piątek, 19 marca 2021

Dzieje Wysp Brytjskich. Pierwsze zasiedlenie

 Praktycznie od początku istnienia współpacowałem z "Polski Magazyn w UK", zarówno w formie papierowej jak i na portalu.

Po wydaniu kilku numerów doszliśmy o wniosku, że fajnie by było przybliżyć czytelnikom historię wysp.

Jesienią 2020 roku ukazała się pierwsza część.

Przy tworzeniu tekstu korzystałem z prac znanych akademików brytyjskich.  Jeśli studiujecie historię to ta ilość materiału pewnie nie wystarczy wam do zdania egzaminu. Cel tych testów jest przede wszystkim popularyzatorski. Każde zagadnienie poruszane w serii można oczywiście zgłębić do czego zachęcam.


Pierwsza cześć to prahistoria Wielkiej Brytanii.


Pierwsze zasiedlenie

Wersja papierowa tekstu

 

Wielka Brytania obecnie jest wyspą. Nie zawsze tak jednak było. W bardzo odległych czasach gdy po Europie chodziły mamuty spora część Brytanii pokryta była lodem.  Lodowiec był tak wielki, że poziom wód był znacznie niższy od obecnego. Brytania była więc czymś przypominającym po prostu półwysep i można się było do niej dostać nie zamaczając nóg. 

 

Najstarsze ślady bytności człowiekowatych (bo to jeszcze nie forma współczesnych ludzi) znajdziemy we wsi Boxgrove w południowej Anglii. Wiemy, że to miejsce zasiedlone było już pół miliona lat temu. We wsi znajduje się stanowisko archeologiczne, choć jeśli ktoś nie jest specjalistą poczuje się mocno zawiedzony tym co zobaczy na miejscu.



Około 450 tysięcy lat temu klimat znacznie się oziębił. Zniknęli ludzie. Za to lodowiec sięgał aż do przedmieść dzisiejszego Londynu.



Makasymalny zasięg lodowca
50 tysięcy lat później klimat znów się zmienił i lodowiec się cofnął.  Pozwoliło to na rozwinięcie osadnictwa wzdłuż doliny Tamizy.  Brytania a przynajmniej jej część nie skuta lodem wpadła pod panowanie neandertalczyków, bo to wczesne formy tych ludzi zaczęły zamieszkiwać dolinę Tamizy. 

By jednak nie było za prosto około 360 tysięcy lat temu klimat znów stał się ekstremalnie zimny. Zniknęły zwierzęta a co za tym idzie ludzie.

Nic jednak nie trwa wiecznie i wraz z ponownym ociepleniem klimatu około 240 tysięcy lat temu powrócili ludzie. Ślady bytności neandertalczyków znajdujemy między innymi w Baker’s Hole w hrabstwie Kent. Obecnie jest oto obszar ochrony geologicznej o powierzchni prawie 7 hektarów z dość ciekawie położonym dworcem kolejowym. Jeśli ktoś chce poczuć ducha neandertalczyków to na miejscu można rozbić kemping.

W miarę upływu lat lodowiec powoli odpuszczał i osadnictwo zaczęło się przesuwać na północ. Jaskinia Pontewydd zawiera ślady bytności człowieka pomiędzy 225 a 175 tysięcy lat temu. Jaskinia znajduje się w północnej Walii i jest najstarszym ludzkim obozowiskiem w tym kraju.

Kilkadziesiąt tysięcy lat później Brytania stała się cieplejsza niż obecnie. Pojawiła się znana raczej ze współczesnej Afryki fauna i flora. Dla przykładu. W północnym Yorkshire znaleziono kości hipopotamów sprzed 125 tysięcy lat.  Co bardzo ciekawe znaleziono cała masę różnych kości zwierzęcych pochodzących z tego okresu ale nawet jedna nie miała śladów obróbki mechanicznej.  Świadczy to o tym, że w tamtym czasie Brytania była całkowicie bezludna.

Powrót człowieka nastąpił 60 tysięcy lat temu. Mowa tu oczywiście o neandertalczykach.  W 2002 roku odkryto stanowisko pochodzące z tego okresu zwane Lynford Quarry w pobliżu rzeki Wissey w hrabstwie Norfolk.

Neandertalczycy jeszcze do niedawna byli symbolem brzydoty oraz powiedzmy niewielkich możliwości umysłowych. Miało to być powodem ich wyparcia w niedalekiej przyszłości przez homo sapiens. Dziś wiemy, że wszystko co myśleliśmy w przeszłości jest nieprawdą. Neandertalczycy potrafili mówić czego im odmawiano jako po prostu za głupim. Mieli system wierzeń a co za tym idzie tworzyli sztukę. Część pradawnej sztuki przypisywana do niedawna nam w rzeczywistości tworzona był przez neandertalczyków. Zagadką pozostaje ich zniknięcie.  Pod uwagę brane są trzy tezy. Pierwsza, wyniszczające choroby lub zmiany klimatyczne. Druga, zagłada z ręki młodszych kuzynów. Nie byłby to pierwszy raz gdy człowiek współczesny wytrzebił by kogoś z kim mu nie po drodze. Trzecia, zmieszanie się z homo sapiens. Dziś w dobie genetyki wiemy, że każdy Europejczyk oraz sporo Azjatów ma w sobie od 1 do 4% genów neandertalczyka właśnie. Jego geny odpowiadają między innymi za białą skórę oraz np. rude włosy.

Około 45 tysięcy lat temu na wyspy zaczęli z kolei przybywać ludzie współcześni.

W roku 1823 William Buckladn będący ojcem brytyjskiej paleontologii odnalazł w Paviland położonym na walijskim półwyspie Gower ludzkie szczątki. Buckland błędnie zakwalifikował je jako pochodzące od prostytutki (ze względu na znalezione ozdoby) z czasów rzymskich. Dziś wiemy, że nie była to kobieta tylko młody neandertalczyk, który oczywiście nie pochodził z czasów rzymskich a z okresu pomiędzy 33 a 29 tysięcy lat temu.  Tym samym było to jeden z ostatnich przedstawicieli neandertalczyków.

 Około 13 tysięcy lat temu lodowiec ostatecznie opuścił wyspy brytyjskie.  Dwa tysiące lat później duże grupy myśliwych przybywają do Brytanii. 


