piątek, 12 czerwca 2015

25 lat Polonii Wilno

W sobotę 6 czerwca w Domu Polskim w Wilnie odbyła się uroczystość z okazji 25 lecia Polonii Wilno w której miałem zaszczyt wziąć udział.
Jak przebiegało samo rocznicowe spotkanie rozpisywać się nie będę gdyż dobrze zrobiły to lokalne media do których odsyłam.

Ze swojej strony napiszę tylko, że jeśli komuś leży na sercu sport kresowy i rozwój tamtejszej młodzieży to Polonia wciąż czeka na sponsora. W przeciwnym razie kolejnych 25 lat może nie być.

Relacje:

http://zw.lt/sport/25-lecie-klubu-sportowego-polonia-w-dkp/

http://www.wilnoteka.lt/pl/tresc/henryk-mazul-spacerek-przez-25-lat-polonii


Jeden z gości z PKOL pan Dariusz Goździak:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Dariusz_Go%C5%BAdziak


Pamiątkowy medal z okazji 25 lecia Polonii Wilno wręczany za zasługi dla klubu.


Oryginalny proporczyk, który podarował mi prezes klubu Stefan Kimso.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Po wyborach 2015

5 lat temu opisałem wyniki wyborów prezydenckich. Dziś podsumowanie pierwszej i drugiej rundy najnowszych wyborów prezydenckich.

Na początek frekwencja.
 W pierwszej rundzie wyniosła 48,96% a w drugiej 55,34%. Przeciętnie. Wydaje się, że część społeczeństwa postanowiła zostać w domu w ramach protestu lub bo po prostu mieli te wybory w głębokim poważaniu. Wbrew temu co mówi część tak zwanych "ekspertów" dla kraju im niższa frekwencja tym lepiej. Utopijne założenie systemu demokratycznego zakłada, że każdy ma jakieś przekonania, poglądy, każdy powinien czuć odpowiedzialność za losy kraju itp. Jest  to oczywiście kompletna bzdura. Utopia sobie praktyka sobie. Prawda jest taka, że im niższa frekwencja tym większe szanse na zaistnienie sensownych kandydatów. Im wyższa frekwencja tym więcej głosów oddanych z powodów takich jak na przykład: "lubię go", "jest przystojny", "ma ładny krawat" itp.

Kandydaci i wyniki.

Miejsce 11

Tanajno Paweł. 29785 głosów czyli 0,20%.
Przedstawiciel utopijnej lewicującej formacji. Oglądając debatę prezydencką zobaczyłem kandydata, który nieco miota się w poglądach i jest agresywny wobec kontrkandydatów niezależnie od frakcji.

Miejsce 10

Jacek Wilk. 68186 głosów czyli 0,46%.
Pierwszy z kandydatów prawicy. Konkretny, rzeczowy jednak startujący trochę na siłę. Po wolcie Janusza Krowin-Mikke chcąc nie chcąc musiał startować reprezentował w końcu formację zasiadającą w PE. Zważywszy na okoliczności i właściwie brak kampanii wynik należy uznać za przyzwoity.

Miejsce 9

Marian Kowalski.77630 głosów czyli 0,52%.
Drugi kandydat prawicy. Miał bardzo solidną kampanię. Wbrew temu co pisali moi koledzy narodowcy nie zachwycał. Był solidny ale nie błyskotliwy.  Nieco ponad pół procent to spore rozczarowywanie. Sam liczyłem na uzyskanie 2-3% głosów. Tymczasem Kowalski uzyskał mniej więcej połowę głosów marszu niepodległości. To chyba problem całego ruchu narodowego, który wciąż powtarza, że jest bardzo młodą formacją ale czas mija a ruch powoli staje się towarzystwem marszy i pomników nie potrafiącym ściągnąć głosów własnego elektoratu, który już dziś liczy znacznie więcej niż uzyskane przez Kowalskiego pół procent.

Miejsce 8

Grzegorz Braun. 124132 głosów czyli 0,83%.
Trzeci kandydat prawicy. Bardzo przyzwoity wynik przy bardzo nieładnej kampanii. Majaczenie o złych Żydach, masonach itp. podczas debaty prezydenckiej w TVP raczej ośmiesza prawicę niż przysparza jej zwolenników.

Miejsce 7

Janusz Palikot. 211242 głosów czyli 1,42%.
Jeden z ostatnich popisów klauna.

