jest wynikiem Jarosława Kaczyńskiego. Człowieka który przystrojony w piórka prawicowca zagospodarował elektorat patriotyczny i zazdrośnie go strzeże.
Zwycięzcą pierwszej tury z wynikiem 41,54% jest Bronisław Komorowski. Komentując jego wynik można tylko złośliwie napisać, że gdyby głosy liczyło środowisko GW i TVN wygrałby już w pierwszej turze.

Jaka była ta kampania? Taka jak cała demokracja, do d***. Wygrali kandydaci pletący bzdury i obiecujący gruszki na wierzbie. Okazało się, że "prawicowy" Komorowski mówił to samo co Napieralski a "prawicowy" Kaczyński dałby się pociąć za zdobycze socjalne. Media od początku wydały wyrok: jest tylko dwóch kandydatów a wyborcy jak stado baranów pokazali, że z myśleniem u nich nie po drodze i zagłosowali tak jak media wskazały.

Czy mogło skończyć się inaczej? Nie, nie mogło media prywatne pokazywał tylko dwóch, czasem na dokładkę jeszcze trzeciego kandydata pozostałych pomijając. Nie można im tego zabronić ale pokazuje to, że nie mamy w Polsce wielobiegunowych mediów i dopóki się to nie zmieni będzie tak jak jest.

Ktoś powie no tak ale są jeszcze media publiczne. Czyżby? Jak inaczej nazwać jeśli nie farsą 27 minut na wizji JKM wobec ponad 8 godzin Komorowskiego? W radio nie było lepiej. Jadąc samochodem słuchałem PRI gdzie trwała audycja wyborcza. Wypowiadali się "eksperci". Od razu zaczęli rozprawiać na temat kto lepszy Komorowski czy Kaczyński. Na nieśmiałą sugestię, że są jeszcze inni kandydaci odburknęli, że oni i tak nie mają szans więc szkoda się nimi zajmować. Tak oto wyglądają media publiczne i ich misja.

Kogo poprzeć w drugiej turze? Nie wiem. Jest to wybór między dżumą a cholerą. Każda opcja skończy się chorobą. Pytanie tylko która z nich będzie miała łagodniejszy przebieg.

środa, 12 maja 2010

Wybory prezydenckie


Przyśpieszone wybory prezydenckie za pasem. Ospała dziś kampania wkrótce ruszy pełną parą. Media kpiąc sobie z demokracji (czy ktoś w ogóle w nią wierzy?) sprawiają wrażenie, że mamy tylko dwóch kandydatów. Spora część społeczeństwa jak przy każdych wyborach zacznie niedługo narzekać, że i tak nie ma na kogo głosować. Cóż, osobiście mając demokrację w poważaniu (jestem monarchistą) nigdy nie miałem problemu na kogo głosować. Nie rozumiem jak w XXI wieku przy takich wynalazkach jak internet, telewizja, radio i prasa można być zagubionym w polityce jak dziecko we mgle. Jednak widać można. Informuję więc widzów wszelkich TVN, słuchaczy RMFów etc., że mamy aż dziesięciu kandydatów. Spójrzmy co oferują.
Bronisław Komorowski. Jako urzędujący marszałek Sejmu - zgodnie z konstytucją - przejął obowiązki głowy państwa 10 kwietnia, kiedy w katastrofie samolotu zginął prezydent Lech Kaczyński. Jeszcze tego samego dnia ogłosił tygodniową żałobę narodową, a w orędziu telewizyjnym złożył hołd ofiarom tragedii smoleńskiej. Jakim byłby prezydentem pokazał składając podpis pod dokumentem mającym ocenzurować IPN. Poza tym mielibyśmy dalszy ciąg festiwalu miłości PO gdzie ważniejsze od realnego działania są sondażowe słupki.
Jarosław Kaczyński. Tutaj mielibyśmy kontynuacje prezydentury brata czyli piłsudczykowskie mitomaństwo zamiast pragmatyzmu politycznego.
Grzegorz Napieralski. Kandydat z przypadku (po śmierci Szmajdzińskiego jest zapchajdziurą). Jako prezydent zafundowałby Polsce przyśpieszony kurs w kierunku nowego komunistycznego raju w czym pomogliby mu jego idole Zapatero i Jaruzelski.
Waldemar Pawlak. Chyba największa niewiadoma. Często ma ciekawe pomysły z których szybciutko się wycofuje. Nie wiadomo czy jako prezydent zachowywałby się jak chorągiewka na wietrze (jak na ludowca przystało) czy odważyłby się prowadzić samodzielną politykę.
Andrzej Olechowski. Reprezentant katolewicy. Jako prezydent prowadziłby politykę nihil novi.
Marek Jurek. Przeciwnik Euro, EU w obecnym kształcie, obrońca życia. Jeden z dwóch prawicowych kandydatów.
Kornel Morawiecki. Przewodniczący "Solidarności Walczącej". Lewicowy idealista oderwany nieco od politycznej rzeczywistości.
Andrzej Lepper. Przewodniczący Samoobrony. Kandydat politycznie skończony. Z lewicowego trybuna ludowego zamienił się podstarzałego żigolaka po solarium.
Bogusław Ziętek. Szef Wolnego Związku Zawodowego Sierpień 80. Podobnie jak Morawiecki lewicowiec oderwany nieco od rzeczywistości politycznej a przede wszystkim od reguł ekonomi.
Janusz Korwin-Mikke. Drugi z prawicowych kandydatów. Od Marka Jurka różni się liberalniejszym spojrzeniem na obyczajowość np. legalizacja marihuany i libertariańskim podejściem do gospodarki.
Jest ot bardzo skrótowy przegląd kandydatów. Więcej informacji o każdym z nich można znaleźć w internecie. Wiem, że to marzenie ściętej głowy ale nie zachowujmy się 20 czerwca tak jakby nie było w kim wybierać i istniał obowiązek zagłosowania właśnie na kandydatów lansowanych przed media głównego nurtu.