Europa po ostatnim zlodowaceniu

W 1903 roku w wąwozie Cheddar w hrabstwie Somerset odkryto szkielet mężczyzny. Jest to słynny mężczyzna z Cheddar. Słynny z dwóch powodów. Po pierwsze, mając ponad 9 tysięcy lat jest najstarszym w pełni zachowanym szkieletem człowieka współczesnego pochodzącym z wysp brytyjskich. Dugi powód do sławy zdobył ów szkielet całkiem niedawno. Badania genetyczne wykazały bowiem, że człowiek ten nie był biały. Tutaj proponuje wzmóc czujność, bo wkraczamy w dział znany raczej z dawnego ZSRR czyli naukę w służbie ideologii. W zależności od tego jaki artykuł będziemy czytać dowiemy się, że człowiek z Cheddar miał skórę ciemną (dark) lub prawie czarną (almost black). Artykuły są zazwyczaj opatrzone politycznie poprawnym bełkotem o tym, że to ostateczny gwóźdź do trumny dla białej supremacji. Niektóre są wręcz pisane w tonie ulgi. Mamy w głębokiej przeszłości czarnych przodków więc można przestać wstydzić się za białą skórę. Niestety kulturalny marksizm zawędrował już tak daleko, że nawet człowiekowi z mezolitu nie przepuszczono.

Tymczasem, gdy odłożymy na bok lewacki bełkot i włączymy myślenie zobaczymy co innego. W zależności od zdjęcia skóra człowieka z Cheddar jest ciemna lub tylko lekko ciemna i nie przypomina, jak zdają się sugerować idiotyczne artykuły murzyna a raczej hindusa. Po drugie człowiek ten ma niebieskie oczy i europejskie, niekręcone włosy. Twarz również posiada typowe cechy europejskie.

Idźmy dalej. Pamiętam jak kilka lat temu w jednym z czasopism naukowych czytałem teoretyczne rozważania na temat dostosowania się do warunków klimatycznych.  Autor artykułu dowodził, ze gdyby osiedlić murzynów na Alasce po upływie odpowiednio długiego czasu liczonego w tysiącach lat ich skóra powinna być biała co miało wiązać się z przystosowaniem do odpowiedniego klimatu. Nie rozumiem więc niezdrowej fascynacji kolorem skóry człowieka z Cheddar.  Naukowcy powinni też wiedzieć, że cały czas odbywała się migracja ludności i to normalne, że różni ludzie mogli zamieszkiwać jakiś obszar. Nic nie wiemy o tym jak dużą populację stanowili ludzie o podobnym genotypie na wyspach co nie przeszkadza na snucie idiotycznych wniosków.

Na koniec drobna złośliwość. Należy uważać, gdy zamiast pojęciami naukowymi żongluje się lewicowymi stereotypami. Może to działać w dwie strony bowiem szkielet człowieka z Cheddar nosi ślady kanibalizmu. 


Człowiek z Cheddar

Pomiędzy 6500 a 6000 tysięcy lat temu Brytanie stała się w końcu wyspą. Geolodzy od dawna sugerowali, że stało się to gwałtownie w wyniku katastrofy naturalnej. Tezę te kilkakrotnie już potwierdzili archeolodzy odnajdujący na dnie morskich pozostałości po zalanych gwałtownie osadach ludzkich.




Na koniec by zakończyć opowieść o zasiedleniu Brytanii należy wspomnieć o Szkocji oraz Irlandii. Do Szkocji ludzie dotarli dopiero około 8 tysięcy lat temu. Tym samym jest to jeden z najpóźniej zasiedlonych obszarów na świecie. Irlandia została zasiedlona w tym samym czasie przez ludność przybyłą ze Szkocji.

 

 






środa, 3 marca 2021

Upadek Argentyny

 Wpadł mi w ręce artykuł sprzed kilku lat o tym jak upadła Argentyna.

Mało kto pewnie wie ale kraj ten w 1914 roku był jednym z najbogatszych na świecie. Poziom życia nie odbiegał np. od Francji. Argentyna przyjmowała sporo emigrantów bo pod wieloma względami była atrakcyjniejsza niż USA.
Właściciel Harrodsa (ekskluzywne centrum handlowe, coś dokładnie przeciwnego niż uwielbiany przez Polaków Primark) chcąc otworzyć pierwsze centrum poza wyspami wybrał Buenos Aires. Marka zamknęła się w 1998 bo nie było już komu kupować.
Pytanie co sprawiło, że tak bogaty i perspektywiczny kraj upadł prawie na dno w ciągu 100 lat?
Odpowiedź pierwsza. Rządy wojskowych. Każde przejęcie władzy przez juntę kończyło się niewielkim obniżeniem poziomu życia.
Odpowiedź druga, edukacja.
Argentyna była rajem dla kuców. Mało regulacji, zarabiali na taniej sile roboczej, robili fortuny na sprzedaży mięsa itp. i nie inwestowali w edukację. Gdy nadszedł czas inwestycji w technologie zwyczajnie nie mieli kadr i zaczęli zostawać z tylu. Kryzysy leczyli w typowy dla A. Poł. sposób. Efekt był taki, że spadali z każdym rokiem niżej.
Europa, która przejada resztki swego majątku nie ma wprawdzie problemu z rządami wojskowych ale od wielu lat obniża poziom swej edukacji.
Ku przestrodze...

wtorek, 5 stycznia 2021

Brytyjska prasówka część II


 Stało się. Mamy kwarantanne nr 3. Jeśli da ona tyle co poprzednie... wkrótce będziemy mieć gigantyczne bezrobocie i kwarantanny nr 5, 7,8.

