Tak plus minus 10 lat temu gdy rugby league w Polsce raczkowało pomyślałem sobie, że fajnie byłoby kiedyś być na kadrze. Naszej. Biało-czerwonej.
niedziela, 13 listopada 2022
Polska rugby league w Londynie
sobota, 17 września 2022
Dzieje Wysp Brytyjskich. Miedź, brąz, żelazo
Artykuł ukazał się w kwietniu 2021 roku.
Miedź, brąz, żelazo
Dwa i pół tysiąca lat przed naszą erą gdy
tysiące kilometrów na południowy wschód kwitły cywilizacje egipska oraz blisko
wschodnie na wyspy brytyjskie zaczęła przenikać nowa fala osadnicza, która
szybko zdominowała miejscową ludność. Nie było to trudne gdyż według różnych
badaczy Brytanię zamieszkiwało wtedy od kilku do kilkunastu tysięcy ludzi z
czego kilkuset mieszkańców przypadało na Szkocję. Badania genetyczne wskazują,
że ludzie ci w większości pochodzili z półwyspu iberyjskiego. Wraz z nowymi ludźmi zaczęła przenikać nowa
technologia. Era kamienia łupanego powoli się kończyła. Najpierw zaczęły
pojawiać się wyroby z miedzi koegzystujące jakiś czas z wyrobami kamiennymi.
Zmiana nie dokonała się przecież w ciągu roku. Dlatego archeolodzy wyróżniają
często epokę miedzi jaki okres przejściowy między epoką kamienia a brązu. W
końcu miedź została zastąpiona przez stop miedzi i cyny czyli brąz.
Jeden z najstarszych i najlepiej zachowanych grobów
z początków epoki brązu został odnaleziony dopiero w 2002 roku w Amesbury. Kilkanaście
kilometrów od Salisbury. Znalezisko pochodzące sprzed 2300 lat przed nasza erą
można podziwiać dziś w muzeum Salisbury. Warto się tam wybrać przy okazji
wycieczki do Stonehenge. Nowa ludność przyniosła nowa kulturę czy jak byśmy
dziś powiedzieli styl życia. Nazywamy ich ludnością kultury pucharów
dzwonowatych czy po angielsku Bell Baker people. Nowi ludzie przynieśli rewolucje w sferze
materialnej, ciężko stwierdzić co stało się ze sfera duchową. Mieli swoje
zwyczaje co widać po grobach ale takie Stonehenge będzie użytkowane jeszcze
setki lat. Przynieśli nową religię zachowując stare miejsca kultu? Zmiksowali
nowe wierzenia ze starymi a może były one oda samego początku bardzo podobne?
Na niektóre pytania nigdy nie poznamy odpowiedzi. Czasem mamy jednak szczęście.
Badacze od zastanawiali się czy miejsca takie jak Stonehenge były odosobnimy wielkim
centami kultu czy też istniały również bardzo lokalne centa. Przekładając to na
dzisiejsze czasy naukowcy zastanawiali się czy istniały tylko katedry czy mieliśmy
tez kościoły i kaplice parafialne. Logika
podpowiadała, że poza wielkimi miejscami kultu musiały istnieć przecież i
bardzo lokalne. Niestety nie było dowodów na poparcie tej tezy. Do czasu.
Wczesną wiosną 1998 roku na wybrzeżu hrabstwa Norfolk dokonano niezwykłego okrycia.
Znaleziono Stonehenge w miniaturze. Chodzi o kilkumetrową konstrukcję przypominająca
kamienne kręgi megalityczny tyle, że zbudowana z drewna. Nazwano ja Seahenge.
Można ja zobaczyć w muzeum w King`s Lynn. Pochodzi sprzed 2050 lat przed nasza
erą. Jest to dowód na istnienie niewielkich bardzo lakalnych miesc kultu. Nie
znajdujemy ich dziś bo były robione z drewna i albo zostały zniszczone przez
ludzi albo same uległy rozkładowi. W końcu drewno to nie kamień czy metal. 
Seahenge
Od około 2000 roku przed naszą erą głównie na
terenie Anglii rozwijała się kultura Wessex, będąca lokalną odmianą kultury
pucharów dzwonowatych. Rozwijała się przez około 600 lat. Pisząc poprzednim
razem o megalitach wspomniałem by zwiedzając Avebury zwrócić uwagę na okoliczne
kurhany. Pochodzą one właśnie z tego okresu. Najstarsze mają po 4 tysiące lat.