Miejsce 6

Adam Jarubas. 236761 głosów czyli 1,60%.
Kandydat PSLu kandydował chyba tylko dlatego, że formacji parlamentarnej nie wypadało nikogo nie wystawiać.

Miejsce 5

Magdalena Ogórek. 353883 głosów czyli 2,38%.
Kompromitacja SLD ale czego się spodziewać jeśli wystawia się kobietę bez wiedzy, charyzmy dodatkowo pletącą jakieś feministyczne bzdury.

Miejsce 4

Janusz Korwin-Mikke 486084 głosy czyli 3,26%.
Czwarty kandydat prawicy. Prawie pół miliona głosów. Najlepszy wynik w historii (choć mam wrażenie, że część zwolenników wybrała młodszego Kukiza gdy ten zaczął notować w sondażach wyniki powyżej błędu statystycznego). Korwina nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. O ile na premiera nie nadaje się kompletnie ze względu chociażby na swój egocentryzm o tyle prezydentem byłby ciekawym.
Jedno jest pewne. Przez 20 lat nazywano go klaunem a dziś co wybory notuje lepszy wynik i to w sytuacji gdy kandydatów o podobnych poglądach jest więcej. To dobry prognostyk na przyszłość choć chyba już nie dla pana Janusza.

Miejsce 3

Paweł Kukiz. 3099079 czyli 20,80%.
Czarny koń wyborów. Człowiek, który pokazał środkowy palec sondażom. Kukiz choć nieco naiwny jest uczciwy do bólu. Kukiz ,który wyskoczył praktycznie znikąd zdobywając ponad 3 miliony głosów pokazał jak silne zmęczenie jest sztuczną wojną między PiSem a PO i jak wiele może ugrać kandydat spoza tego zamkniętego kręgu. Można go śmiało uznać za kandydata prawicy choć moim zdaniem spokojnie połowę głosów dostał od ludzi, którzy nie chcieli widzieć w fotelu prezydenckim nikogo z przedstawicieli głównych partii. Problemem Kukiza jest to, że nie jest politykiem. To co miało być jego atutem jest jednocześnie minusem. Ten kandydat zapala się do jakiegoś pomysłu i ślepo w niego wierzy jak np. w JOW. Musi się poparzyć jak w sprawie Ukrainy by zmienić zdanie co dla poważnego polityka chcącego kierować krajem może mieć poważne skutki.

Miejsce 2

Bronisław Komorowski. 5031060 głosów czyli 33,77%.
Krótko. Jakim cudem znalazło się 5 milionów idiotów chcących głosować na tego imbecyla?

Miejsce 1

Andrzej Duda. 5179092 głosy czyli 34,76%.
Niewielkie zwycięstwo nad Komorowskim, które zwiastowało zwycięstwo również w drugiej turze bo tylko niepoprawny optymista wierzyłby, że zwolennicy Kukiza nie poprą Komorowskiego.
Duda zwyciężył ale mimo poparcia większości mediów dla ustępującego prezydenta pokonanie Komorowskiego nie jest niczym niezwykłym. Ustępujący prezydent nie jest tytanem intelektu, zalicza wpadkę za wpadką dodatkowo prowadził kampanię polegającą na unikaniu wyborców.
Duda prowadził kampanię słabą, polegającą głównie na atakowaniu PO. Był sztuczny, jakby wyuczony. Moim zdaniem może to być ostatni mainstreamowy prezydent. Za 5 lat wygra wreszcie kandydat niezależny.


Zagranica.

Wyniki wyborów na granicą różnią się dość znacznie.
Po pierwsze z wynikiem 38% wygrał Kukiz (W Wielkiej Brytanii Kukiz zdobył 53%). Komorowski miał 21%. Korwin prawie 10%  a kandydat PSLu przegrał nawet z Pawłem Tanajno.
Skąd ta różnica? Moim zdaniem powody są dwa. Pierwszy. Głosowanie za granicą nie jest takie proste. wymaga troszkę wysiłku więc głosują ci którzy chcą a nie ci którzy spacerowali akurat obok lokalu wyborczego. Drugi powód. Ludzie na obczyźnie rzadziej czerpią wiedzę o kraju z reżimowych mediów stąd mają inny osąd rzeczywistości.

Prognostyk na przyszłość.