Dziś po raz pierwszy nakrzyczano na mnie w sklepie za brak maseczki. Zarządzanie strachem w praktyce.
Tak jest zawsze po każdym orędziu.
Ci sami ludzie którzy teraz się boją za jakieś 3 doby sami będą łamać zasady. Jakie to się nudne zrobiło....
W mediach społecznościowych niewyedukowana lub wyedykowana pozornie część wyspiarzy domaga się Wojska na ulicach które ma.karac takich jak ja. Nie pytałem czego oczekują od wojska , strzelania?
Kwarantanna nr 3 różni się od tej nr 1. Znów okazało się że wirus nie zaraża w marketach. Nie zaraża w bankach jeśli chodzi się po wyznaczonych liniach, poza linią już zaraza. Dalej wirus nie zaraza też sportowców ale tylko tych generujących dochód, wszystkie ligi zawodowe będą grać. Zaraza jednak amatorów. Wszystkie ligi amatorskie zawieszone. No i na koniec wirus nie zaraza budowlańców. Efekt jest taki że budowlańcy najbardziej łamią wszelkie reguły (W końcu się nie zarazaja). Dzięki tym wyjątkom całkiem sporo branż będzie zmuszało kolejne branże by jednak pracowały.
I tak rząd strzelił sobie w stopę. Nie otwarl szkół. Od pół roku powtarza że dzieci praktycznie się nie zarazaja ale szkół nie otwarl. I jest problem co mają zrobić rodzice którzy muszą iść do pracy i jednocześnie nie mogą zostawić dzieci samych z domu?
Ministerstwo głupich kroków wersja 2021.

czwartek, 24 grudnia 2020

Brytyjska prasówka część I


 Polskie placówki dyplomatyczne czyli obraz nędzy i rozpaczy.

Chciałbym napisać, że polską polityką kierują dwa kompleksy. Kompleks niższości wobec zachodu i kompleks wyższość wobec wschodu. Tyle, że co to za kompleks wyższości skoro my najprostrzych spraw nie potrafifmy nawet w Kijowie czy Wilnie załatwić.
Francja zakmkneła na 48 godzin granicę z UK. W teorii bo jest nowy Covid. W praktyce co wszyscy wiedzą jest to odsłona konfliktu francusko brytyjskiego o połowy ryb. Anglicy zwalili wszytko na złych żabojadów i job done. Problem rozwiązany.
Tymczasem już 4 dobę w Dover i okolicach tłoczy się od 3 do 10 tysiecy !! ciężarówek. 70% z nich pochodzi z Polski. Są zamknięci jak zwierzęta w klatce. Swoje potrzeby załatwiają pod płotem a o wodzie do umycia nie ma nawet co marzyć.
Na wysokości zadania stanęła Polonia która licznie pomaga i przywozi jedzenie, picie etc. Które jak w ZOO podawane przez płot.
Po kilku dniach obudziła sie ambasada. Najpierw podała informację o pomocy materialnej dla kierowców...tyle że sądząc z komentarzy ludzi nie do końca może to być prawda bo jak twierdzą internauci ambasada przypisuje sobie spontaniczną pomoc Polonii.
Ambasador odbył też miłą rozmowę z panią minister spraw wewnętrznych, która obiecała rozwiązać sprawę w ciągu kilku dni!!!!!!! Tak dobrze czytacie. Nie wiem czy były herbatka i ciasteczka ale to są kpiny.
Gdy PiS przejmował władzę miało być wstawanie z kolan. W praktyce wymieniono kadry i tyle. Jak było tak jest . Nie wiem skąd sie bierze taka niemoc w załatwieniu czegokolwiek!! Pan ambasador, pan konsul jeden czy drugi to są fajne porządne chłopaki.
Co z tego gdy przychodzi do kryzysu i nic nie jest załatwione.
Osobiście jako obywatela Polski mieszkającego w UK powoli już mdli mnie na widok kolejnej wystawy upamiętniającej odwieczną przyjaźń polsko brytyjską (tak tak dobrze czytacie). Chciałbym żeby polska placówka dyplomatyczna uderzyła pięścią w stół i zapytała jakim prawem trzymacie kierowców jak zwierzęta w klatkach? jakim prawem policja zachowuje się brutalnie i zamiast nieść pomoc kierowcom aresztuje tych którym puszczają już nerwy?
Jeśli Brytyjczycy to zleją zrozumiem. Ale rozmowa w mega przyjacielskiej atmosferze po której pada obietniaca rozwiązania problemu w kilka dni jest nieakceptowalna.
Takie palcówki dyplomatycne są nam niepotrzebne.

środa, 8 lipca 2020

Wybory prezydenckie 2020






Tradycyjne podsumowanie wyborów.

Jak zwykle zaczynam też od końca.

11, ostatnie miejsce z wynikiem 0,11% zajął Mirosław Piotrowski.
Zawsze w takich przypadkach zastanawiam się po co tacy ludzie w ogóle startują?  Lubię pana Mirosława, z większością poglądów się zgadzam. Zadaje jednak sobie zawsze pytanie dlaczego ludzie tac jak on uparcie trwają przy swoich mikropartiach i nie chcą wspólnie budować czegoś większego?

10. Waldemar Witkowski. 0,14%. Lewicowy dinozaur. Jego poglądy ciężko w ogóle komentować. Napiszę więc tylko, że dobrze, że nie został prezydentem zostawił bowiem KS Posnania z olbrzymimi długami co wiec zrobiłby z Polską?

9 Paweł Tanajno 0,14%. Kontrowersyjna postać. Mieszał postulaty słuszne z bezsensownymi. Nie udało mu się wypłynąć na fali strajku przedsiębiorców na szersze wody. Postawił mocno na happening. Jak widać bez większych rezultatów.

8 Marek Jakubiak. 0,17%. Błyskawicznie zebrane głosy. Złośliwi twierdzą, że PiS pomógł bo pan Marek miał odbierać głosy Konfederacji. Myślę, że coś było na rzeczy ale eksperyment się nie powiódł.  Mimo wszystko szkoda pana Marka. Gdyby miał mniejsze ego mógłby być bardzo przydatny dla pracy na rzecz ideowej prawicy.

7 Stanisław Żółtek. 0,23%. Kolejny który odebrał kilka głosów Bosakowi. Dawny wice prezydent Krakowa, wieloletni działacz UPR. Potem jeden z najbardziej bezbarwnych europosłów. Żółtek wygląda na człowieka zmęczonego jednak uparcie startującego dla samego startu. Sensu w tym nie ma żadnego.

6 Robert Biedroń. 2,22%. Najgorszy wynik lewicy w historii! Granie w kółko kartą LGBT i dyskryminacji jest już nudne i jak widać korzyści żadnych nie przynosi. Biedroń żadną gwiazda lewicy już nie będzie.

