niedziela, 13 listopada 2022

Polska rugby league w Londynie

 Tak plus minus 10 lat temu gdy rugby league w Polsce raczkowało pomyślałem sobie, że fajnie byłoby kiedyś być na kadrze. Naszej. Biało-czerwonej.

No i stało się 🥳🥳
Choć dyscyplina wciąż jest na początku drogi chłopaki z Polska Rugby XIII mają coś co pcha ich do przodu. Zapał i wolę walki, która o czym jestem przekonany zaprowadzi nas kiedyś na MŚ.
W sobotnie przedpołudnie na maleńkim obiekcie w północno wschodnim Londynie (te małe wyspiarakie stadioniki mają coś w sobie) Polska podejmowała wyżej notowaną Norwegię. Nasza młoda kadra chyba nie grała jeszcze w tak silnym składzie jak dziś i sprawiła niespodziankę pokonując skandynawów 22 do 18.








sobota, 17 września 2022

Dzieje Wysp Brytyjskich. Miedź, brąz, żelazo

 Artykuł ukazał się w kwietniu 2021 roku.


Miedź, brąz, żelazo

Dwa i pół tysiąca lat przed naszą erą gdy tysiące kilometrów na południowy wschód kwitły cywilizacje egipska oraz blisko wschodnie na wyspy brytyjskie zaczęła przenikać nowa fala osadnicza, która szybko zdominowała miejscową ludność. Nie było to trudne gdyż według różnych badaczy Brytanię zamieszkiwało wtedy od kilku do kilkunastu tysięcy ludzi z czego kilkuset mieszkańców przypadało na Szkocję. Badania genetyczne wskazują, że ludzie ci w większości pochodzili z półwyspu iberyjskiego.  Wraz z nowymi ludźmi zaczęła przenikać nowa technologia. Era kamienia łupanego powoli się kończyła. Najpierw zaczęły pojawiać się wyroby z miedzi koegzystujące jakiś czas z wyrobami kamiennymi. Zmiana nie dokonała się przecież w ciągu roku. Dlatego archeolodzy wyróżniają często epokę miedzi jaki okres przejściowy między epoką kamienia a brązu. W końcu miedź została zastąpiona przez stop miedzi i cyny czyli brąz.

Jeden z najstarszych i najlepiej zachowanych grobów z początków epoki brązu został odnaleziony dopiero w 2002 roku w Amesbury. Kilkanaście kilometrów od Salisbury. Znalezisko pochodzące sprzed 2300 lat przed nasza erą można podziwiać dziś w muzeum Salisbury. Warto się tam wybrać przy okazji wycieczki do Stonehenge. Nowa ludność przyniosła nowa kulturę czy jak byśmy dziś powiedzieli styl życia. Nazywamy ich ludnością kultury pucharów dzwonowatych czy po angielsku Bell Baker people.  Nowi ludzie przynieśli rewolucje w sferze materialnej, ciężko stwierdzić co stało się ze sfera duchową. Mieli swoje zwyczaje co widać po grobach ale takie Stonehenge będzie użytkowane jeszcze setki lat. Przynieśli nową religię zachowując stare miejsca kultu? Zmiksowali nowe wierzenia ze starymi a może były one oda samego początku bardzo podobne? Na niektóre pytania nigdy nie poznamy odpowiedzi. Czasem mamy jednak szczęście. Badacze od zastanawiali się czy miejsca takie jak Stonehenge były odosobnimy wielkim centami kultu czy też istniały również bardzo lokalne centa. Przekładając to na dzisiejsze czasy naukowcy zastanawiali się czy istniały tylko katedry czy mieliśmy tez kościoły i kaplice parafialne.  Logika podpowiadała, że poza wielkimi miejscami kultu musiały istnieć przecież i bardzo lokalne. Niestety nie było dowodów na poparcie tej tezy. Do czasu. Wczesną wiosną 1998 roku na wybrzeżu hrabstwa Norfolk dokonano niezwykłego okrycia. Znaleziono Stonehenge w miniaturze. Chodzi o kilkumetrową konstrukcję przypominająca kamienne kręgi megalityczny tyle, że zbudowana z drewna. Nazwano ja Seahenge. Można ja zobaczyć w muzeum w King`s Lynn. Pochodzi sprzed 2050 lat przed nasza erą. Jest to dowód na istnienie niewielkich bardzo lakalnych miesc kultu. Nie znajdujemy ich dziś bo były robione z drewna i albo zostały zniszczone przez ludzi albo same uległy rozkładowi. W końcu drewno to nie kamień czy metal. 

Seahenge

Od około 2000 roku przed naszą erą głównie na terenie Anglii rozwijała się kultura Wessex, będąca lokalną odmianą kultury pucharów dzwonowatych. Rozwijała się przez około 600 lat. Pisząc poprzednim razem o megalitach wspomniałem by zwiedzając Avebury zwrócić uwagę na okoliczne kurhany. Pochodzą one właśnie z tego okresu. Najstarsze mają po 4 tysiące lat.

Wytop metalu zapoczątkował rozwinięcie górnictwa na skale przemysłową. Z Okresu pomiędzy 2000 a 1800 lat przed naszą era pochodzą dwie duże kopalnie miedzi. Mount Gariel w okolicach dzisiejszego Cork w Irlandii oraz Great Orme w Walii (tę ostatnią można zwiedzać). Pierwsza wydobywała 370 ton miedzi rocznie. Druga pomiędzy 175 a 235 ton. Skala wydobycia była tak duża, że około 1600 roku przed nasza erą wyspy stały się znaczącym eksporterem miedzi.

Będąc w okolicach Cambridge warto wybrać się do Peterborough a tam do miejscowego muzeum. Znajdują się tam pozostałości po Must Farm.  Są to pozostałości po niewielkiej osadzie. Jest to najlepiej zachowana osada z epoki brązu z terenów Brytanii. Nazywana jest często Pompejami Brytyjskimi. Chodzi o to, że osada została porzucona nagle po katastrofalnym pożarze. Badania wskazują, że miała zaledwie rok w chwili katastrofy. Pochodzi z okresu pomiędzy 1750 a 1650 rokiem przed nasza erą. 