Jeśli zaliczyć połowę głosów Pawła Kukiza jako głosy świadomej prawicy to prawa strona  mocy zdobyła 16% głosów. Najlepszy wynik wyborów. Dobrze to wróży na przyszłość. Już dziś 16% dawałoby trzecie miejsce w parlamencie a ten elektorat będzie rosnąć. RN, KNP do roboty!!








piątek, 10 kwietnia 2015

Ukraina cz. II

Jak już pisałem Ukraina w przełom roku 2013/2014 weszła w stanie całkowitego chaosu. Majdan wciąż trwał. Antymajdan okazał się niewypałem. Władza gubiła się kompletnie. Z jednej strony "ktoś" pobił dziennikarzy wyciągających takie czy inne brudy z drugiej strony milicja znajdywała sprawców. Na przełomie grudnia i stycznia głównym władcą kraju nad Dnieprem był Pan Chaos.

Taka sytuacja nie mogła trwać długo. Przesilenie wisiało w powietrzu.
I tu dochodzimy do zasadniczego problemu kto powinien sięgnąć po władzę?
No cóż, społeczeństwo Ukrainy jest naiwne jak dziecko i na początku 2014 roku uparcie wierzy w UE, USA i jakąś bliżej nieokreśloną pomoc zza granicy. Pod tym względem przypomina inne społeczeństwa Europy wschodniej kilkanaście lat temu.
Moim zdaniem wszelcy komuniści, Patria Regionów, Batkiwszczyzna etc. są tak przeżarte wszelką zgnilizną, że należy nad nimi tylko spuścić zasłonę milczenia. Pozostają tylko dwie siły Udar Kliczki oraz nacjonaliści ze Swobody i okolic. Gdybym był w Kijowie głosowałbym za Kliczką. Dlaczego? Bo spędził kawał życia na zachodzie. Wie jak funkcjonują normalne kraje. Zna też zagrożenia, które trawią zachód. Tak znam słabość Udaru. Wiem, że to partia jednego człowieka, że to zbieranina osób niezadowolonych z władzy bez większej idei łączącej ich w całość. Ale jaki miałbym wybór? Albo on albo zgnilizna albo... Swoboda.
No właśnie Swoboda. Partia uparcie pomijana lub marginalizowana w polskich mediach, która czy nam to się podoba czy nie powoli rośnie w siłę a na majdanie zbiła spory polityczny kapitał.
Pomija się ją by nie tłumaczyć społeczeństwu co to za dziwne flagi i portrety smutnych panów niosą nasi przyjaciele. Marginalizuje się wtedy gdy pominąć się da. Wtedy używa się zestawu różnych kombinacji od Oni i tak się nie liczą do dzisiejsi nacjonaliści są inni niż ci kilkadziesiąt lat temu a pan Bandera jest tak tylko przy okazji bo widzi drogie społeczeństwo oni tacy biedni i nawet bohatera nie mają więc im pozwólmy już tego Banderę wieszać. Nie będę się nad nim szczegółowo rozwodził bo zestaw jest prostacki i obraża człowieka myślącego a bazuje głównie na braku wiedzy historyczno-politycznej społeczeństwa polskiego.
Koledzy z kresów czasem pisali mi, że nie rozumiem co się tam dzieje. Otóż rozumiem doskonale, rozumiem beznadzieje sytuacji. Rozumiem rozpaczliwą chęć zmiany na lepsze. Ale rozumiem też, że państwa zachodu uprawiają grę pod swoje interesy a naiwne marzenia społeczeństwa Ukrainy mało ich obchodzą. Rozumiem też,że na majdan przychodził "naród".  Ale nie mam złudzeń. To nie pan z pianinem czy błogosławiący księża wygrywają rewolucje. Nie oni są poważnym przeciwnikiem dla władzy. Dla władzy, który rozumie tylko prymitywny język siły. To Swoboda i jej podobni potrafiła stawić czoło Berkutowi. To ona po cichu sączyła i sączy swoją propagandę czego efektem jest choćby taka oto dekoracja sztabu majdanu z 14 stycznia 2014 http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/kijowski-sztab-rewolucji-udekorowany-portretem-bandery . Bandera się zadomowił i już nie chce sobie pójść. Zaczyna zdobywać coraz większą popularność wśród młodych.
Roman Dmowski podobno powiedział kiedyś "Nieważne byśmy rządzili. Ważne by wykonywano nasz program". Zasada ta działa w polityce do dziś. Wystarczy spojrzeć na UK i nagły zwrot na prawo Konserwatystów w momencie gdy UKIP stał się poważną siłą polityczną. Podobnie jest na Ukrainie Swoboda nie musi przejmować władzy by realizować swoje cele. Dodatkowo wzrost popularności symboliki OUN/UPA musiał spowodować reakcję wśród bardzo licznej mniejszości rosyjskiej dając podstawy do wywołania konfliktu czego nie zauważyły polskie media. Podnieceni dziennikarze i aktywiści cieszący się z upadających pomników Lenina i nie wnikający kto je przewracał nie zauważyli tego co zaczęło dziać się na Krymie. A zaczęło się tak: http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/na-krymie-spalili-kukle-bandery-i-flage-oun-upa-foto .