Wytop metalu zapoczątkował rozwinięcie
górnictwa na skale przemysłową. Z Okresu pomiędzy 2000 a 1800 lat przed naszą
era pochodzą dwie duże kopalnie miedzi. Mount Gariel w okolicach dzisiejszego
Cork w Irlandii oraz Great Orme w Walii (tę ostatnią można zwiedzać). Pierwsza
wydobywała 370 ton miedzi rocznie. Druga pomiędzy 175 a 235 ton. Skala
wydobycia była tak duża, że około 1600 roku przed nasza erą wyspy stały się
znaczącym eksporterem miedzi.
Będąc w okolicach Cambridge warto wybrać się
do Peterborough a tam do miejscowego muzeum. Znajdują się tam pozostałości po
Must Farm. Są to pozostałości po
niewielkiej osadzie. Jest to najlepiej zachowana osada z epoki brązu z terenów
Brytanii. Nazywana jest często Pompejami Brytyjskimi. Chodzi o to, że osada
została porzucona nagle po katastrofalnym pożarze. Badania wskazują, że miała
zaledwie rok w chwili katastrofy. Pochodzi z okresu pomiędzy 1750 a 1650 rokiem
przed nasza erą. Must Farm
Około 1500 roku przed nasza erą następuje coś
co profesor Francis Pryror nazywa „Domestic Revolution”. Niestety nie znalazłem
nigdzie polskiego odpowiednika, najbardziej odpowiednim terminem będzie chyba
rewolucja wewnętrzna. Wielkie megality jako miejsca zbiorowego kultu odchodzą w
przeszłość. Zastępowane są mniejszymi "kapliczkami" często usytuowanymi w pobliżu
bagien czy źródeł rzek. Wiele z nich przetrwa aż do nadejścia chrześcijaństwa. Formy takie jak Stonehenge odchodzą w przeszłość
bo jesteśmy w trakcie tworzenia się społeczności klanowej, tworzy się samorząd lokalny i wielkie
miejsca ściągające ludność z rozległych terytoriów nie są już potrzebne.
Czytelnik zwiedzający muzeum w Peterborough powinien
wybrać się również poza miasto. Znajduje się tam park archeologiczny Flag Fen.
Jest to rekonstrukcja prężnej osady powstałej tam około 1500 lat przed nasza
erą.
Przenieśmy się teraz daleko na północ. Na
Hybrydach Zewnętrznych znajduje się stanowisko archeologiczne Cladh Hallan.
Jest ot jedyne miejsce w Wielkiej Brytanii gdzie znaleziono prehistoryczne
mumie. Miejsce to było zamieszkane już 2000 tysiące lat przed nasza erą. Archeologom znane było od dawna jednak
przełomowego odkrycia dokonano w 2001 roku. Znaleziono wtedy dwie mumie:
mężczyzny pochodzącą sprzed 1600 lat przed nasza erą oraz kobiety sprzed 1300
lat przed naszą era. Co ciekawe oba ciała zostały pochowane w tamtym miejscu
dopiero około 1120 roku przed nasza erą będąc uprzednio przechowywane przez
wiele miesięcy w torfowisku. Naukowcy nie mają pojęcia dlaczego tak się stało.
Sprzed 1300 lat przed nasza erą pochodzi tak
zwana łódź z Dover. Jest to znaleziona podczas robót ziemnych w mieście
doskonale zachowana kilkumetrowa łódź, która pływano po kanale La Manche. Jest
to tez bezpośredni dowód na kwitnący w tamtym okresie handel wyspy z Europą
kontynentalną. 
Łódź z Dover
Od około 1200 roku na południu dzisiejszej Anglii
bujnie rozwija się rolnictwo z małymi wioskami, które składały się z okrągłych
domostw będących wizytówka wyspy aż do czasów rzymskich.
W okresie pomiędzy 1500 a 1000 rokiem przed
nasza erą zaczyna na wyspy przenikać pierwsza fala osadników protoceltyckich.
Absolutnie nie można mówić jeszcze najeździe Celtów. Fala ta był bardzo symboliczna
i rozłożona w czasie. Więcej znaczenia niż samo osadnictwo miała powoli sącząca
się kultura Celtów.
Prawdziwy najazd Cletów na Wyspy brytyjskie zacznie
się dopiero pod koniec VII wiku przed naszą erą. Wraz z nimi przyjdzie kolejna
rewolucja techniczna. Celtowie przyniosą technikę wytopu żelaza.
piątek, 16 września 2022
Brytyjska prasówka część VI
Z cyklu kapitał nie ma narodowości....ale kapitaliści mają.
czwartek, 18 sierpnia 2022
Nie lubię Dubaju
Tytuł troszkę przewrotny bo to nie do końca tak jest. Lubię lotnisko w Dubaju, luksusowe taksówki. Lubię od czasu do casu poczuć ten żar lejący się z nieba. Jednocześnie czegoś mi brakuje.