Must Farm

Około 1500 roku przed nasza erą następuje coś co profesor Francis Pryror nazywa „Domestic Revolution”. Niestety nie znalazłem nigdzie polskiego odpowiednika, najbardziej odpowiednim terminem będzie chyba rewolucja wewnętrzna. Wielkie megality jako miejsca zbiorowego kultu odchodzą w przeszłość. Zastępowane są mniejszymi "kapliczkami" często usytuowanymi w pobliżu bagien czy źródeł rzek. Wiele z nich przetrwa aż do nadejścia chrześcijaństwa.  Formy takie jak Stonehenge odchodzą w przeszłość bo jesteśmy w trakcie tworzenia się społeczności klanowej, tworzy się samorząd lokalny i wielkie miejsca ściągające ludność z rozległych terytoriów nie są już potrzebne.

Czytelnik zwiedzający muzeum w Peterborough powinien wybrać się również poza miasto. Znajduje się tam park archeologiczny Flag Fen. Jest to rekonstrukcja prężnej osady powstałej tam około 1500 lat przed nasza erą.

Przenieśmy się teraz daleko na północ. Na Hybrydach Zewnętrznych znajduje się stanowisko archeologiczne Cladh Hallan. Jest ot jedyne miejsce w Wielkiej Brytanii gdzie znaleziono prehistoryczne mumie. Miejsce to było zamieszkane już 2000 tysiące lat przed nasza erą.  Archeologom znane było od dawna jednak przełomowego odkrycia dokonano w 2001 roku. Znaleziono wtedy dwie mumie: mężczyzny pochodzącą sprzed 1600 lat przed nasza erą oraz kobiety sprzed 1300 lat przed naszą era. Co ciekawe oba ciała zostały pochowane w tamtym miejscu dopiero około 1120 roku przed nasza erą będąc uprzednio przechowywane przez wiele miesięcy w torfowisku. Naukowcy nie mają pojęcia dlaczego tak się stało.

Sprzed 1300 lat przed nasza erą pochodzi tak zwana łódź z Dover. Jest to znaleziona podczas robót ziemnych w mieście doskonale zachowana kilkumetrowa łódź, która pływano po kanale La Manche. Jest to tez bezpośredni dowód na kwitnący w tamtym okresie handel wyspy z Europą kontynentalną. 

Łódź z Dover

Od około 1200 roku na południu dzisiejszej Anglii bujnie rozwija się rolnictwo z małymi wioskami, które składały się z okrągłych domostw będących wizytówka wyspy aż do czasów rzymskich.

W okresie pomiędzy 1500 a 1000 rokiem przed nasza erą zaczyna na wyspy przenikać pierwsza fala osadników protoceltyckich. Absolutnie nie można mówić jeszcze najeździe Celtów. Fala ta był bardzo symboliczna i rozłożona w czasie. Więcej znaczenia niż samo osadnictwo miała powoli sącząca się kultura Celtów.

Prawdziwy najazd Cletów na Wyspy brytyjskie zacznie się dopiero pod koniec VII wiku przed naszą erą. Wraz z nimi przyjdzie kolejna rewolucja techniczna. Celtowie przyniosą technikę wytopu żelaza.


piątek, 16 września 2022

Brytyjska prasówka część VI

 Z cyklu kapitał nie ma narodowości....ale kapitaliści mają.

Thames Water. Największą firma dostarczająca wodę na wyspach. Obsługuje 15 milionów ludzi czyli w praktyce Londyn i okolice.
W tym roku po tym jak nie padało ponad 2 miesiące a Tamiza częściowo wyschła zabroniono podlewać ogródki, myć samochody itp. Wszystko pod groźbą kary 2 tysięcy funtów. Ok. 20 sierpnia dostałem maila o dramatycznej sytuacji jeśli idzie o wodę i o możliwym wyłączaniu wody na kilka godzin w ciągu doby. Na szczęście do tego nie doszło. Nie były to jednak żarty.
W tym samym dokładnie czasie w dzielnicy Islington doszło do podtopienia. Pękła rura i wyciekło jedyne 5 milionów litrów wody. Do takich sytuacji będzie dochodzić częściej bo rury coraz starsze a firma inwestuje bardzo ospale.
Jeśli lato jak to w tym roku się powtórzy to rzeczywiście możemy zostać bez wody. Choć brzmi to jak żart w końcu to deszczowe wyspy to sytuacja jest poważna.
Thames Water nie posiada ani jednego zbiornika retencyjnego. Myślano nad budową takowego w 2006 roku ale na myśleniu się skończyło.
I teraz sedno sprawy.
Choć firma to wielka zarzadzana jest średnio. Brakuje inwestycji.
Dlaczego brakuje?
Może warto spojrzeć na listę udziałowców.
A tam obok chińskiego rządu (tak to nie błąd ) mamy fundusz emerytalny z Ontario, fundusz inwestycyjny z Abu Dhabi i tak dalej.
Ostatecznie co kogo w Pekinie czy w Emiratach obchodzi czy mam wodę w kranie. Firma przestanie przynosić dochody to pozbędą się pakietu i znajdą następną.

czwartek, 18 sierpnia 2022

Nie lubię Dubaju

 Tytuł troszkę przewrotny bo to nie do końca tak jest. Lubię lotnisko w Dubaju, luksusowe taksówki. Lubię od czasu do casu poczuć ten żar lejący się z nieba. Jednocześnie czegoś mi brakuje.


 

Z racji tego, że bywam tam ostatnio dość często zaglądam tam gdzie nie zaglądają z reguły turyści. I często sobie myślę nad czym oni wznoszą te ochy i achy.

Tak, rozwój miasta jest oszałamiający. Rozrosło się błyskawicznie. To wszystko prawda. Jednak ile można się zachwycać wieżowcami? Przecież jest wiele miejsc gdzie również można je podziwiać. Plaże? Są fajne nie powiem ale też w większości sztuczne po prostu. I myślę, że to jest dal mnie słowo klucz do opisu Dubaju. Sztuczność. Takie mam odczucie. Wyspa palma czyli sztuczna wyspa z widocznym kształtem dopiero z samolotu. Na dole charakteryzuje się wąskimi uliczkami i ciągłymi korkami.