Od drugiej połowy stycznia  mieliśmy ostatni akt rewolucji. Obficie polała się krew. Zginęło ponad 100 osób. Ginęli zarówno protestanci jak i funkcjonariusze Berkutu. O ile nad zabitymi protestantami media każą nam ronić łzy o tyle takie obrazki jak ten poniżej
są zupełnie pomijane. Tak jakby po drugiej stronie nie było ludzi tylko jakieś roboty. Pomijało się też fakt, że demonstranci nie mogący dostać się do berkutowców zaczęli zastraszać ich rodziny. Głosy oburzenia były bardzo nieliczne. Gdzie podziali się jedyni sprawiedliwi z mediów?                           
Ostatnią kwestią do omówienia pozostają strzały z ostrej broni, które doprowadziły do masakry na majdanie. Początkowo wszystko było jasne. Strzelał Berkut. Szczerze mówiąc nie kupiłem tego od początku. Od końca stycznia 2014 roku Berkut coraz mniej bronił władzy a coraz bardziej bronił siebie i eskalacja konfliktu była im jak najmniej na rękę. Dziś po ponad roku wiemy tyle, że nie strzelał Berkut a ktoś inny. Ktoś kto strzelał zarówno do protestujących jak i do Berkutu. Ktoś chciał ich ostatecznie napuścić na siebie tak by skończyło się masakrą. Kto? Prawdopodobnie rosyjskie służby choć i tu nic nie wiadomo na sto procent.                                                                                  
Początek lutego 2014 przyniósł kolejną niepokojącą informację. Bojówkarze z  Majdanu konkurencyjni wobec Swobody przekształcili swoją organizacją Prawy Sektor w partię polityczną.
22 lutego 2104 roku uciekł z kraju prezydent Janukowycz. Wydawało się, że rewolucja dobiegnie końca. Jak jednak wiemy prawdziwe fajerwerki miały dopiero nadejść.                                           

 Nie uprzedzając faktów zatrzymajmy się na podsumowaniu stanu Ukrainy pod koniec lutego 2014. Obalono zbrojnie demokratycznie wybranego prezydenta.Utrwalono podział kraju na wschód i zachód. Pozwolono agentom obcych państw na rozwinięcie skrzydeł i w zasadzie bezkarne działanie na terenie Ukrainy. Zamieniono jednych oligarchów przy władzy na drugich. Pogrążono w jeszcze większym kryzysie gospodarkę. I chyba najważniejsze przelano moim zdaniem zupełnie na darmo ludzką krew. Śmierć tych ludzi po obu stronach barykady była zupełnie niepotrzebna.


Coś na deser:


niedziela, 11 stycznia 2015

Trochę o filmie cz. II

Film wkracza w dorosłość.
Rok 1905 przynosi dalszy rozwój.
1 kwietnia w Paryżu ukazał się debiutancki numer "Phono-Gazette" pierwszego czasopisma filmowego na świecie. Natomiast 19 czerwca w amerykańskim Pittsburgu otwarto pierwszy Nickolodeon czyli po prostu kino. Jak dużego kopa naprzód dało to sztuce filmowej chyba nie trzeba nikogo przekonywać.
Za najstarsze kino w Polsce uważa się powstałe w 1907 roku szczecińskie kino Pionier co jest sporym błędem. W roku 1907 Szczecin był miastem niemieckim i Pionier  był kinem niemieckim. Uważanie go więc za najstarsze w Polsce jest zawłaszczaniem czyjejś historii. Jeśli oburza nas podkradanie naszej historii przez Białorusinów czy Ukraińców sami nie czyńmy tego samego.
W związku z tym, że Pionier był kinem niemieckim za najstarsze kino w Polsce powinno się uważać powstałą w 1908 roku poznańską Muzę (wtedy Theater Apollo).  Poznań mimo, że znajdował się podobnie jak Szczecin na terenie Rzeszy był miastem polskim z niewielkim odsetkiem Niemców czego o Szczecinie niestety nie można powiedzieć.
Wracamy do świata.
Młode kino dostaje pierwszy cios. 4 listopada 1907 roku radni z Chicago zakazali pokazywania w filmach scen obscenicznych i niemoralnych.
Tymczasem... Dokładnie w tym samym roku w dalekiej Argentynie nakręcono El Satario pierwszy film pornograficzny na świecie (inne źródła mówią, że film może nie być z roku 1907 tylko z lat 30tych i nie z Argentyny a z Kuby). Niestety nie mogę ocenić bo filmu nie widziałem.

Najciekawsze produkcje.
Filmy Meliesa z kolejnych lat jego twórczości oraz:
Rok 1905:
"The night before christmas". Pierwszy świąteczny film w historii.
https://www.youtube.com/watch?v=hQ0_JCz8uzU

Rok 1906:
"Historia Gangu Kelly"
https://www.youtube.com/watch?v=ExG5iY8QgaQ

Małe wyjaśnienie. Ten Australijski film uważany jest za pierwszy film fabularny co znaczy tyle, że nie był krótkometrażowy trwa bowiem prawie 32 minuty. Wszystko byłoby ok gdyby nie mały szczegół. To nieprawda bo już w 1903 roku nakręcono ponad czterdziestosiedmiominutowy obraz "Żywot i męka Jezusa Chrystusa". Przeoczenie? Fobia antykatolicka? No bo chyba nikt nie powie, że Pasja Mela Gibsona to nie film fabularny?

"Dream of a Rarebit Fiend"
Rok 1907:
"Ben Hur"
"Le cochon danseur" (tańcząca świnia)
Rok 1908:
"Stieńka Razin" (rosyjski)
"The Adventures of Dollie"
 "The Taming of the Shrew" (Szekspir)
"Romeo i Julia"
"Makbet"
"Dr. Jekyll and Mr. Hyde"
"Antoniusz i Kleopatra"
"The Assassination of the Duke of Guise"
https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=_tm7QD0R8u4

To tyle w części drugiej. Życzę miłego oglądania.

Ukraina cz. I

Ukrainą interesowałem się od zawsze.
Z racji pochodzenia była u nas w domu od kiedy sięgam pamięcią. Dziadkowie opowiadali o jej pięknie, mieszkańcach i przede wszystkim o zbrodniach UPA.

Może dlatego wydarzenia ostatnich dwóch lat szczególnie przykuły moją uwagę.
Jednak po kolei.

21 XI 2013 roku prezydent Janukowycz nie podpisał w Wilnie umowy stowarzyszeniowej z UE.
Jeszcze tego samego dnia zaczęły się w Kijowie protesty domagające się integracji z UE. Gromadziły w szczytowym momencie nawet 100 tysięcy osób. Liczne protesty miały też miejsce w innych miastach na przykład we Lwowie. Na polsko-ukraińskiej granicy utworzono żywy łańcuch itd. Tak było przez kilka dni.

Tu pierwszy przystanek.
Będąc na Ukrainie w 2012 roku. Rozmawiałem krótko o UE z taksówkarzem, z właścicielem baru we Lwowie i kilkoma innymi osobami. Wszyscy byli Unią zachwyceni. Unia w ich oczach to jakaś wyśniona organizacja niczym z bajki a nam Polakom wyraźnie zazdrościli członkostwa w jej strukturach. Myślę, że identycznie myśleli ludzie tworzący Euromajdan w listopadzie 2013 roku. Trochę się z nich śmiałem, trochę współczułem bo to wszystko niestety  bzdury.
Po pierwsze UE nie jest organizacją charytatywną, niczego nie daje za darmo choć wiem, że nawet w Polsce wielu wciąż w to wierzy. Polska jest UE dziesięć lat. I co? W II RP mieliśmy własne gigantyczne projekty a teraz nawet z "pomocą UE" nie potrafimy wybudować jednej autostrady! Znaczenie w świecie Polski nie podniosło się nawet o jeden %. Bezrobocie wciąż jest szalone a prawie 3 miliony ludzi pracuje na emigracji.  Gdzie więc ta organizacja rodem z bajki?
Aha zapomniałbym. UE to też gigantyczna korupcja oraz biurokracja. Poza tym ta organizacja powoli zaczyna ciążyć wszystkim i zbliża się do granicy rozpadu. Ukraińcy wierzyli jednak, że Unia da im pracę, pomoże w życiu, zaprowadzi praworządność itp. Nic z tych rzeczy. Dla UE ważniejsza jest dyskryminacja gejów niż to czy jakiś lokalny kacyk rządzi się niczym pan i władca.