Z racji tego, że
bywam tam ostatnio dość często zaglądam tam gdzie nie zaglądają z reguły turyści.
I często sobie myślę nad czym oni wznoszą te ochy i achy.
Tak, rozwój miasta jest oszałamiający. Rozrosło się błyskawicznie. To wszystko prawda. Jednak ile można się zachwycać wieżowcami? Przecież jest wiele miejsc gdzie również można je podziwiać. Plaże? Są fajne nie powiem ale też w większości sztuczne po prostu. I myślę, że to jest dal mnie słowo klucz do opisu Dubaju. Sztuczność. Takie mam odczucie. Wyspa palma czyli sztuczna wyspa z widocznym kształtem dopiero z samolotu. Na dole charakteryzuje się wąskimi uliczkami i ciągłymi korkami.
Wiele razy zastanawiałem
się co tak ludzi w Dubaju fascynuje. Doszedłem do wniosku, że paradoksalnie jest
to ta sztuczność właśnie. Ktoś z Europy leci na inny kontynent, do kraju
arabskiego (tak to sobie większość tłumaczy) po czym ma wszystko urządzone jak
w Europie tylko jeszcze lepiej.
Byłem więc z
kraju arabskim i bardzo mi się podobało. Z tym, że byłem tylko w teorii w kraju
arabskim bo wszystko urządzone jest pode mnie. Przybysza z zewnątrz.
Dubajanie stanowią
zaledwie około 10% mieszkańców własnego miasta. Muzułmanów jest o ile się nie
mylę około 30/35%. Łatwo więc być w Azji nie będąc w Azji. Łatwo być w kraju
muzułmańskim nie będąc w nim w praktyce.
To czego mi tam
zawsze brakuje to życie kulturalne. Nie mówię tu o komercyjnych imprezach pod
turystów. Nie ma teatrów, bibliotek etc. Znalazłem zaledwie jedną księgarnię.
Muzea (poza archeologicznym) są na poziomie nie ubliżając nikomu muzeum powiatowego
w Sieradzu.
Muzeum archeologiczne
Czy jest coś co
mi się tam podoba?
Oczywiście. Maleńkie
stare miasto. Stary fort. Tradycyjny arabski targ (jeśli tylko przymkniemy oczy
i nie będziemy zauważać, że większość sprzedawców pochodzi z Pakistanu).
Lubię też tam
zjeść. Dzięki mnogości ludzi z różnych zakątków świata mamy tam kuchnię
przynajmniej z trzech kontynentów. Do tego autentyczną a nie robioną pod gust kogoś
z zewnątrz. Lubię dzielnicę Riga. Widziałem nagranie gdzie ktoś ją nazwał
slumsami. To oczywiście bzdura. Slumsów w Dubaju nie ma. To po prostu dzielnica
nie dla turystów. W większości mieszkają tu ludzie, którzy na co dzień obsługują
was w restauracjach czy hotelach. Można tam tanio i dobrze zjeść i jakkolwiek
to zabrzmi czuje się tam jak w autentycznym mieście gdzie większość otaczających
mnie ludzi nie jest tylko na chwilę.
Lubię też podejście
do historii miejscowych.
Nie kłamią. Nie wyszukują
sobie zagonionych imperiów, które przysypał piasek. Wręcz przeciwnie. Doskonale
wiedzą, że byli światowym zapupiem, miejscem, które jeszcze niedawno było określane
jako pirackie wybrzeże. Maleńkie stare
miasto i fort są dla nich symbolem. Zobacz przybyszu gdzie byliśmy i dokąd
doszliśmy. Sukces jest tak wielki, że za nim nie nadążamy.
Nie ma jakiś
wielkich kompleksów kolonialnych. Ot był taki okres i tyle. Zamiast tego mamy
mądrość etapu. Gdy okres kolonialny się kończył małe emiraty mogły ogłosić niepodległość
każdy z osobna a zebrały się do kupy i utworzyły Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Mało kto wie, że
Dubaj to w zasadzie trójmiasto. Mamy Dubaj właściwy, potem po przejeździe przez
most nad bardzo wąską zatoką wjeżdżamy do nieco mniejszej metropolii Szardży,
kolejnego emiratu. Wreszcie zaraz za nią znajduje się Adżman wielkości mniej więcej
naszego Torunia. Najmniejszy z Emiratów. Wyobraźmy sobie, że każdy taki
karłowaty twór byłby osobnym państwem skłóconym z sąsiadami, mający często wzajemne
roszczenia terytorialne.
piątek, 27 maja 2022
Pamiętnik emigranta cz. III
Nie ma sensu pisać
jak mi się powodzi. Jak wygląda życie codzienne na wyspach itp. Za dużo nas
tutaj by była to jakaś sensacyjna informacja.