Wiele razy zastanawiałem się co tak ludzi w Dubaju fascynuje. Doszedłem do wniosku, że paradoksalnie jest to ta sztuczność właśnie. Ktoś z Europy leci na inny kontynent, do kraju arabskiego (tak to sobie większość tłumaczy) po czym ma wszystko urządzone jak w Europie tylko jeszcze lepiej.

Byłem więc z kraju arabskim i bardzo mi się podobało. Z tym, że byłem tylko w teorii w kraju arabskim bo wszystko urządzone jest pode mnie. Przybysza z zewnątrz.

Dubajanie stanowią zaledwie około 10% mieszkańców własnego miasta. Muzułmanów jest o ile się nie mylę około 30/35%. Łatwo więc być w Azji nie będąc w Azji. Łatwo być w kraju muzułmańskim nie będąc w nim w praktyce.

To czego mi tam zawsze brakuje to życie kulturalne. Nie mówię tu o komercyjnych imprezach pod turystów. Nie ma teatrów, bibliotek etc. Znalazłem zaledwie jedną księgarnię. Muzea (poza archeologicznym) są na poziomie nie ubliżając nikomu muzeum powiatowego w Sieradzu.

Muzeum archeologiczne

 

Czy jest coś co mi się tam podoba?

Oczywiście. Maleńkie stare miasto. Stary fort. Tradycyjny arabski targ (jeśli tylko przymkniemy oczy i nie będziemy zauważać, że większość sprzedawców pochodzi z Pakistanu).

Lubię też tam zjeść. Dzięki mnogości ludzi z różnych zakątków świata mamy tam kuchnię przynajmniej z trzech kontynentów. Do tego autentyczną a nie robioną pod gust kogoś z zewnątrz. Lubię dzielnicę Riga. Widziałem nagranie gdzie ktoś ją nazwał slumsami. To oczywiście bzdura. Slumsów w Dubaju nie ma. To po prostu dzielnica nie dla turystów. W większości mieszkają tu ludzie, którzy na co dzień obsługują was w restauracjach czy hotelach. Można tam tanio i dobrze zjeść i jakkolwiek to zabrzmi czuje się tam jak w autentycznym mieście gdzie większość otaczających mnie ludzi nie jest tylko na chwilę.

 

Lubię też podejście do historii miejscowych.

Nie kłamią. Nie wyszukują sobie zagonionych imperiów, które przysypał piasek. Wręcz przeciwnie. Doskonale wiedzą, że byli światowym zapupiem, miejscem, które jeszcze niedawno było określane jako pirackie wybrzeże.  Maleńkie stare miasto i fort są dla nich symbolem. Zobacz przybyszu gdzie byliśmy i dokąd doszliśmy. Sukces jest tak wielki, że za nim nie nadążamy.

Nie ma jakiś wielkich kompleksów kolonialnych. Ot był taki okres i tyle. Zamiast tego mamy mądrość etapu. Gdy okres kolonialny się kończył małe emiraty mogły ogłosić niepodległość każdy z osobna a zebrały się do kupy i utworzyły Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Mało kto wie, że Dubaj to w zasadzie trójmiasto. Mamy Dubaj właściwy, potem po przejeździe przez most nad bardzo wąską zatoką wjeżdżamy do nieco mniejszej metropolii Szardży, kolejnego emiratu. Wreszcie zaraz za nią znajduje się Adżman wielkości mniej więcej naszego Torunia. Najmniejszy z Emiratów. Wyobraźmy sobie, że każdy taki karłowaty twór byłby osobnym państwem skłóconym z sąsiadami, mający często wzajemne roszczenia terytorialne.

O blaskach i cieniach polityki Emiratów innym razem.

piątek, 27 maja 2022

Pamiętnik emigranta cz. III

 

Nie ma sensu pisać jak mi się powodzi. Jak wygląda życie codzienne na wyspach itp. Za dużo nas tutaj by była to jakaś sensacyjna informacja.

Dziś o emigracji z nieco innej strony.  Mówi się czasem, że podróże kształcą. Oczywiście tych którzy potrafią obserwować. W moim przypadku emigracja pozbawiła mnie złudzeń. Złudzenie pierwsze. Niepodległość Szkocji. Takie moje młodzieńcze jeszcze uniesienie i poparcie dla mieszkańców północy wyspy. Na miejscu przekonałem się, że sprawa jest bardziej złożona oraz kim rzeczywiście są szkoccy nacjonaliści i dziś nie mam złudzeń, że opuszczenie unii brytyjskiej przez Szkocję w gruncie rzeczy bardzo by jej zaszkodziło.

Nie to jest jednak głównym tematem wpisu.

Złudzenie drugie. Emigracja niepodległościowa.

Mieszkając w Polsce byłem pełen podziwu dla niej.  To nie tak, że była dla mnie czymś idealnym. Dzieckiem nie jestem. Jednak jako legalista miałem szacunek dla legalnych władz RP. Widziałem oczyma wyobraźni dramat tych ludzi.

Na miejscu okazało się, że nie wszystko jest takie super a bardzo już wiekowe towarzystwo ma naprawdę sporo za uszami.

Czytałem sporo publikacji wydawanych przez Polską Fundację Kulturalną z Londynu w latach powojennych. Ci ludzie wtedy zmagali się z trudami emigracji w nieprzychylnym środowisku ale doskonale wiedzieli, że osoby trafiały tu na wyspy różnymi dogami i nie każdy brał udział w boju pod Tobrukiem czy Monte Casino. Dziś topniejąca już grupa starszych osób uprawia kombatanctwo często w nieeleganckim stylu. Nie jest prawdą (a często to się powtarza), że nie mogli wrócić do Polski bo czekała by ich śmierć. Niektórych rzeczywiście tak ale większość władze komunistyczne pozostawiły by w spokoju. Zresztą wiele osób czy to z tęsknoty czy nie mogąc się odnaleźć na emigracji powróciło.  Spora część emigracji pochodziła z kresów. Kresy jak wiadomo znalazły się w ZSRR i Ci ludzie uznali, że zwyczajnie nie mają do czego wracać. I ja to doskonale rozumiem. Są jednak tacy, którzy zostali na wyspach ze względów ekonomicznych. Uznali po prostu, że będzie im tu lepiej niż w zrujnowanej Polsce. Sam jestem emigrantem ekonomicznym więc dlaczego miałbym tę postawę potępiać.