5 Władysław Kosiniak-Kamysz. 2,36%. Lekkie rozczarowanie. Kosiniak jest człowiekiem który uratował tonące PSL i tchnął w nie nowe życie. Niestety kampania była prowadzona słabo, bez polotu i wiary w zwycięstwo. PSL miał problem przebiciem się ze swoim przekazem.

4 Krzysztof Bosak. 6,78%. Wynik poprawiony o jedna setna w stosunku do wyniku konfederacji w poprzednich wyborach. W liczbach bezwzględnych wygląda to lepiej. Jest to prawie 100 tysięcy głosów więcej. Wiem, że apetyty były nieco większe. Jednak należy się cieszyć. Po pierwsze jest to najlepszy wynik ideowej prawicy w historii! Po drugie Konfederacja nie tylko nie straciła ale jeszcze powiększyła swój stan posiadania jeśli idzie o bazę wyborców. Pokazuje to, że praca idzie w dobrym kierunku i że za 5 lat walka o druga turę jest jak najbardziej realna.

3 Szymon Hołownia. 13,87%. Zapasowy kandydat PO. Pan z telewizji sprzedany masom jako kandydat niezależny. Jak widać kilkanaście procent wyborców się nabrało.

2 Rafał Trzaskowski. 30,46%. Największy błąd PiSu. Gdyby wybory odbyły się wcześniej. PO skompromitowałoby się kandydatura Kidawy-Błońskiej. Andrzej Duda wygrałby w pierwszej turze. Niestety udało się platformie podmienić kandydata, który nawiązał walkę w zwycięstwo i może wygrać. Trzaskowskiego ciężko komentować. Kandydat fatalny, kłamca, fatalny zarządca. Racjonalnie nie da się wytłumaczyć chocholego tańca wokół niego wykonywanego przez miliony nieogarniających rzeczywistości wyborców.

1 Andrzej Duda. 43,50%. Zabrakło kilka procent by wygrać w pierwszej turze i obecnie wszystko może się zdarzyć. Duda to nie moja bajka. Prezydent raczej bezbarwny choć kilka plusów by się tez znalazło. Często znany był z tego, ze bezrefleksyjnie wykonywał wolę partii. Jeśli wygra być może mając świadomość, że to jego ostatnia kadencja będzie bardziej samodzielny. Niestety po raz kolejny jesteśmy postawieni przed bardzo złym wyborem. W Drugiej turze mamy do wyboru prezydenta słabego i kandydata bardzo złego.  Dlatego z bólem serca w drugiej turze zagłosuje na Dudę.

Zagranica

Wielka Brytania pobiła wszelkie rekordy jeśli chodzi o ilość oddanych głosów. Spada znaczenie głosów z Ameryki Północnej, których jest coraz mniej. Głosy jak zwykle rozkładają się nieco inaczej niż w Polsce. Więcej zdobywają kandydaci antystemowi choć z drugiej strony wynik Rafała Trzaskowskiego na wyspach szokuje.

Poniżej grafiki wykonane przez Britishpoles.uk

 Wyniki wyborów na Wyspach

  1. Rafał Trzaskowski 48,37% (53 048 głosów)
  2. Szymon Hołownia 17,48% (19 167)
  3. Andrzej Duda 15,54% (17 047)
  4. Krzysztof Bosak 11,61% (12 728)
  5. Robert Biedroń 4,91% (5 383)
  6. Władysław Kosiniak-Kamysz 1,10% (1 201)
  7. Waldemar Witkowski 0,31% (341)
  8. Marek Jakubiak 0,25% (277)
  9. Paweł Tanajno 0,22% (236)
  10. Stanisław Żółtek 0,16% (177)
  11. Mirosław Piotrowski 0,06% (69)

niedziela, 23 lutego 2020

Globalne ocieplenie czyli subiektywny przegląd polskich sportów zimowych

Choć za oknem w tym roku wyjątkowo tego nie widać wciąż mamy zimę a sezon w sportach zimowych przekroczył półmetek.
To dobra pora by podsumować nasze dotychczasowe osiągnięcia.
Nie będę omawiał każdej dyscypliny z osobna bo nie mam czasu przyjrzeć się każdej z nich. Podsumuje wiec stan sportów indywidualnych które mam okazję śledzić.

 Biatlon

Ciekawa dyscyplina. Połączenie biegów ze strzelaniem. Jedna z niewielu konkurencji gdzie nie musimy się wstydzić. Przynajmniej jeśli chodzi o panie. Wśród panów jeśli nie liczyć reprezentującego Litwę Karola Dombrowskiego punktował tylko jeden Polak Grzegorz Guzik. Po 15 do tej pory rozegranych zawodach był w stanie zgromadzić tylko 25 punktów w klasyfikacji pucharu świata. Paniom idzie znacznie lepiej. Mamy naprawdę solidną żeńską ekipę. Kinga Zbylut uzbierała do tej pory 56 punktów. Natomiast Kamila Zuk (181 punktów) i Monika Hojnisz-Starega (271 punktów) są tuż za ścisłą czołówką zajmując często lokaty w pierwszej 10tce. Od kiedy pamiętam naszą bolączką zawsze było słabe strzelanie. Początek sezonu potwierdzał tę regułę. Jednak już po kilku startach udało się wejść na wyższy poziom i nasze panie nie pudłują częściej niż czołówka. Dyscypliną zarządza polski związek biatlonu, który w mediach społecznościowych jest aktywniejszy od znacznie większego kuzyna czyli PZN. Można odnieść  wrażenie, że bardziej im się chce. 

PZN

Polski Związek Narciarki. Zimowa potęga. Ma pod swoimi skrzydłami wiele dyscyplin a nad wszystkim czuwa Apoloniusz Tajner.

Biegi Narciarskie.