Dziś o emigracji
z nieco innej strony. Mówi się czasem,
że podróże kształcą. Oczywiście tych którzy potrafią obserwować. W moim
przypadku emigracja pozbawiła mnie złudzeń. Złudzenie pierwsze. Niepodległość Szkocji.
Takie moje młodzieńcze jeszcze uniesienie i poparcie dla mieszkańców północy
wyspy. Na miejscu przekonałem się, że sprawa jest bardziej złożona oraz kim
rzeczywiście są szkoccy nacjonaliści i dziś nie mam złudzeń, że opuszczenie
unii brytyjskiej przez Szkocję w gruncie rzeczy bardzo by jej zaszkodziło.
Nie to jest
jednak głównym tematem wpisu.
Złudzenie drugie.
Emigracja niepodległościowa.
Mieszkając w
Polsce byłem pełen podziwu dla niej. To
nie tak, że była dla mnie czymś idealnym. Dzieckiem nie jestem. Jednak jako legalista
miałem szacunek dla legalnych władz RP. Widziałem oczyma wyobraźni dramat tych
ludzi.
Na miejscu
okazało się, że nie wszystko jest takie super a bardzo już wiekowe towarzystwo
ma naprawdę sporo za uszami.
Czytałem sporo
publikacji wydawanych przez Polską Fundację Kulturalną z Londynu w latach
powojennych. Ci ludzie wtedy zmagali się z trudami emigracji w nieprzychylnym
środowisku ale doskonale wiedzieli, że osoby trafiały tu na wyspy różnymi
dogami i nie każdy brał udział w boju pod Tobrukiem czy Monte Casino. Dziś
topniejąca już grupa starszych osób uprawia kombatanctwo często w nieeleganckim
stylu. Nie jest prawdą (a często to się powtarza), że nie mogli wrócić do
Polski bo czekała by ich śmierć. Niektórych rzeczywiście tak ale większość władze
komunistyczne pozostawiły by w spokoju. Zresztą wiele osób czy to z tęsknoty
czy nie mogąc się odnaleźć na emigracji powróciło. Spora część emigracji pochodziła z kresów.
Kresy jak wiadomo znalazły się w ZSRR i Ci ludzie uznali, że zwyczajnie nie
mają do czego wracać. I ja to doskonale rozumiem. Są jednak tacy, którzy zostali
na wyspach ze względów ekonomicznych. Uznali po prostu, że będzie im tu lepiej
niż w zrujnowanej Polsce. Sam jestem emigrantem ekonomicznym więc dlaczego
miałbym tę postawę potępiać.
Po co to piszę? My
nowa fala emigracji często mieliśmy dane do zrozumienia, że jesteśmy gorsi. Nie
mamy karty wojennej za sobą. Tak jakby to było moją winą, że akurat mamy 80 lat
pokoju. Moja redakcyjna koleżanka usłyszała od pewnej dystyngowanej pani, że
prawdziwi Polacy to są właśnie przedstawiciele starej emigracji. My nie bo my
jesteśmy zrusyfikowani. No i jak skomentować
taki tekst? Osobiście miałem podobne doświadczenia ale przez szacunek dla wieku
milczymy.
Niestety „stara
emigracja” stała się środowiskiem kabaretowym choć nie zdaje sobie z tego
sprawy. Nie czepiam się. Może też taki będę. Zresztą pamiętam seniorów stronnictwa
narodowego dla których lata 30te nie zakończyły się nawet w latach 90tych.
Problem leży w tym, że stara emigracja stała się towarzystwem wzajemnej
adoracji, która nie chciała przyjmować obcych czyli nas młodych z fali
emigracji z XXI wieku.
Przebywam na
wyspach od jesieni 2012 roku. Gdy tylko nieco ogarnąłem się z pracą zacząłem szukać
emigranckiego życia. Projekcje filmów, pokazy, zebrania. Nie oczekiwałem, że ktoś rozłoży przede mną
czerwony dywan ale starsze towarzystwo doskonale bawiło się w swoim gronie.