Po co to piszę? My nowa fala emigracji często mieliśmy dane do zrozumienia, że jesteśmy gorsi. Nie mamy karty wojennej za sobą. Tak jakby to było moją winą, że akurat mamy 80 lat pokoju. Moja redakcyjna koleżanka usłyszała od pewnej dystyngowanej pani, że prawdziwi Polacy to są właśnie przedstawiciele starej emigracji. My nie bo my jesteśmy zrusyfikowani.  No i jak skomentować taki tekst? Osobiście miałem podobne doświadczenia ale przez szacunek dla wieku milczymy.

Niestety „stara emigracja” stała się środowiskiem kabaretowym choć nie zdaje sobie z tego sprawy. Nie czepiam się. Może też taki będę. Zresztą pamiętam seniorów stronnictwa narodowego dla których lata 30te nie zakończyły się nawet w latach 90tych. Problem leży w tym, że stara emigracja stała się towarzystwem wzajemnej adoracji, która nie chciała przyjmować obcych czyli nas młodych z fali emigracji z XXI wieku.

Przebywam na wyspach od jesieni 2012 roku. Gdy tylko nieco ogarnąłem się z pracą zacząłem szukać emigranckiego życia. Projekcje filmów, pokazy, zebrania.  Nie oczekiwałem, że ktoś rozłoży przede mną czerwony dywan ale starsze towarzystwo doskonale bawiło się w swoim gronie. Tylko w swoim. Czułem się jak niewidzialny. Gdzie się podział jeden naród ponad granicami? Na spotkaniu koła Lwowian dwukrotnie pytałem prezesa Żółtaneckiego o członkostwo. Pytałem jak mogę pomóc z działalności koła. W odpowiedzi usłyszałem, że aktualnie nie ma czasu. Nie znalazł dla mnie nawet 15 minut przez rok. Niestety wielu moich znajomych ma podobne doświadczenia. Zaczęliśmy więc działać samodzielnie. Zamiast jednego narodu są dwa.

Stare środowisko emigracyjne potrafiło się nawet oburzyć na nas za akcję „Polish blood”. To akcja charytatywna polegająca na zbieraniu krwi. Co oburzyło starszych państwa? Otóż ktoś w wywiadzie powiedział, że tak jak kiedyś naszą krew przelewaliśmy w Bitwie o Brytanie tak teraz robimy to w innych okolicznościach. To nie jest dosłowny cytat ale dobrze oddaje sens wypowiedzianych słów.  I podniósł się raban bo jak śmiemy porównywać się do lotników bla bla bla. Znów nie moja wina, że urodziłem się, w latach 80tych. Poza tym potrafię liczyć i wiem, że żyje ich może kilku więc kto tu sobie przypisuje czyjeś zasługi? Może to drobna złośliwość ale taka postawa stała się męcząca. Zresztą nie o to chodzi. Zawsze myślałem, że jesteśmy jednym narodem i lotnicy są naszą wspólną dumą.

Oczywiście nie wszyscy tacy są. Są też ludzie zachowujący się jak trzeba (o nich zresztą możecie przeczytać wszędzie) ale ta co tu dużo mówić żenująca postawa jest na tyle częsta, że nie sposób jej nie zauważyć.

 

Tymczasem lata mijają i starzejące się środowisko budzi się z ręką w nocniku.

Zaczyna do nich docierać, że zostali z niczym. Nie potrafili przekonać do polskiego dziedzictwa własnych dzieci z których zdecydowana większość jest całkowicie zanglizowana. Okazuje się, że nie ma już kto ciągnąć organizacji. Spuścizna emigracji niepodległościowej prawie nikogo nie interesuje. I czyja to wina? Nasza. Młodych. W „Tygodniu Polskim” ukazuje się list w którym autor rozdziera szaty na temat upadającej polski spuścizny i nad tym, że nam młodym nie chciało się nią zainteresować.

 

Tego już za wiele.

Wzburzony napisałem list do redakcji jak to wygląda z naszej perspektywy. O dziwo opublikowali chyba dwa tygodnie później. Czy była dalsza polemika nie wiem nie sprawdzałem.

 

Całkiem niedawno zakończyłem (zawiesiłem?) współpracę z londyńskim Radiem Bobola. Sprawy emigracyjne były tam na porządku dziennym. Zarówno te dotyczące starych jak i młodych. Nie będę pisał, że młoda emigracja jest idealna bo bym skłamał jest lata świetlne od tego ale… No właśnie ale. Kilka razy badaliśmy sprawę upadających domów polskich czy też domów kombatanta w różnych miejscach na wyspach.

Bo wysłuchaniu skargi seniorów należało przystąpić do weryfikacji faktów i wtedy najczęściej temat upadał. Okazywało się bowiem, że środowisko starszych państwa podzieliło się wewnętrznie. Jedni walczyli z drugimi. Często padały oskarżenia kto kogo okradł. Gdy jeden z portali pokazał zrujnowany dom Polski w Manchesterze bodajże gdzie były wciąż kroniki życia kulturalnego emigracji czy sztandary organizacji kombatanckich okazało się ostatecznie, że do takiego stanu rzeczy doprowadzili sami seniorzy.

Inny przykład. W środkowej Anglii likwidowano piękny dom polski. Wszystko dlatego bo młodzi nie chcą pomagać. A to kawał naszej historii. Standardowa śpiewka. Tymczasem po kontakcie z przedstawicielami młodej emigracji usłyszałem, że owszem oni chcieli współpracować ale starsi państwo ich pogonili bo jeszcze w ich pięknym domu jacyś zruszczeniu ludzie chcieliby piknik dla rodzin urządzić. Natomiast obecnie (było to w zeszłym roku) seniorzy odezwali się gdy poważnie zadłużyli budynek i szukają kogoś kto za nich spłaci długi.