Wbrew pozorom biegi w Polsce mają podobna tradycję i nie mniejsze sukcesy niż skoki narciarskie. Niestety obecnie tego nie widać. Gdy królowała nam przez długie lata Justyna Kowalczyk PZN nie wykorzystał jej sukcesów a pieniądze zwyczajnie gdzieś przejadł. Justyna wielokrotnie krytykowała PZN choćby za brak wsparcia w jej walce z astmatyczkami z Norwegii.  Gdy walczyła o kryształową kulę przyciągała miliony przed telewizory. Taka widownia oznacza dodatkowe pieniądze dla związku. Pieniądze które można było zainwestować. Zawodnik ma tyle ile sobie wybiega plus ewentualne reklamy. Co robił związek przez te wszystkie lata? Głównie nic.  Polski Związek Narciarski od lat przypomina Polski Związek Skoków Narciarskich. Inne dyscypliny są jakby na marginesie. Na efekty długo czekać nie trzeba było. Najlepszy  z Polaków Dominik Bury zgromadził do tej pory 69 punktów. Dla porównania najlepszy Brytyjczyk ma punktów 60 a biegi na wyspach to całkowita egzotyka. Wśród pań jest jeszcze gorzej. Liderką naszej kadr jest 19 letnia!! Izabela Marcisz, która do tej pory zgromadziła całe 2 punkty w klasyfikacji generalnej. Promykiem nadziei jest… Justyna Kowalczyk, która wzięła się za trenerkę. Izabela Marcisz to podobno duży talent ale na jakieś wymierne efekty musimy jeszcze trochę poczekać. Pytanie nasuwa się jednak inne. Jak PZN mógł dopuścić do sytuacji by po odejściu Kowalczyk karda opierała się na zawodniczce która ledwo skończyła juniorskie starty? 

 Narciarstwo alpejskie

Gdyby nie to, że niedawno rozegrano mistrzostwa polski można by odnieść wrażenie że w Polsce nikt nie uprawia tego sportu. Medale rozdano więc ktoś tam jeździ. Jest jednak tragicznie. O jakichkolwiek sukcesach nie ma mowy bo  w pucharze świata nie startuje dosłownie nikt! Mówimy tu o dyscyplinie gdzie podczas pierwszego zjazdu możemy oglądać nawet 70ciu narciarzy. Mamy więc nie tylko reprezentantów Czech czy Słowacji ale też górskiej Białorusi czy takie potęgi zimowe jak Madagaskar lub Kenia. Polaków jednak brak. Brawo PZN!  
Szczepan Kupczak

Kombinacja norweska

Na początek ważna uwaga. Tłumaczenie nazwy tego sportu powierzono chyba osobom odpowiedzialnym za tłumaczenie tytułów amerykańskich filmów. Nie jest to bowiem żadna kombinacja norweska tylko nordycka. Ot taka drobna różnica.  
Kombinacja to ciekawy i trudny sport. Połączenie skoków narciarskich i biegów. Mamy dwóch etatowych reprezentantów. Pierwszy Adam Cieślar nie punktował jeszcze w tym sezonie. Jest dobrym biegaczem ale fatalnym skoczkiem i nigdy nie zdołał odrobić straty ze skoków w biegu na tyle by zapunktować. Drugi Szczepan Kupczak jest przeciwieństwem Cieślara. Naprawdę dobrze skacze ale zazwyczaj dużo słabiej biegnie przez co póki co zgromadził tylko 35 punktów na swoim koncie. 

 Skoki narciarskie

Teoretycznie wszystko jest wspaniale. Mamy trzech wielkich skoczków. Zwycięstwa sypią się jak z rękawa. Jeśli jednak zajrzymy w metrykę okaże się że nasze gwiazdy wkrótce będą kończyć kariery a następców nie widać. Pozostali, młodsi mają problem z załapaniem się do drugiej serii a juniorzy nie wykazują mistrzowskich ambicji. O przyczynach takiego stanu rzeczy w podsumowaniu. 

Saneczkarstwo

Dyscyplina reprezentowana przez Polski Związek Sportów Saneczkowych. Cud, ze w ogóle ktoś  Wśród jedynek męskich reprezentuje nas Mateusz Sochowicz. Wśród dwójek mamy parę Wojciech Chmielewski, Jakub Kowalewski. Zazwyczaj plasują się w środku stawki choć według zagranicznych komentatorów są parą z potencjałem. Musieli by tylko więcej trenować.
Mateusz Szochowicz
staruje. Saneczkarze są bez pieniędzy, bez toru i bez większego zainteresowania. Kiedyś mieliśmy tor w Krynicy. Dziś pozostało tylko wspomnienie.

 Bobsleje i skeleton

Podobna sytuacja jak w saneczkarstwie. Brak pieniędzy, brak toru. Zawodnicy jeśli w ogóle startują to tylko w Europie. Nie stać ich na wyprawy do Ameryki czy rosnącej w siłę Azji. O polskim związku Bobsleja i skeletonu zrobiło się głośno na początku sezonu. Związek usunął kilku zawodników i zawodniczek. Oficjalnie z powodu bardzo słabych wyników. Wydaje się jednak, że za tą bardzo nieładną decyzją stały po prostu względy finansowe. Związku nie było stać na ich utrzymanie.

 Lepiej nie będzie

Sytuacja w polskich sportach zmienia się jednak bardzo powoli. Tak powoli, że można tych zmian czasem nie zauważyć.  Jesteśmy podobno dwudziestą którąś tam gospodarka świata. Rozwijamy się. Szanują nas. Jesteśmy zielona wyspą. Można wybrać dowolne określenie poprawiające nam humor. Tymczasem… pod wieloma względami jest u nas gorzej niż było za PRLu czy II RP. Nie posiadamy ani toru saneczkarskiego ani bobslejowego bo nas nie stać. W PPRLu mieliśmy oba. W Karpaczu przymierzano się podobno do odbudowy toru bobslejowego ale wszystko rozbiło się o pieniądze. Wyszło więc na to, że zamożnej Polski na taki tor nie stać ale za stać biedną Łotwę. Tak tak Łotysze maja własny tor na którym często trenują Polacy…jak zapłacą.
Poza pieniędzmi główna przyczyną naszej słabości jest połączenie indolencji związków typu PZN z polską biurokracją. Lubimy się chwalić zawodami wysokiej rangi typu skoki w Zakopanem a gdzie umyka nam sport amatorki. Tymczasem sukces zawodowców zależy od masowości sportu amatorów i młodzieży. Związki musza naciskać na ministerstwo sportu (czego nie robią) na pozbycie się biurokracji w sporcie. Wszystko musi być maksymalnie uproszczone. Muszą kłaść nacisk na promocje swoich dyscyplin. Muszą dosłownie wejść do szkół. Co stoi na przeszkodzie by na lekcjach WFu zamiast piłki nożnej były tez biegi narciarskie na przykład? Poza biurokracją i brakiem chęci ze strony włodarzy nic.
PZN jako największy zimowy związek musi naciskać na polityków zarówno regionalnych jak i ogólnokrajowych i żądać poprawy infrastruktury bo w roku 2020 wygląda to troszkę jakby polskie góry ograniczały się do okolic zakopanego. Jak to jest możliwe, ze przed wojną mieliśmy skocznie narciarskie w Wilnie, we Lwowie czy w Warszawie a obecnie nie ma jej np. w Karpaczu. To znaczy skocznia stoi ale od lat jest nie do użytku. Dlaczego PZN nie promuje biegów narciarskich poza górami np. na Suwalszczyźnie czy na Podlasiu? Biegać można nie tylko z widokiem szczytów w tle. Przekonał o tym wszystkich Wojciech Fortuna, który od kilku lat w okolicach Suwałk (gdzie zakotwiczył) organizuje cieszące się coraz większa popularnością zawody  w biegach narciarskich właśnie.