Wracamy jednak do Kijowa.
30 listopada znudzona/zniecierpliwiona władza popełnia błąd. Brutalnie rozpędza protestujących w Kijowie. Błąd niewybaczalny. Idzie zima. Protesty trwają już od tygodnia. Jeśli nie dostaną jakiegoś bodźca to za kilka dni wygasną. Wie o tym każdy politolog ale jak się okazuje nie rządzący Ukrainą. Rozpędzając tłum dali im nieoczekiwany prezent.
Następnego dnia protestujących było już między 200 a 500 tysięcy. Doszło do poważnych zamieszek.

Przystanek drugi.
Przez te kilka dni na prawdziwego diabła medialnego został wykreowany prezydent Janukowycz. Niesłusznie. Janukowycz to cham i prostak. To nie ulega wątpliwości jednak to raczej pewien standard we wschodniej Europie. Pamiętajmy choćby o Łukaszence czy Kwaśniewskim. Janukowycz to złodziej jak większość oligarchów. Jednak Janukowycz nie był człowiekiem Putina. Przez cały czas balansował między UE a Rosją. Jeśli kraść to na swoim podwórku i samemu a zarówno UE i Rosja zawsze by patrzyły na ręce, czegoś żądały, sterowały itp. Jednym słowem nie taki diabeł straszny jak go malują.

3 i 4 grudnia to nieudane próby ze strony władzy wygaszenia napięcia.
8 grudnia obalono pomnik Lenina. Bardzo miła wiadomość.
12 grudnia władza poinformowała, że jednak podpisze umowę stowarzyszeniową z UE.
13-14 grudnia mają miejsce manifestacje poparcia dla władzy. Liczbę uczestników szacuje się na 50-200 tysięcy.
15 grudnia UE zawiesza rozmowy z Ukrainą z 17 grudnia Janukowycz spotyka się z Putinem.
19 grudnia Rada Najwyższa Ukrainy ogłasza amnestię dla uczestników protestów.

Przystanek trzeci.
Przez kolejne dni miały miejsce kluczowe wydarzenia. We władzach zapanował chaos. Rządzący zorientowali się chyba, że władza może wymknąć im się z rąk. Z kolei partie opozycyjne zwietrzyły swoją szanse i nie miały zamiaru ustępować. Coraz bardziej widoczni stali się też ludzie którzy wywodzą się spoza głównych sił politycznych Ukrainy i którzy nie bali się siłowej konfrontacji z władzą.
http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/euromajdanu-bedzie-bronic-500-afgancow

http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/ukraina-opozycja-wzmacnia-ochrone-majdanu

Do gry na całego wkroczyły też służby specjalne. Amerykańskie ale przede wszystkim Rosyjskie oraz niemieckie. Nic wielkiego. Kraj pogrążał się w chaosie coraz bardziej więc trzeba było zareagować. O ile działania służb rosyjskich dostrzegano wszędzie, nawet tam gdzie ich być nie mogło o tyle służb amerykańskich czy niemieckich prawie nie dostrzegano a jeśli już to w niszowych z reguły mediach. Tu dochodzimy do kolejnego ważnego punktu. Roli mediów.
Ukraińskie wtedy jeszcze były podzielone miedzy zwolenników rządu i euromajdanu. Później zarówno media Ukraińskie dołączą do Rosyjskich. To znaczy będą uprawiać propagandę na naprawdę żenującym poziomie. Media Polskie z kolei zatraciły resztki obiektywizmu. Dziennikarze zarówno z głównego nurtu jak i powiązani z pluszową opozycją zachowywali się tak jakby ich życiową misją było wepchnięcie Ukrainy do UE o raz dowalenie Rosji. Gdzieś w domu zostały etyka zawodowa i obiektywne przedstawianie faktów. Polscy dziennikarze dostrzegali arogancję władzy i brutalność berkutu ale w protestujących wiedzieli tylko pacyfistycznych romantyków. Tak jakby nie zbierali się tam ludzie prezentujący różne poglądy. Nieraz bardzo skrajne i niebezpieczne również dla nas.  Czego nie dostrzegli nasi dziennikarze dostrzegli ukraińscy intelektualiści: http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/ukrainscy-intelektualisci-protestuja-przeciwko-mowie-nienawisci-i-przemocy-niektorych-uczestnikow-euromajdanu