Doprawdy wiara w jeden naród ponad granicami bywa trudna.

niedziela, 20 lutego 2022

Słodko gorzkie Expo

 









Tak się złożyło, że ze względu na pandemię światową wystawę Expo 2020 można było oglądać nieco później niż zwykle. W moim przypadku było to zimą 2022 roku.

 

Expo to wystawa, gdzie prezentują się dosłownie wszyscy. Konkretnie wszystkie kraje świata. I te najmniejsze i te największe. Warto się wybrać przy okazji wizytując jakieś miejsce. Choć to impreza ciekawa to jednak nie na tyle by specjalnie lecieć przez pół świata akurat po to by zobaczyć pawilon na przykład Uzbekistanu.

 

Tu ciekawa obserwacja z mojej strony. Państwa miały różną taktykę prezentacji.  Państwa biedne, małe, rozdarte wojnami itp. stawiały na historię i naturę co czasem miało nawet pozytywny efekt. Nauru, które nie wysłało nawet przedstawiciela tylko wynajęło miejscowego pracownika prezentowało miejsca do nurkowania wraz z adresami i numerami telefonów. 

Dżibuti

 

Kategoria druga to państwa stawiające na innowacje. Pawilon fiński prezentował światu jak bardzo są zaawansowani, jeśli idzie o „zieloną technologię”. Rosja dała światu atom i nie tylko. Wielkie wrażenie robi pawilon tajski gdzie historia miesza się z nauką i rozwojem.  Tu drobna uwaga.  Na Expo wielu wystawców naciąga fakty, delikatnie mówiąc. Gdybym wierzył bezkrytycznie w to co widziałem musiałbym stwierdzić, że Tajlandia to nie żadne światowe centrum seksturystyki a miejsce gdzie kwitnie nauka i mieszkańcy poruszają się do pracy pasażerskimi dronami. Oczywiście Tajlandia to tylko przykład. Takich kwiatków było więcej.

 

Kategoria trzecia, czyli nie wiadomo co. Tu zmieści się i Kanada, która wyraźnie nie wiedziała jak się zareklamować (może poprawność ich spętała?) jak też Turkmenistan gdzie w dużym pustym pawilonie na zmianę hologram wyświetlał kombajn koszący zboże albo konie biegające po stepie.


 

Niestety w tej kategorii mieści się też Polska. Totalne nieporozumienie z naszej strony.

Najpierw była duma bo z zewnątrz pawilon prezentował się okazale. Ładnie informował, gdzie wchodzimy. W środku hostessy ubrane w stroje z motywami folkowymi. Na tym plusy się kończą. Mieliśmy jakieś kombajny, zboża, ceramiczne maki. Jakieś haftowane serwetki itp. Dramat po prostu. Wiem, że twórca tej ekspozycji jest z niej bardzo dumny ale wyraźnie nie wie po co jest Expo. Do ciężkiej cholery taka wystawa robiona jest dla obcych. Dla ludzi, którzy o Polsce nic nie wiedzą. Nie dla mnie, nie dla ciebie. Dla obcych. Obcy z tej wystawy wyniesie tyle, że Polska to biedny kraj rolniczy.  To nie jest moje teoretyzowanie. Nie byłem tam sam. Pytałem znajomych i takie mieli odczucia. Doceniam artyzm wystawy.  Wiem, że prezentowano tam naszą ceramikę czy produkty z Koniakowa. Ja to wiem, inni Polacy pewne też. Ale my nie potrzebujemy Expo. To była wystawa zrobiona przez Polaków dla Polaków a nie taki jest cel Expo. 


Na zewnątrz mieliśmy stoisko z Polską kuchnią. Przygniatająca większość kupujących była oczywiście z Polski. Dlaczego nie częstowano gości na przykład pierogami? Znów. Dla mnie reklama polskiej kuchni jest niepotrzebna bo jak każdy nad Wartą znam ją doskonale.

Mistrzostwem świata w partactwie było jednak zewnętrzne stoisko z wyrobami z bursztynu. Wyroby piękne. Było się czym chwalić. Pojawił się jednak pewien problem. Sprzedawczyni ….pochodziła z Filipin. Naprawdę mając hostessy z Polski nie można było dobrać jeszcze jednej osoby z kraju? Pani na stoisku mogła mi produkt sprzedać i zapakować. To wszystko. Zadawałem jej pytania. W gruncie rzeczy nie miała pojęcia co sprzedaje. Ot takie coś ładne i tyle. Nawet minimalnego szkolenia nie chciało się naszemu kierownikowi zrobić dla tej osoby? Po kiego grzyba ustawiać stoisko, które ma nas reklamowa i przy okazji zarabiać skoro stawia się tam osobę z innego kontynentu przysłaną pewnie przez agencję pracy, nie mającą bladego pojęcia o produkcie, który sprzedaje. Totalne marnowanie pieniędzy podatników i potencjału kraju. Tak jest zresztą jak  w wielu innych przypadkach.

Niger

Na koniec kilka słów o gospodarzach.

Nie będę tu pisał o nowoczesnej stacji metra czy innych innowacjach bo takie są po prostu emiraty. Nowe. Zwróciłem uwagę na coś innego.

Na dumę z dziedzictwa. Mieliśmy osobny pawilon o tym ile dała światu cywilizacja Islamu, miedzy innymi matematykę. Stoisko Watykanu znajdowało się pomiędzy stoiskami organizacji islamskich.

Smutno mi się zrobiło. Nie, nie z powodu tego, że Dubaj reklamował islam. To przecież zrozumiałe. Po prostu nie wyobrażam sobie obecnie by na Expo w Europie był pawilon nauki chrześcijańskiej albo osobne stoisko Caritasu. Europa naprawdę jest martwa ….