Tylko w swoim. Czułem się jak niewidzialny. Gdzie się podział jeden naród ponad
granicami? Na spotkaniu koła Lwowian dwukrotnie pytałem prezesa Żółtaneckiego o
członkostwo. Pytałem jak mogę pomóc z działalności koła. W odpowiedzi usłyszałem,
że aktualnie nie ma czasu. Nie znalazł dla mnie nawet 15 minut przez rok. Niestety
wielu moich znajomych ma podobne doświadczenia. Zaczęliśmy więc działać
samodzielnie. Zamiast jednego narodu są dwa.
Stare środowisko
emigracyjne potrafiło się nawet oburzyć na nas za akcję „Polish blood”. To
akcja charytatywna polegająca na zbieraniu krwi. Co oburzyło starszych państwa?
Otóż ktoś w wywiadzie powiedział, że tak jak kiedyś naszą krew przelewaliśmy w
Bitwie o Brytanie tak teraz robimy to w innych okolicznościach. To nie jest
dosłowny cytat ale dobrze oddaje sens wypowiedzianych słów. I podniósł się raban bo jak śmiemy porównywać się
do lotników bla bla bla. Znów nie moja wina, że urodziłem się, w latach 80tych.
Poza tym potrafię liczyć i wiem, że żyje ich może kilku więc kto tu sobie przypisuje
czyjeś zasługi? Może to drobna złośliwość ale taka postawa stała się męcząca.
Zresztą nie o to chodzi. Zawsze myślałem, że jesteśmy jednym narodem i lotnicy
są naszą wspólną dumą.
Oczywiście nie
wszyscy tacy są. Są też ludzie zachowujący się jak trzeba (o nich zresztą możecie
przeczytać wszędzie) ale ta co tu dużo mówić żenująca postawa jest na tyle
częsta, że nie sposób jej nie zauważyć.
Tymczasem lata
mijają i starzejące się środowisko budzi się z ręką w nocniku.
Zaczyna do nich docierać,
że zostali z niczym. Nie potrafili przekonać do polskiego dziedzictwa własnych
dzieci z których zdecydowana większość jest całkowicie zanglizowana. Okazuje
się, że nie ma już kto ciągnąć organizacji. Spuścizna emigracji
niepodległościowej prawie nikogo nie interesuje. I czyja to wina? Nasza.
Młodych. W „Tygodniu Polskim” ukazuje się list w którym autor rozdziera szaty
na temat upadającej polski spuścizny i nad tym, że nam młodym nie chciało się
nią zainteresować.
Tego już za
wiele.
Wzburzony napisałem
list do redakcji jak to wygląda z naszej perspektywy. O dziwo opublikowali chyba
dwa tygodnie później. Czy była dalsza polemika nie wiem nie sprawdzałem.
Całkiem niedawno
zakończyłem (zawiesiłem?) współpracę z londyńskim Radiem Bobola. Sprawy emigracyjne
były tam na porządku dziennym. Zarówno te dotyczące starych jak i młodych. Nie
będę pisał, że młoda emigracja jest idealna bo bym skłamał jest lata świetlne
od tego ale… No właśnie ale. Kilka razy badaliśmy sprawę upadających domów polskich
czy też domów kombatanta w różnych miejscach na wyspach.
Bo wysłuchaniu
skargi seniorów należało przystąpić do weryfikacji faktów i wtedy najczęściej temat
upadał. Okazywało się bowiem, że środowisko starszych państwa podzieliło się
wewnętrznie. Jedni walczyli z drugimi. Często padały oskarżenia kto kogo
okradł. Gdy jeden z portali pokazał zrujnowany dom Polski w Manchesterze bodajże
gdzie były wciąż kroniki życia kulturalnego emigracji czy sztandary organizacji
kombatanckich okazało się ostatecznie, że do takiego stanu rzeczy doprowadzili
sami seniorzy.
Inny przykład. W środkowej
Anglii likwidowano piękny dom polski. Wszystko dlatego bo młodzi nie chcą pomagać.
A to kawał naszej historii. Standardowa śpiewka. Tymczasem po kontakcie z
przedstawicielami młodej emigracji usłyszałem, że owszem oni chcieli współpracować
ale starsi państwo ich pogonili bo jeszcze w ich pięknym domu jacyś zruszczeniu
ludzie chcieliby piknik dla rodzin urządzić. Natomiast obecnie (było to w
zeszłym roku) seniorzy odezwali się gdy poważnie zadłużyli budynek i szukają kogoś
kto za nich spłaci długi.
Doprawdy wiara w
jeden naród ponad granicami bywa trudna.
niedziela, 20 lutego 2022
Słodko gorzkie Expo
Tak się złożyło, że ze względu na pandemię światową wystawę Expo 2020 można było oglądać nieco później niż zwykle. W moim przypadku było to zimą 2022 roku.