Dał nam przykład…Słoweniec

To właśnie małe kraje typu Łotwa czy Słowenia powinny być dla nas przykładem. Teoretycznie mają potencjał porównywalny z potencjałem stolicy Polski. W praktyce bija nas na głowę. Łotyszom tor wystarczył by stać się absolutną światową czołówka w bobslejach i skeletonie. Słoweńcy są solidnymi średniakami w zasadzie w każdym sporcie zimowym. Wszędzie ich pełno. Z dużej liczny solidnych zawodników regularnie punktujących w zawodach pucharu świata od czasu do czasu wyrastają gwiazdy.  Fanów skoków nie musze przedstawiać klanu Prewców. Kto oklaskiwał Justynę Kowalczyk ten wie że rywalizowała nie tylko z Norweżkami ale też z Pertą Maidić.
Jeśli nie pójdziemy droga Słowenii za 20 lat pozostaną nap wspominkowe programy o tym jak to kiedyś Kamil Stoch zdobył dla nas ostatni medal olimpijski.

niedziela, 10 listopada 2019

Dlaczego przegrywamy czyli Konfederacji ku przestrodze

Konfederacja właśnie przekroczyła 8% w sondażach  a ja tu  pisze o przegrywaniu? No cóż sondaże sondażami myślę jednak że troszkę zimnej wody nie zaszkodzi dla niektórych zbyt optymistycznie patrzących w przyszłość.

Dlaczego więc przegrywamy?
Postawione w tytule pytanie odnosi się do ruchów antysystemowych w Polsce (obecnie reprezentowanych przez Konfederację). Dlaczego antysystemowcy nie potrafią wpisać się w polską politykę na stałe jako jeden z głównych rozgrywających?

Na początek należy sobie wyjaśnić kto to w ogóle są ci antysystemowcy?

Sama nazwa jest nieco niefortunna sugeruje bowiem, że ktoś chce przewracać zastany porządek (a tego Polacy nie lubią). Tymczasem to  nie do końca jest prawdą. Jeśli antysystemowcem jest np. monarchista zależy mu na zamianie prezydenta na monarchę. Co więcej niektóre formy republiki zaakceptuje też monarchista. Jego rewolucja dotknie więc co najwyżej kilka urzędów i instytucji. Jeśli z kolei antysystemowcem jest wolnościowiec będzie chciał zredukować liczbę urzędników. Można tak wymieniać dalej. W żadnym jednak wypadku nie natrafimy na kogoś kto chce budować nowy porządek od zera jak np. czynili to komuniści. Dla antysystemowca "system" to przede wszystkim zabetonowany system partyjny z neokolonialnymi politykami bujającymi w obłokach. Czyli to z czym chce walczyć antysystemowiec jest jednocześnie tym czego nie akceptuje przeciętny Polak. Istnieje więc baza społeczna, która powinna dać ruchom antysystemowym solidne oparcie. Dlaczego tak się nie dzieje? Dlatego, że sami antysystemowcy popełniają karygodne błędy eliminujące ich z głównego nurtu polityki.

Błąd pierwszy
Brak mediów

Przez trzydzieści lat III RP nie udało się antysystemowcom od konserwatystów przez libertarian po narodowców zbudować mediów. Mam tu na myśli media które docierają do milionów ludzi a  nie portal internetowy, nawet dobry ale mający zasięg  co najwyżej kilku kilkunastu tysięcy użytkowników. Wiem, że to trudne i bardzo kosztowne mineło już jednak 30 lat III RP a nie podjęto nawet próby budowy takich mediów. Jeszcze raz powtórzę nie chodzi mi o gazetę, portal czy nawet telewizje internetową. Mówię o budowie kolejnego TVNu czy Polsatu. Wiem jak to brzmi ale innego wyjscia po prostu nie ma. W demokracji rządzi ten kto panuje nad masami a dziś panuje się poprzez media. U wielu antysystemowców pojawia sie zaś wielka wiara w wychowanie narodu. My tych mediów nie potrzebujemy nie dlatego, że nie mamy pieniedzy. My ich nie potrzebujemy bo mamy nasze portale, gazety etc. My mówimy prawdę a to wystarczy. Tak myśleć moga tylko niepoprawni ideowcy patrzący na świat przez różowe okulary.

Jeśli już nie jesteśmy w stanie zbudować mediów masowych należy w 100% wykorzystać czas antenowy jaki dostajemy z racji obecności w parlamencie. Dlatego JKM bredzący w telewizji czy radiu o Hitlerze czy o tym jak mało inteligentne są kobiety to całkowite marnowanie skormnego dostepu do mediów jaki mamy obecnie.

Błąd drugi
Brak pieniędzy

Przez 30 lat próbowaliśmy działać dysponując bardzo skromnymi środkami pieniężnymi. Jak to się skończyło chyba każdy wie. Dlatego teraz tak ważne jest by nie przejeść środków z dotacji tylko każdą złotówkę wydać właściwie. Poza dotacjami musimy się w końcu nauczyć, że działalność kosztuje i wielu rzeczy nie da się zrobić na zasadzie wolontariatu. Z doświadczenia jednak wiem, że wielu potencjalnych działaczy ma olbrzymie problemy z płaceniem nawet skromnych składek nie mówiąc już o różnego rodzaju zbiórkach doraźnych.