Mongolia




Świat Islamu

Świat Islamu

Nauru




Znaczki z Nauru



Iran



Polska


Tajlandia



wtorek, 21 grudnia 2021

Wieża w Bazylei


 O II wojnie napisano w zasadzie już wszystko. Prochu nikt już nie wymyśli. Kolejny opis bitwy pod Stalingradem czy biografii jakiegoś generała będzie się od poprzednich różnił głównie okładką. Niestety taka prawda.

Są jednak aspekty, które mało kogo interesują. Albo inaczej...są pewne kręgi zainteresowane by się tymi aspektami nie interesować.
Po 80 latach gdy świadkowie już odeszli (tak wiem, że kilku najmłodszych jeszcze żyje) II wojna to opowieść cukierkowo mitologiczna. Zamiast podchodzić do niej bez emocji i pokazywać ją jako wielowątkową i z wieloma odcieniami szarości idziemy w mitologię powstania, które prawie wygraliśmy a poza tym chodziło o to by komuś coś pokazać. Mniejsza o to komu i co.
Na zachodzie jest gorzej. Wojnę rozpętali źli naziści by zabić biednych Żydów. Koniec kropka. Proste jak konstrukcja cepa.
Okazuje się tymczasem, że zachodowi bardzo zależy na takim obrazie. Wchodzenie w szczegóły mogłoby pokazać, że sprawa wcale nie jest taka zero jedynkowa i że zachód ma całkiem sporo na sumieniu.
Norman Finkenstain napisał "Przedsiębiorstwo Holocaust". Książka o tym jak Żydzi robią kolosalne pieniądze na Holocauście z którego zrobili sobie maszynkę do wyłudzania pieniędzy. Żeby było jasne. Same ofiary zazwyczaj nic albo prawie nic z tego nie mają. W luksusie pławią się Ci dla, których holocaust jest hasłem z Wikipedii.
Finkenstain napisał jednak dużo mocniejszą pozycję. "IBM i holocaust". Książka o tym jak to potężny amerykański koncern stworzył dla Niemiec sorry Nazistanu system niemalże informatycznej ewidencji dzięki któremu machina zagłady działała tak sprawnie. Żeby nie było niedopowiedzeń. IBM doskonale zdawał sobie sprawę do czego jego dzieło jest wykorzystane.
Próbując powstrzymać rozwój wypadków przeciw autorowi wytoczono ciężkie działa. Czyli oskarżono go o antysemityzm. Na jego szczęście książki napisał w czasie gdy Żyd nie mógł być jeszcze antysemitą. Uratował się więc.
Trzęsienia ziemi nie ma bo książki mają sporo kartek, dużo literek i żadnych obrazków. Autor ma więc odczyty. Czasem nawet na jakiś uniwersytetach. Ktoś książki kupi ale IBM czy przedsiębiorstwo śpią spokojnie.
Poniżej zdjęcie najmocniejszej pozycji.
"Wieża w Bazylei" czyli historia Banku Rozrachunków Międzynarodowych. Bank założono na początku lat 30 by mówiąc krótko sprawnie przeprowadzić do końca spłatę reparacji wojennych przez Niemcy. Chodziło głównie o Francję. Niestety szybciutko Francuzi przegrali z wielkim międzynarodowym biznesem. Można odnieść wrażenie, że II wojna nie wybuchła bo mieliśmy rozbuchane nacjonalizmy ale dlatego, że międzynarodowa finansjera postanowiła robić biznesy nawet na trupach. Poniekąd przewidzieli to Niemcy, którzy bardzo chcieli założenia banku bynajmniej nie po to by spłacać reparacje. Gdyby wszystko pozostało po staremu i Niemcy płaciły reperacje Francji w 1939 roku Hitler mógłby najechać Polskę co najwyżej na furmance. Niestety finansjera szybko doszła do wniosku, że biedne Niemcy to Niemcy z którymi nie można robić biznesu. Mimo protestu Francji o reparacjach szybko zapomniano. Wielkie koncerny i bankowcy pokochali Hitlera bo dawał szansę na wielki zarobek. Tutaj drobna uwaga mowa jest o koncernach głównie amerykańskich. To oni podpisywali kontrakty, sprzedawali patenty itp. Szybka budowa potęgi III Rzeszy to nie cud a efekt wpompowania dużych funduszy. Rekiny biznesu nie zza oceanu nie odpuściły nawet gdy było jasne jak słońce, że Niemcy prą do kolejnej wojny. Tak! dzięki paru bankowcom i biznesowi zza oceanu mieliśmy wrzesień 1939. Nie mówię, że bez nich wojna by nie wybuchła ale stało by się to później, może dużo później a wiele wskazuje na to, że Niemcy przesadziły i szły wprost na bankructwo.
W czasie wojny Bank Rozrachunków międzynarodowych stał się finansowym oknem Rzeszy na świat. To za jego pośrednictwem prowadzili wiele operacji finansowych i kupowali zza granicy to czego nie mogli by kopić normalnie. Wszystko ns potrzeby machiny wojennej. To za pośrednictwem tego banku prowadzili dalej interesy z amerykańskimi firmami. Więcej nawet gdy amerykański żołnierz zaczął już krwawić w walce z Niemcami te firmy nadal kombinowały jakby tu ominąć oczywiste już zakazy i dalej prowadzić interesy. Bank wreszcie pomagał tez upłynniać złoto pochodzę z holocaustu. Aha. Bankierzy doskonale wiedzieli skąd ono pochodzi. Po prostu w księgach rachunkowych wszystko musiało się zgadzać. Żeby było jeszcze zabawniej bankiem w czasie wojny zarządzał Amerykanin. Podsumowując to nie mityczni nacjonaliści mają sporo na sumieniu ale panowie pod krawatem, którzy nie mieli ojczyzn a ich bogiem był zysk. Ludzie zaś byli tylko cyferką w zestawieniach bankowych.

czwartek, 25 listopada 2021

Dzieje Wysp Brytjskich. Megality

 Artykuł ukazał się w styczniu 2021


Megality


W bardzo dawnych czasach, gdy nikt jeszcze nie planował budowy piramid, co więcej nie istniało jeszcze państwo Egipskie ludność zamieszkująca wyspy brytyjskie zaczynała powoli przechodzić z myśliwskiego, koczowniczego trybu życia na bardziej osiadły. Rozpoczęła się era rolnictwa. Wraz z rolnictwem narodziła się starożytna religia oddająca cześć siłom natury. Ludzie Ci by oddawać cześć bóstwom stworzyli szereg budowli pokrywający się z osadnictwem celtyckim z czasów nowożytnych. Mowa tu o megalitach, specyficznych budowlach ciągnących się od północnych krańców Szkocji po Bretanię we współczesnej Francji. Należy jednak pamiętać, że megality budowała ludność przedceltycka. Celtowie przybędą na te ziemie później i co oczywiste zaczerpną część wierzeń czy też kultury od ludności zastanej na miejscu.