Ukraina w rok 2014 wkraczała na skraju upadku. Władza się chwiała. Kraj pogrążał się w chaosie. Obce służby prowadziły gry operacyjne na jej terenie a życie przeciętnego obywatela nie poprawiło się nawet odrobinę.

wtorek, 30 grudnia 2014

Trochę o filmie.

Film ma prawie 120 lat!! Aż trudno uwierzyć ale towarzyszy nam od sześciu pokoleń.
Swe życie rozpoczął 1895 roku gdy bracia Lumiere opatentowali kinematograf i zaczęli wyświetlać pierwsze filmy. Nie każdy jednak daje im palmę pierwszeństwa ponieważ bracia ulepszyli podobno już istniejącą maszynę a po drugie nad kinematografem pracowało wielu zarówno w Europie jak i za oceanem. Oni jednak okazali się najszybsi.
Dlaczego wiele osób pracowało nad kinematografem? Bo film musiał po prostu powstać. Mieliśmy już zdjęcia a po nich bardzo popularne "ruchome zdjęcia" najczęściej z nagimi damami w roli głównej więc nieuchronny był krok naprzód.
Pierwszy film to słynne "Wyjście robotników z fabryki". Tak też wyglądały pozostałe pierwsze filmy.
Krótkie minutowe scenki z życia.
Wytwórnia barci Lumiere nakręciła takich filmów przynajmniej kilkaset.
Lata 1895-1900 to pierwszy okres w historii filmu. Nazwijmy go pionierskim lub prymitywnym.
Filmy nie przekraczają kilkudziesięciu sekund i dokumentują jak wyżej wspomniałem głównie sceny z normalnego życia. Potęgami filmowymi wtedy jak i dziś są Francja, USA i Wielka Brytania.

W 1896 roku nakręcono pierwsze filmy animowane. Nie było tam żadnej głębszej reżyserii. Animowana scenka miała raczej pokazywać możliwości techniczne urządzenia.
W tym samym roku powstała istniejąca do dziś słynna francuska wytwórnia Pathe.

Młody film doczekał się szybko tragedii. 4 maja w Paryżu podczas pokazu zapaliła się taśma filmowa. Zginęło 129 osób!

W 1899 roku nakręcono "Apel zapałek". 75 sekundowa produkcja uznawana jest za pierwszy film animowany na świecie w naszym tego słowa znaczeniu. Nie było to już pokaz możliwości technicznych kinematografu tylko w pełni reżyserowana produkcja. Co prawda strasznie krótka ale jednak...

Rok 1902 to przełomowa data w historii filmu. Francuz Georges Melies stworzył "Podróż na księżyc" około dziesięciominutowy profesjonalny film science-fiction, który stał się światowym hitem. Produkcje typu "Wyjście robotników z fabryki" bardzo szybko przechodzą do lamusa. Produkuje się znacznie mniej ale za to profesjonalnych kilku-kilkunastominutowych filmów. Następuje era takich reżyserów jak Brytyjczyk R. W. Paul (który zaczynał co prawda znacznie wcześniej ale kręcił filmy podobne do braci Lumiere) czy wspomniany wcześniej, mój ulubiony Melies.
Co kręcono? Komedie, westerny czy fantastkę naukową, którą z rozmachem tworzył Melies. Jego filmy nie tylko mają rozmach (choć troszkę widać, że autor wcześniej reżyserował w teatrze) i fantastyczne kostiumy ale są też kolorowe! Taśma po nakręceniu produkcji była ręcznie kolorowana.
Wzięto się też za klasykę. "Podróż na księżyc" to ekranizacja powieści Juliusza Vernea. Nakręcono również "Opowieść wigilijną", "Alicję w krainie czarów" czy "Przygody Guliwera".
Co z braćmi Lumiere? Podobnie jak Edison w Stanach zeszli powoli ze sceny okazało się, że umysł ścisły i humanistyczny to dwie różne bajki. Zarówno oni jak i Edison byli w stanie skonstruować kinematograf ale na profesjonalną reżyserię nie starczyło wyobraźni?, zapału?