Bład trzeci.
Za dużo generałów, brak armi

Ambicje poszczególnych osób od lat rozsadzają nasze środowisko. Wiele osób przedkłada osobiste animozje ponad dobro organizacji przez co srodowisko pozostawało ze sobą skłócone. Wyimaginowane zdolności przywódcze to kolejny problem . Wiele osób zamiast działać wspólnie nie potrafiło podporzadkować się dobru wspólnemu i wolało tworzyć własne organizacje. Efektem była cała masa kilkunastoosobowych organizacji które mogły sobie pomachać palcem w bucie ale za to miały swoich prezesów.


Jeśli Konfederacja ma coś znaczyć na krajowej scenie musi nauczyć się wyciągac błedy z przeszłości. Nie ma za sobą żadnych masowych mediów więc musi zacząc do maksimum wykorzystywać każde zaproszenie do radia czy telewizji. Tylko merytoryka, żadnej błazenady.
Tak bedzie pozyskiwać szeroki elektorat i tak ma szanse sięgnąć po wynik powyżej 10 %.
W dalszej kolejności nie powinna zaniedbywać potrali, gazet czy telewizji intenretowej o której wspomniałem na poczatku. Tak dba sie o twardy wyrobiony elektorat i pozyskuje nowych członków. Ważne by te mniejsze media pozostały na merytorycznie wysokim poziomie. Budowa mediów w stylu pisu jest dobra dla pelikanów i większego sensu nie ma.
Organizacja musi bardzo dbać by mówić jednym głosem i powściągać ambicje poszczególnych liderów. Wszelkie animozje będą początkiem końca spójnej formacji i kolejnymi zmarnowanymi latami.

Bardzo ważne jest niepopadanie w samouwielbienie. Niestety miało to już miejsce w przeszłości. Czasem lepiej mieć przy sobie kogoś kto skrytykuje to czy inne posunięcie niż całą gromadę klakierów głaszczących ego liderów.

Siła Konfederacji powinna  wynikać z rozproszenia. Sama Konfederacja zaś powinna być tylko ciałem politycznym czegoś znacznie większego. Powinna korzystać z rad, pomysłów i doświadczeń fundacji, stowarzyszeń czy think thanków. Co ważne każda taka organizacja powinna zachowywac autonomię.

Jeśli liderzy Konfederacji nie zrozumieją, że walka idzie dosłownie o przyszłość Polski i cywilizacji łacińskiej a nie o ich ewentualne poselskie pensje cały ruch runie w niedalekiej przyszłości wyautowany przez doświadczone bezideowe partie władzy jak PiS czy PO.






piątek, 31 maja 2019

Ostaniej bitwy kurz

No więc stało się. 4,55%.  Zakładając, że nikt nie odsypał częsci głosów mamy wynik dużo poniżej
oczekiwań. Co dalej?

Dalej sporo problemów. Mimo robienia dobrej miny do złej gry wynik poniżej 5% nie zachęca do dalszego głosowania. Mamy efekt zmarnowanego głosu. Osobiście dla mnie to głupota bo zawsze głosuje zgodnie z sumieniem i podążanie niczym barany na rzeź jest mi obce ale cóż wyborcy są jacy są i tego się nie zmieni. Pracę trzeba zaczynać więc od nowa. Może nie od poczatku ale zrobiliśmy kilka kroków w tył. O ile kilka dni temu widac było wielki entuzjam i mobilizację dziś część wyborców odpłynęła.

No właśnie wyborcy. Sam liczyłem na wynik rzędu 8%, niektórzy powyżej 10%. Uwiodła nas bańka, która sami sobie stworzyliśmy. Wszędzie otaczali nas sympatycy konfederacji. Jak wspomniałem dawno nie pamiętam takiej mobilizacji. Ta mobilizacja dała efekt, zamiast tradycyjnego 1% mamy prawie 5%. W zachwycie nie zauważyliśmy, że konfederacja dotarła tylko do środowiska niepodległościowego, do tej naszej bańki. Wielu zwykłych zjadzaczy chleba nawet o niej nie słyszało a jeśli słyszało to w negatywnym kontekście. Wygraliśmy internet (też nie do końca), przegraliśmy media tradycyjne.

Co dalej?
Dalej mamy trzy scenariusze. Bardzo zły, zły i nijaki.

Bardzo zły.
Wszyscy zaczynają się kłócić ze wszystkimi i krucha zgoda jest już historią. Stratuje kilka komitetów i każdy zbiera  pulę od 0.5% do 1%.

Zły.
Konfederacja utrzymuje się. Idzie do wyborów i kończy z wynikiem3-4% Przypominam, że część wyborców sie zniechęciła i zaklęcia o tym jak jest dobrze nie pomogą. Konfederacja nie zawalczy o więcej (przypominam efekt zmarnowanego głosu) a  do parlamentu wystartuje też K15, któremu kroplówkę po raz kolejny przystawi TVP ale tylko na tyle by ten osiągnął podobny wynik jak Kofederacja. Pis tym sposobem upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu.

Nijaki.
K15 jednoczy się z Konfederacją. Jest to możliwe co wczoraj 30.05 przyznał sam Paweł Kukiz. Mam nadzieję, że w końcu zrozumiał po co zaprasza sie jego i jego polityków do TVP i PR. Jest tylko jedno ale... Łatwe do przewidzenia. Korwin musi odejść. I tu pojawia się problem. Po pierwsze czy Konfederaci się zgodzą i czy nie spowoduje to większego rozłamu, patrz scenariusz bardzo zły.  Załóżmy jednak, że Konfederaci zgodzą usunąc się Korwina i wystartują wspólnie z K15. To też nie jest dobre rozwiązanie bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że JKM pójdzie wtedy samodzielnie. Pytanie ile zabierze? 2 może 3%? Znów się może okazać, że niewiele zabraknie do przekroczenia progu wyborczego. Jak widać będzie ciężko.