  W dawnych czasach, gdy przedstawiano migracje ludności osadnictwo zastane przez nowe ludy „cudownie” znikało. Ot starzy mieszkańcy po prostu gdzieś wyparowywali, przenosili się na inne miejsce? Ginęli? Nie wiadomo. Grunt, że ich nie było. Były to czasy gdy kulturę błędnie utożsamiano z rasą. Dziś wiemy, że narzucenie kultury wcale nie oznaczało, że poprzedni mieszkańcy znikali. Mogli być nieliczni i rozpuścić się pod nawałą nowych ludów, mogli też przyjmując nową kulturę i najczęściej dając w zamian coś od siebie zwyczajnie wymieszać się z nowymi osadnikami. 

Carnac

Wracając jednak do meritum. Budowle megalityczne były swoistymi centrami religijnymi promieniującymi na okolice ale również utrzymującymi kontakt z innymi ośrodkami kultu. Trudno oczywiście dziś powiedzieć jak częste i ścisłe te kontakty były oraz jak duży wpływ miały ośrodki kultu na siebie. Wiemy jedynie, że takie kontakty były. Samą religię znamy co oczywiste tylko w szczątkowej formie. Dlatego organizowane co roku obrzędy „religijne” w Stonehenge należy traktować jako zabawę dużych dzieci lub podstarzałych hipisów a nie coś poważnego i niosącego ze sobą jakąś wartość duchową.  

Wszystko zaś zaczęło się około 4 tysiące lat przed naszą erą. Wtedy to na wyspy przybyła nowa fala osadnicza. Fala ludności całkowicie rolniczej. Ludność ta przyniosła ze sobą zestaw wierzeń i budowli. Chodzi mi o to, że zanim na wyspach zbudowano jakąkolwiek budowlę megalityczną we francuskiej Bretanii w miejscowości Carnac istniał już kompleks kilkuset głazów ustawionych w rzędy liczący około 6,5 tysiąca lat. Ludzie z tego kręgu religijnego musieli zanieść swe wierzenia na wyspy. 

Avebury

  Absolutnym centrum, swoistym Rzymem świata megalitów jest dzisiejsze hrabstwo Wiltshire. To tam około 3800 lat przed nasza erą w okolicy dzisiejszej miejscowości Windmill Hill powstają groble czy też rowy układające się w koncentryczne kręgi. Rowy te pełniły funkcje sakralne, wypełnione są kośćmi i ceramiką. Sam motyw koncentrycznych kręgów przejdzie do kultury brytyjskiej. Kręgi wbrew niektórym nie były żadnymi oznaczeniami dla kosmitów. Archeolodzy interpelują te znaki jako przejście między życiem a śmiercią akcentujące cykl życia i śmierci, który nieustannie się powtarza.  

Pomiędzy 3500 a 3000 lat przed naszą erą w tym samym hrabstwie Wiltshire zaczęto budować kamienne kręgi w Avebury.  Wielkie głazy dosłownie otaczają wieś, która nosi dumne miano jedynej wsi na świecie pośród megalitycznych kręgów.  Osobiście polecam to miejsce każdemu. Robi piorunujące wrażenie. Olbrzymie kamienie otaczające wieś można dosłownie dotknąć spacerując pośród nich. Z daleka podziwiać można też kilka kurhanów pochodzących z epoki brązu. Miejscowe muzeum nie jest zaś oblegane przez turystów. I wszystko to mamy w okolicy zadeptanej dosłownie przez turystów.

Skąd biorą się Ci turyści w okolicy? Oczywiście spacerują po Stonehenge w hrabstwie a jakże, Wiltshire. Nie będę się tu szczegółowo rozpisywał o tej budowli. Istnieje cała masa książek na ten temat. Podam więc tylko najważniejsze informacje. Stonehenge zaczęto budować w okolicach 3 tysięcy lat przed naszą erą. Najstarsza budowla była…drewniana. Kamienne kręgi pojawiły się później. Warto wiedzieć, że ziemia skrywa znacznie więcej niż widać na zewnątrz. Jak wszystkie budowle megalityczne omawiane tutaj Stonehenge związane jest z cyklem słońca. Najnowsze badania z ostatnich lata przynoszą nowe odkrycia. W pobliży kompleksu odkryto cmentarz. Wiemy, że składano tam ofiary. Budowla była użytkowana jeszcze około 1600 lat przed naszą erą.

Kamienne kręgi można również spotkać w kilku innych miejscach na terenie wysp. Ja chciałbym jednak zwrócić uwagę na dwie nieco inne budowle. 

Newgrange

Pierwsza to mówiąc fachowo grób korytarzowy w Newgrange w Irlandii. Jest to jeden z kilku tego typu grobów okolicy. Położony w bardzo malowniczym miejscu około godziny drogi od Dublina. Choć w środku budowli znaleziono ludzkie szkielety nazwa grób jest nieco myląca. Była to bowiem raczej świątynia a nie miejsce spoczynku zmarłych. Wnętrze budowli oświetlane jest raz w roku w dzień przesilenia zimowego (oczywiście jeśli nie ma mgły) na około 10 minut. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że budowla powstała około 3200 lat przed nasza erą i została stworzono przez ludzi reprezentujących późna epokę kamienia łupanego, nieznających pisma czy tym bardziej matematyki precyzja skoordynowania otworu przyjmującego raz w roku promienie słoneczne zdumiewa.