Rok 1903 to narodziny kolejnej wielkiej wtórni (choć filmy zacznie wytwarzać dużo później). Żydowscy emigranci z Polski zakładają Warner Bros.
W dalekiej Japonii powstaje pierwsza profesjonalna wytwórnie Komatsu Shokai.

30 kwietnia 1904 roku Oskar Messter na wystawie światowej w Sain Louis po raz pierwszy przedstawił międzynarodowej publiczności obrazy dźwiękowe. W dziesięć lat od powstania kinematografu i tworzenia prymitywnych krótkich produkcji doczekaliśmy się filmu dźwiękowego.



A jak było na ziemiach polskich?
Polska mimo, że formalnie nie istniała pod wieloma względami miała się lepiej niż teoretycznie niepodległa III RP. Już w 1896 roku 18 lipca i 14 listopada odbyły się pierwsze pokazy filmowe dwóch konkurujących ze sobą producentów.
W 1901 roku założono Towarzystwo Udziałowe Pleograf. Pierwszą polską wytwórnię filmową. Rok później wytwórnia wyprodukowała dwa pierwsze polskie filmy "Powrót Birbanta" oraz "Przygodę dorożkarza". Niestety nie zachowały się do dziś. Towarzystwo nie wytrzymało konkurencji z zagranicznymi produkcjami i zbankrutowało w 1903 roku. Na kolejne dwa polskie filmy musieliśmy czekać aż do 1908 roku gdy nakręcono nie zachowany do dziś obraz "Antoś pierwszy raz w Warszawie" oraz wyprodukowaną w Wielkopolsce "Pruską Kulturę". Film uznawany za zaginiony aż do 2000 roku gdy odnalazł się przypadkiem we Francji.
Przez sześc lat w warunkach zaborów udało się stworzyć cztery polskie filmy co wstydu absolutnie nie przynosi. Na kolejny przyjdzie poczekać do 1911 roku.

"Pruską Kulturę" można obejrzeć pod tym linkiem: https://www.youtube.com/watch?v=VKgdLiBrmKw

piątek, 9 listopada 2012

Spojrzenie z kresów

Polecam dwa ciekawe blogi. Jeden z Wileńszczyzny, drugi z Grodzieńszczyzny.

http://polacygrodzienszczyzny.blogspot.com/

http://blog.klon.name/

piątek, 20 kwietnia 2012

Światełko w tunelu.

Na jednym z naszych portali znalazła się taka oto informacja:

W białoruskim internecie rozpoczęła się dyskusja o tym czy nie warto aby Białoruś weszła w konfederację z Polską. Niektórzy autorzy proponują nawet przeprowadzenie w tej sprawie referendum.

Do naszej Redakcji, a także redakcji kilku innych polskich gazet, zgłosili się białoruscy dziennikarze i publicyści, którzy chcą rozpropagować ten pomysł by zorientować się jaki stosunek mają do niego Polacy. Twierdzą, że pomysł z ich punktu widzenia wcale nie jest egzotyczny, gdyż w momencie upadku Aleksandra Łukaszenki Białoruś nieuchronnie wpadnie w rosyjskie ręce o ile wcześniej nie zostanie w jakiś sposób zabezpieczona. Ponadto spośród posowieckich republik na Białorusi antypolski resentyment jest prawdopodobnie najmniejszy. Czy jednak ta idea, która wyszła ze strony białoruskiej jest realna? Zapraszamy do dyskusji.

Założenie słuszne, zyskałyby na tym obie strony oraz co ważne zniknąłby "problem" Polaków na Białorusi. Tlye, że znając życie u nas przejdzie to bez echa a naszym kochanym rządzącym zapatrzonym w UE nawet przez myśl nie przejdzie zastanwowienie się przez sekundę nad taką opcją.

środa, 18 kwietnia 2012

Krótko i na temat

Po pierwsze mój tekst o Polonii Chmielnicki zorbił karierę i trafił do papierowej wersji Kuriera Galicyjskiego.

Po drugie w siecie pojawił się ciekawy blog z Wileńszczyzny:
http://polskamlodziezwilna.blogspot.com/

Polecam!