Expo to wystawa,
gdzie prezentują się dosłownie wszyscy. Konkretnie wszystkie kraje świata. I te
najmniejsze i te największe. Warto się wybrać przy okazji wizytując jakieś miejsce.
Choć to impreza ciekawa to jednak nie na tyle by specjalnie lecieć przez pół
świata akurat po to by zobaczyć pawilon na przykład Uzbekistanu.
Tu ciekawa
obserwacja z mojej strony. Państwa miały różną taktykę prezentacji. Państwa biedne, małe, rozdarte wojnami itp. stawiały
na historię i naturę co czasem miało nawet pozytywny efekt. Nauru, które nie wysłało
nawet przedstawiciela tylko wynajęło miejscowego pracownika prezentowało miejsca
do nurkowania wraz z adresami i numerami telefonów. 
Dżibuti
Kategoria druga
to państwa stawiające na innowacje. Pawilon fiński prezentował światu jak
bardzo są zaawansowani, jeśli idzie o „zieloną technologię”. Rosja dała światu
atom i nie tylko. Wielkie wrażenie robi pawilon tajski gdzie historia miesza
się z nauką i rozwojem. Tu drobna uwaga.
Na Expo wielu wystawców naciąga fakty,
delikatnie mówiąc. Gdybym wierzył bezkrytycznie w to co widziałem musiałbym stwierdzić,
że Tajlandia to nie żadne światowe centrum seksturystyki a miejsce gdzie
kwitnie nauka i mieszkańcy poruszają się do pracy pasażerskimi dronami. Oczywiście
Tajlandia to tylko przykład. Takich kwiatków było więcej.
Kategoria trzecia, czyli nie wiadomo co. Tu zmieści się i Kanada, która wyraźnie nie wiedziała jak się zareklamować (może poprawność ich spętała?) jak też Turkmenistan gdzie w dużym pustym pawilonie na zmianę hologram wyświetlał kombajn koszący zboże albo konie biegające po stepie.
Niestety w tej
kategorii mieści się też Polska. Totalne nieporozumienie z naszej strony.
Najpierw była duma bo z zewnątrz pawilon prezentował się okazale. Ładnie informował, gdzie wchodzimy. W środku hostessy ubrane w stroje z motywami folkowymi. Na tym plusy się kończą. Mieliśmy jakieś kombajny, zboża, ceramiczne maki. Jakieś haftowane serwetki itp. Dramat po prostu. Wiem, że twórca tej ekspozycji jest z niej bardzo dumny ale wyraźnie nie wie po co jest Expo. Do ciężkiej cholery taka wystawa robiona jest dla obcych. Dla ludzi, którzy o Polsce nic nie wiedzą. Nie dla mnie, nie dla ciebie. Dla obcych. Obcy z tej wystawy wyniesie tyle, że Polska to biedny kraj rolniczy. To nie jest moje teoretyzowanie. Nie byłem tam sam. Pytałem znajomych i takie mieli odczucia. Doceniam artyzm wystawy. Wiem, że prezentowano tam naszą ceramikę czy produkty z Koniakowa. Ja to wiem, inni Polacy pewne też. Ale my nie potrzebujemy Expo. To była wystawa zrobiona przez Polaków dla Polaków a nie taki jest cel Expo.
Na zewnątrz
mieliśmy stoisko z Polską kuchnią. Przygniatająca większość kupujących była oczywiście
z Polski. Dlaczego nie częstowano gości na przykład pierogami? Znów. Dla mnie
reklama polskiej kuchni jest niepotrzebna bo jak każdy nad Wartą znam ją
doskonale.
Mistrzostwem świata
w partactwie było jednak zewnętrzne stoisko z wyrobami z bursztynu. Wyroby
piękne. Było się czym chwalić. Pojawił się jednak pewien problem. Sprzedawczyni
….pochodziła z Filipin. Naprawdę mając hostessy z Polski nie można było dobrać
jeszcze jednej osoby z kraju? Pani na stoisku mogła mi produkt sprzedać i zapakować.
To wszystko. Zadawałem jej pytania. W gruncie rzeczy nie miała pojęcia co sprzedaje.
Ot takie coś ładne i tyle. Nawet minimalnego szkolenia nie chciało się naszemu
kierownikowi zrobić dla tej osoby? Po kiego grzyba ustawiać stoisko, które ma
nas reklamowa i przy okazji zarabiać skoro stawia się tam osobę z innego
kontynentu przysłaną pewnie przez agencję pracy, nie mającą bladego pojęcia o produkcie,
który sprzedaje. Totalne marnowanie pieniędzy podatników i potencjału kraju.