Na koniec odkryte w 1850 roku kamienne domy w Skara Brae na Orkadach. Jest ot całkowicie kamienna osada zamieszkana od 3180 roku przed Chrystusem przez kolejne 700 lat gdy została porzucona ze względu na oziębienie się klimatu. Dlaczego osada była zbudowana całkowicie z kamienia? Ma to związek z katastrofa ekologiczną. Pierwsi mieszkańcy Orkadów po prostu wycięli wszystkie drzewa w okolicy.


środa, 6 października 2021

Afganistan

 Cmentarzysko mocarstw

kraj nie do zdobycia
poległ tam Aleksander wielkie itp.
Fajne hasła tyle, że nie do końca prawdziwe.
Zaczynamy od początku. Nie wiem skąd się to wzięło ale wiele osób pisało, że już Aleksander Wielki poległ w Afganistanie. Otóż nie poległ, podbił Baktrię (bo żadnego Afganistanu jeszcze długo nie będzie) i włączył ją do swego państwa. Potem była częścią imperium Seleucydów. Nawet "wprost" odkrył ostatnio sensację. Pasztuni o jasnej karnacji i błękitnych oczach mają w sobie krew Greków.
Po Grekach tereny Afganistanu podbili Partowie, Kuszani, Hunowie, Arabowie , którzy przynieśli islam, Mongołowie i w zasadzie każdy kto miał ochotę na podbój. Całkiem tego sporo jak na kraj, który rzekomo miał nigdy nie zostać podbity.
Może chodzi o to, że Afganistan powstał dopiero w XVIII wieku?
Państwo jak już powstało to nie było podbijane bo samo próbowało podbijać. Pod koniec XVIII wieku zachciało im się uderzyć na Indie i nadziali się na Brytyjczyków. Szabelki się połamały a sprytni wyspiarze namówili Persów na niewielka grabież i w Afganistanie zrobiło się niewesoło.
Pierwsza wojna brytyjsko -afganska
Wojna wygrana przez Brytyjczyków. Tym razem to oni dali się namówić Persom na niewielka wyprawę, w tle pojawia się tez Rosja. Niewielki kontyngent zajął spora cześć kraju ze stolica włącznie. Typowy konflikt o to kto kogo posadzi na tronie. Gdy konkurencja zaczęła liczebnie znacznie przerastać wojska brytyjskie te podjęły decyzję o wycofaniu się. Podpisano traktaty po czym nieuzbrojone oddziały zaczęły się wycofywać. Efekt był taki że były masakrowane przez druga stronę. Tego było za wiele. Brytyjczycy wysłali dwie karne ekspedycje. zabili każdego kto machał szabelką, zrabowali co było do zrabowania po czym wrócili do siebie. Afganistan dalej żył swoim życiem czyli od jednej wojny domowej do drugiej.
Druga wojna brytyjsko afgańska
wbrew propagandzie na jednego zabitego Brytyjczyka przypadało 10 zabitych Afgańczyków. tę wojnę również wygrali Brytyjczycy. załatwili co chcieli, Afganistanu podbijać nie chcieli, był to raczej wyraz rywalizacji z Rosją.
Wpływy Imperium rosły do tego stopnia, że w latach 1900-1919 Afganistan nieformalnie był częścią imperium. W 1919 roku na tron wstąpił nowy emir, który chciał po pierwsze zreformować kraj by przestał być światowym zadupiem po drugie, chciał się pozbyć Brytyjczyków.
Wybuchła trzecia wojna brytyjsko-afgańska. Dopiero tę wojnę Imperium przegrało. Trudno było zresztą oczekiwać, że kilka miesięcy po zakończeniu I wojny światowej wyślą tam jakieś wielkie oddziały. Tak więc Afganistan zrzuca zależność w 1919. Sam emir kraju nie zreformował bo jego ziomki postanowiły, ze fajnie być zadupiem i emira zamordowały.
Przez kolejne lata kraj powoli się reformował. Królom nie wychodziło to na dobre bo gdy ci których nazywamy dziś Talibami orientowali się o co chodzi zmuszali władcę do abdykacji lub po prostu zabijali. Mimo wszystko powoli szło ku jakiej takiej normalności inie było od lat wojny domowej, których wcześniej była niezliczona ilość.
Teraz będzie szok dla lemingów. Jeszcze nigdy nie wybuchał rewolucja bo ktoś chciał demokracji. Takie bzdury to w CNN. rewolucja i wojna w Syrii wybuchła bo trwała długa susza i ludziom zaczął głód zaglądać w oczy, ot co.
Podobnie było w Afganistanie na początku lat 70tych zaczął pogrążać się w kryzysie. Rosło niezadowolenie. Wykorzystując czasową nieobecność króla grupa wojskowych obaliła monarchię i wprowadziła republikę. Żeby jednak wszystko pozostało w rodzinie prezydent był kuzynem króla 🙂
Z czasem rosły wpływy sowieckie. Republika zamieniła się w republikę komunistyczną. W latach 80tych doszło do inwazji radzieckiej. Ptaszki mówią, że ZSRR miała nadzieje znaleźć tam dożo ropy. Kraj podbili posiedzieli 10 lat i się wycofali. Wielka porażka.
Pytanie czy na pewno.
ZSRR wchodzi do Afganistanu w momencie gdy samo już schodzi ze sceny. Wojna staje się typowym konfliktem zastępczym ....z USA. Amerykanie pchają sprzęt i bardzo duże pieniądze w ten konflikt. Pytanie jak by on wyglądał gdyby USA nie dało nawet dolara.

piątek, 27 sierpnia 2021

Archeologia Żywa na Youtube

 


Archeologia Żywa to jedyne popularnonaukowe pismo archeologiczne w Polsce.  Stojące dodatkowo na wysokim poziomie. Pamiętam jak kupowałem pierwsze numery. Miło obserwowac jak się rozwijają. 

Do klasycznej wersji papierowej dołączyła strona internetowa oraz kanał na Youtube. Polecam:

https://www.youtube.com/c/Archeologia%C5%BBywa/videos