JKM
Janusz Korwin Mikke to najbardziej barwna postać prawej sceny politycznej ostanich 30 lat. Człowiek niezniszczalny który nigdy się nie poddaje. Wychowaca całego pokolenia prawicowców. Świetny performer, felietonista, filozof. Niestety słaby polityk.
Kto czyta Korwina wie, że sam o sobie mówi, że jest filozofem. I tu pojawia sie rozdwojenie jaźni. JKM z jednej strony wie, że jest raczej właśnie filozofem i polityką zajmuje się bardziej od strony teoretycznej niż praktycznej z drugiej strony od 30 lat  uparcie próbuje kierować partią jedną lub drugą.
Nie jest przegrywem z którego zawsze wszyscy się śmiali jak niedawno nieelegancko wytknął mi obecny prezes UPR Brtosz Jóźwiak. Zasiadał w parlamencie polskim czy ostatnio europejskim ale to chyba wszytko na co go stać. Więcej już nie osiągnie czego uparcie nie chce zrozumieć.  Jego nazwisko elektryzuje i przyciąga. Jest jednak i druga strona medalu czyli elektorat negatynwny, który ma dwa trzy  razy większy i na dłuższą metę jest więc JKM obciążeniem. Kolejna kwestia. Nie potrfafi lub nie chce mówić prostym językiem a bez tego nie wygra się wyborów. Nie umie powstrzymać się przed "kontrowersjami". Powiedzmy sobie szczerze kwestia tego, że Hitler nie wiedział o holocauście nie ma najmniejszego znaczenia w Polskiej polityce i przysparza niepotrzebnie przeciwników a nikogo nowego nie przyciąga. Takie rozważania można sobie prowadzić na wydziale historycznym UAM gdzie większość ludzi nie tylko będzie wiedziała, że nie jest to teza JKM ale wywiąże sie ciekawa dyskusja na argumenty. Przeciętny wyborca zrozumie zaś tyle, że JKM popiera holocaust lub Hitlera. Innych jego kontrowesyjnych wypowiedzi przytaczać nie będę, chyba wszyscy je znają.
Z bólem serca muszę więc powiedzieć panie JKM dziękuję za wszystko ale dla dobra wolnej Polski chyba czas udać się na emeryturę.

Co dalej.
Optymistycznie zakładam, że spełni się scenariusz nijaki. Konfederacja musi nieco zmienić przekaz. Poza rozczeniami żydowskimi trzeba dodać coś jeszcze, trzeba dodać na co zwracają uwagę też wyborcy, pozytywne elemety pod tytułem dlaczego Konfederacja jest fajna. I co najważniejsze, trzeba znaleźć sposób na złamanie blokady medialnej. Walka idzie o maks 8%. Taki wynik pozowliłby spokojnie przek kolejne lata budować struktury co jest niezwykle ważne gdy przyjdzie kryzys gospodarczy, który zmiecie PiS (nie będzie z czego rozdawac socjalu) a chyba nie chemy by zastapiła go tęczowa platforma.

poniedziałek, 27 maja 2019

Wybory do parlamentu Europejskiego 2019

Tegoroczne wyniki wywoałają furię wśród dziennikarzy i polityków europejskiego systemu. Partie uniosceptyczne odnisoły wszędzie suckes. Od 11% Niemieckiej AFD przez 25% francuskiego Frontu Narodowego po ponad 30% Brexit Party na wyspach. W parlamencie Europejskim bedzie wrzało. Problem polega na tym ,że ci którzy w UE dzierżą prawdziwą władze nie pochodzą z wyboru i nawet najbardziej uniosceptyczny parlament niewiele może zrobić.

W Polsce zgodnie z przewidywaniami wygrał PiS, drugie miejsce zajęła Koalicja Obywatelska. Wyniki odpowiednio 43 i 38%.  Obu obozom zależy na duopolu. Obustrone obrzucanie sie błotem gwarantuje im dożywonią władzę. ze szkodą dla Polski. Tak wysoki wynik to efekt zagarnięcia sceny medialnej. Obu obozom zależy na podziale Polaków mimo iż twierdzą co innego. Jeśli odliczymy twarde elektoraty w porywach po kilknanaście procent to cała reszta wybróców głosuje na któryś z obozów bo akurat ogląda jedną albo drugą telewizję i idzie zagłosować na pana/panią z TV.

Trzecie miejsce z wynikiem 6,7% zajęła Wiosna. Swojego niezaodowolenia nie ukrywa totalna opozycja, która uważa, że Wiosna zabrała im zwycięstwo. Wynik poniżej przewwydywań choć każdy kto posługuje się rozumem wie, że fanatastyczne sondaże partii Bierdonia to od początku była ściema.
Skąd się wzieła wiosna? To efekt zepsucia sączonego powoli do Polski od wielu lat. Nie jest jeszcze jak w krajach zachodnich ale ten wynik powinien byc dla nas ostrzeżeniem.

6,2% to wynik Konfederacji. Muszę przyznać się, że bałem się o wynik tej formacji. Sonadaże dawały od 3 do 9% . Nie osiągniecie progu wyborczego oznaczałoby jej koniec. Dość wysoka frekwencja też jej nie sprzyjała. Wiem, że wielu liczyło na więcej ale jest się z czego cieszyć. Jeśli wźiąć Korwina jako poprzednika Konfederacji to poprawiono wynik sprzed 4 lat. Konfederacja wygrała internet. W mediach tradycyjnych nie było jej wcale lub pluto na nią. Robiły to zwłaszcza media pisowskie. Im bliżej wyborów tym gorzej. Przetrwanie takiej nawałnicy to sukces. Na formację oddano 800 tysięcy głosów!  Trzeba cieżko pracować by na jesieni zrobić z tego milion bo chyba dla nikogo nie ma wątpliwości, że PE to tylko pierwsza runda a celem jest parlament RP.
Do tradycyjnych mediów bedzie ciężko się przebić ale praca w internecie przynosi efekty. Konfederacja dostała 19% głosów od ludzi do 30 roku życia. Im starsi tym gorzej. Jest tak dlatego, że im młodszy wyborca tym wiecej czasu spędza w internecie.
Na Konfedrację głosowało też 13% rolników. Kolejny dowód, że współpraca popłaca. 

3,8%  to wynik K15. Druga porażka z rzędu. Nie pomogła pomoc ze stony TVPiS ani wygłuy posła Ryzmkowskiego. Kukiz okazuje sie wydmuszką bez energi, bez proglamu i bez pomysłu. Nie wolno go jednak skreślać. To raczej oczywiste, że w walce o prawicowego wyborcę kroplówkę K15 przystawi pan Kurski mając nadzieję na reakttywację formacji, która odbierze głosy Konfederacji.