Tak jest zresztą jak w wielu innych
przypadkach.
Niger
Na koniec kilka
słów o gospodarzach.
Nie będę tu pisał
o nowoczesnej stacji metra czy innych innowacjach bo takie są po prostu emiraty.
Nowe. Zwróciłem uwagę na coś innego.
Na dumę z
dziedzictwa. Mieliśmy osobny pawilon o tym ile dała światu cywilizacja Islamu,
miedzy innymi matematykę. Stoisko Watykanu znajdowało się pomiędzy stoiskami
organizacji islamskich.
Smutno mi się
zrobiło. Nie, nie z powodu tego, że Dubaj reklamował islam. To przecież
zrozumiałe. Po prostu nie wyobrażam sobie obecnie by na Expo w Europie był
pawilon nauki chrześcijańskiej albo osobne stoisko Caritasu. Europa naprawdę
jest martwa ….
![]() |
| Mongolia |
![]() |
| Świat Islamu |
![]() |
| Świat Islamu |
![]() |
| Nauru |
![]() |
| Znaczki z Nauru |
![]() |
| Iran |
![]() |
| Polska |
![]() |
| Tajlandia |
wtorek, 21 grudnia 2021
Wieża w Bazylei
O II wojnie napisano w zasadzie już wszystko. Prochu nikt już nie wymyśli. Kolejny opis bitwy pod Stalingradem czy biografii jakiegoś generała będzie się od poprzednich różnił głównie okładką. Niestety taka prawda.
czwartek, 25 listopada 2021
Dzieje Wysp Brytjskich. Megality
Artykuł ukazał się w styczniu 2021
Megality
W bardzo dawnych czasach, gdy nikt jeszcze nie
planował budowy piramid, co więcej nie istniało jeszcze państwo Egipskie
ludność zamieszkująca wyspy brytyjskie zaczynała powoli przechodzić z
myśliwskiego, koczowniczego trybu życia na bardziej osiadły. Rozpoczęła się era
rolnictwa. Wraz z rolnictwem narodziła się starożytna religia oddająca cześć
siłom natury. Ludzie Ci by oddawać cześć bóstwom stworzyli szereg budowli
pokrywający się z osadnictwem celtyckim z czasów nowożytnych. Mowa tu o
megalitach, specyficznych budowlach ciągnących się od północnych krańców
Szkocji po Bretanię we współczesnej Francji. Należy jednak pamiętać, że
megality budowała ludność przedceltycka. Celtowie przybędą na te ziemie później
i co oczywiste zaczerpną część wierzeń czy też kultury od ludności zastanej na
miejscu.
W dawnych czasach, gdy przedstawiano migracje
ludności osadnictwo zastane przez nowe ludy „cudownie” znikało. Ot starzy
mieszkańcy po prostu gdzieś wyparowywali, przenosili się na inne miejsce?
Ginęli? Nie wiadomo. Grunt, że ich nie było. Były to czasy gdy kulturę błędnie
utożsamiano z rasą. Dziś wiemy, że narzucenie kultury wcale nie oznaczało, że
poprzedni mieszkańcy znikali. Mogli być nieliczni i rozpuścić się pod nawałą
nowych ludów, mogli też przyjmując nową kulturę i najczęściej dając w zamian coś
od siebie zwyczajnie wymieszać się z nowymi osadnikami. 
Carnac
Wracając jednak do meritum. Budowle
megalityczne były swoistymi centrami religijnymi promieniującymi na okolice ale
również utrzymującymi kontakt z innymi ośrodkami kultu. Trudno oczywiście dziś
powiedzieć jak częste i ścisłe te kontakty były oraz jak duży wpływ miały
ośrodki kultu na siebie. Wiemy jedynie, że takie kontakty były. Samą religię
znamy co oczywiste tylko w szczątkowej formie. Dlatego organizowane co roku
obrzędy „religijne” w Stonehenge należy traktować jako zabawę dużych dzieci lub
podstarzałych hipisów a nie coś poważnego i niosącego ze sobą jakąś wartość
duchową.
Wszystko zaś zaczęło się około 4 tysiące lat
przed naszą erą. Wtedy to na wyspy przybyła nowa fala osadnicza. Fala ludności
całkowicie rolniczej. Ludność ta przyniosła ze sobą zestaw wierzeń i budowli.
Chodzi mi o to, że zanim na wyspach zbudowano jakąkolwiek budowlę megalityczną
we francuskiej Bretanii w miejscowości Carnac istniał już kompleks kilkuset
głazów ustawionych w rzędy liczący około 6,5 tysiąca lat. Ludzie z tego kręgu
religijnego musieli zanieść swe wierzenia na wyspy. Avebury
Absolutnym
centrum, swoistym Rzymem świata megalitów jest dzisiejsze hrabstwo Wiltshire.
To tam około 3800 lat przed nasza erą w okolicy dzisiejszej miejscowości
Windmill Hill powstają groble czy też rowy układające się w koncentryczne kręgi.
Rowy te pełniły funkcje sakralne, wypełnione są kośćmi i ceramiką. Sam motyw koncentrycznych
kręgów przejdzie do kultury brytyjskiej. Kręgi wbrew niektórym nie były żadnymi
oznaczeniami dla kosmitów. Archeolodzy interpelują te znaki jako przejście między
życiem a śmiercią akcentujące cykl życia i śmierci, który nieustannie się
powtarza.
Pomiędzy 3500 a 3000 lat przed naszą erą w tym
samym hrabstwie Wiltshire zaczęto budować kamienne kręgi w Avebury. Wielkie głazy dosłownie otaczają wieś, która
nosi dumne miano jedynej wsi na świecie pośród megalitycznych kręgów. Osobiście polecam to miejsce każdemu. Robi
piorunujące wrażenie. Olbrzymie kamienie otaczające wieś można dosłownie dotknąć
spacerując pośród nich. Z daleka podziwiać można też kilka kurhanów pochodzących
z epoki brązu. Miejscowe muzeum nie jest zaś oblegane przez turystów. I
wszystko to mamy w okolicy zadeptanej dosłownie przez turystów.
Skąd biorą się Ci turyści w okolicy?
Oczywiście spacerują po Stonehenge w hrabstwie a jakże, Wiltshire. Nie będę się
tu szczegółowo rozpisywał o tej budowli. Istnieje cała masa książek na ten
temat. Podam więc tylko najważniejsze informacje. Stonehenge zaczęto budować w
okolicach 3 tysięcy lat przed naszą erą. Najstarsza budowla była…drewniana.
Kamienne kręgi pojawiły się później. Warto wiedzieć, że ziemia skrywa znacznie
więcej niż widać na zewnątrz. Jak wszystkie budowle megalityczne omawiane tutaj
Stonehenge związane jest z cyklem słońca. Najnowsze badania z ostatnich lata
przynoszą nowe odkrycia. W pobliży kompleksu odkryto cmentarz. Wiemy, że
składano tam ofiary. Budowla była użytkowana jeszcze około 1600 lat przed naszą
erą.
Kamienne kręgi można również spotkać w kilku
innych miejscach na terenie wysp. Ja chciałbym jednak zwrócić uwagę na dwie
nieco inne budowle. Newgrange
Pierwsza to mówiąc fachowo grób korytarzowy w
Newgrange w Irlandii. Jest to jeden z kilku tego typu grobów okolicy. Położony
w bardzo malowniczym miejscu około godziny drogi od Dublina. Choć w środku
budowli znaleziono ludzkie szkielety nazwa grób jest nieco myląca. Była to
bowiem raczej świątynia a nie miejsce spoczynku zmarłych. Wnętrze budowli oświetlane
jest raz w roku w dzień przesilenia zimowego (oczywiście jeśli nie ma mgły) na
około 10 minut. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że budowla powstała około 3200 lat
przed nasza erą i została stworzono przez ludzi reprezentujących późna epokę
kamienia łupanego, nieznających pisma czy tym bardziej matematyki precyzja skoordynowania
otworu przyjmującego raz w roku promienie słoneczne zdumiewa.
Na koniec odkryte w 1850 roku kamienne domy w
Skara Brae na Orkadach. Jest ot całkowicie kamienna osada zamieszkana od 3180
roku przed Chrystusem przez kolejne 700 lat gdy została porzucona ze względu na
oziębienie się klimatu. Dlaczego osada była zbudowana całkowicie z kamienia? Ma
to związek z katastrofa ekologiczną. Pierwsi mieszkańcy Orkadów po prostu
wycięli wszystkie drzewa w okolicy.
środa, 6 października 2021
Afganistan
Cmentarzysko mocarstw
piątek, 27 sierpnia 2021
Archeologia Żywa na Youtube
Archeologia Żywa to jedyne popularnonaukowe pismo archeologiczne w Polsce. Stojące dodatkowo na wysokim poziomie. Pamiętam jak kupowałem pierwsze numery. Miło obserwowac jak się rozwijają.
Do klasycznej wersji papierowej dołączyła strona internetowa oraz kanał na Youtube. Polecam:























.jpg)

