Alice Cooper. Legenda rocka. Człowiek, który żył jak w filmie. Popełnił wszelkie stereorypowe grzeszki gwiazdy o których pisał nie będę bo może czytają nieletni.
niedziela, 27 sierpnia 2023
Problemy pierwszego świata
czwartek, 3 sierpnia 2023
czwartek, 20 lipca 2023
Pamiętnik emigranta cz. IV
Dziś dość krótko.
Dotacje.
Inicjatywy polonijne
mogą liczyć na wsparcie z budżetu państwa polskiego. I to się bardzo chwali.
Problemem jest wniosek. Jest skomplikowany, zagmatwany. Wiele rubryk można rozumieć
w różny sposób. Typowo po polsku. Wszystko po to by decydowała wola. By ktoś
kto się nam nie spodoba mógł być w zupełnie legalny sposób odrzucony. Tak jest
za PiS tak było i wcześniej.
Generalnie jednak
jeśli nie będziesz się drogi wnioskodawco zajmował bieżącą polityką to nie masz
się czego obawiać. Plusem jest też pewna kontrola. Niektóre inicjatywy, które dostały
dotacje ale po czasie okazały się wydmuszkami po prostu te dotacje utraciły.
Minusem są
natomiast widełki płac. Mogę powiedzieć, jak to wygląda w mediach. Dotacja
wypłacana jest za konkretną usługę na przykład nadawanie na żywo czy artykuł na
stronie internetowej. Problem polega na tym, że płatność nie obowiązuje za czas
przygotowań. Jeśli nadaję dwie godziny to mam zapłacone za dwie godziny. Nie jest
ważne, że przygotowywałem się powiedzmy pięć godzin. To jest gratis. Jeśli
zrobiłem trzydziestominutowy reportaż to mam zapłacone tylko za 30 minut. Montaż
czy zbieranie materiałów choćby trwał tydzień znów jest po prostu gratis. Nie
rekompensuje tego stawka, która jest w złotówkach i nie dostosowuje się do siły
nabywczej danego kraju. Za rok 2022 godzina nadawania na żywo to było 50 zł o
ile mnie pamięć nie myli. 50 zł to jednak w Wielkiej Brytanii jest zaledwie 10
funtów. Stawka głodowa. Uważam to za mocno niepoważne. Nie można jak to się
dzieje obecnie zrównywać kosztów prowadzenia redakcji powiedzmy w Erywaniu z
Nowym Jorkiem.
Na co powinny iść
dotacje?
To było akurat
wtedy gdy podczas pandemii rząd brytyjski wprowadził pierwszą kwarantannę.
Zadzwonił do mnie
kolega Jacek i mówi: mamy spotkanie online w sprawie dotacji z ministrem
Dziedziczakiem. Pomyśl co jest najbardziej potrzebne.
Nad tym akurat myśleć
nie musiałem wcale.
Podczas spotkania
online było nas sporo. Każdy miał jakieś pomysły. Ten strona internetowa.
Tamten odnawianie cmentarzy. Ktoś inny uczczenie polskich lotników. Nie zrozumcie mnie źle. Wszystko to inicjatywy
ciekawe i szlachetne, ale…
Ale wobec palącego
problemu drugorzędne.
Gdy minister
zapytał naszą dwójkę jaki my mamy pomysł odpowiedź była krótka. Szkoły.
Jacek wytłumaczył,
że potrzeba nam szkół. Nie sobotnich szkół, które w gruncie rzeczy nie
spełniają swojego zadania tylko normalnych polskich szkół. Takich od
poniedziałku do piątku. Należy stworzyć kilka takich placówek by mogły się tam
uczyć nie tylko dzieci naszych dyplomatów, ale każde polskie dziecko. Problem
jest palący, bo mamy tysiące polskich dzieci na wyspach. Te dzieci ulegają
błyskawicznemu wynarodowieniu. W obliczu katastrofy demograficznej w Polsce po
prostu nie możemy na taką stratę sobie pozwolić. Przy całym szacunku dla wymienionych
ciekawych inicjatyw gdy nie będzie Polaków nikomu nie będą potrzebne akcje w
sprawie upamiętnienia polskich lotników.
Minister wysłuchał.
Zastanowił się chwilę i powiedział, że choć rozumie pewne nasze racje to na tak
wielkie przedsięwzięcia nie ma absolutnie pieniędzy.
Rozumiem zastrzeżenia
natury finansowej. Wiem, że to koszt ogromny. Wiele jednak razy bywałem na różnego
rodzaju imprezach jako dziennikarz i znam też drugą stronę medalu. Przypięcie
komuś medalu, danie dyplomu bo odnowił grób polskiego oficera kosztuje znacznie
mniej a efekt medialny daje podobny.
czwartek, 18 maja 2023
Płaca minimalna a wyzysk.
W jednym z
pierwszych wpisów na tym blogu określiłem siebie mianem konserwatywnego
liberała. Dziś po wielu latach musiałbym
się na tym zastanowić.
To nie tak, że
coś w moich poglądach się zasadniczo zmieniło. Problemem jest „nieostrość”
pojęć. Nie lubię fanatyzmu. Świat realny
przedkładam nad teorię. To teoria musi dostosować się do rzeczywistości a nie odwrotnie.
Lata temu będąc
jeszcze w młodzieżówce UPR toczyłem boje z libertarianami. Z ludźmi dla,
których człowiek składa się z podatków (dziś na tę chorobę zapadła spora część
konfederacji). Ileż to razy wysłuchiwałem
dyskusji na temat prywatyzacji rzek, dróg (wszystkich), prywatnych armii i policji.
Może to i ciekawa zabawa intelektualna ale większego przełożenia na świat realny
to nie ma. Zresztą Ci ludzie nigdy nie potrafili zrozumieć, że ich oderwanie od
rzeczywistości też było jedną z przyczyn mizernego poparcia społecznego.
I tu dochodzimy do
sedna problemu. Uważam i zawsze uważałem, że pewne regulacje istnieć powinny. W tym momencie dla moich kolegów stawałem się
podłym socjalistą.
Tak więc dziś nie
mam problemu z określeniem się tak czy inaczej ale nie przykładam wielkiej wagi
do „łatki”.
Jak to jest z tym
wolnym rynkiem?
Według mnie jest
sporo krajów wolnorynkowych. Według kolegów z dawnego UPR czy sporej części Konfederacji
wcale tak nie jest. Odbyłem niedawno na
ten temat dyskusję. Jako przykłady wolnego rynku podałem na przykład Emiraty
Arabskie czy Singapur. W odpowiedzi usłyszałem, że tam jednak też panuje socjalizm.
Nieduży ale jednak. Jakoś za stary się zrobiłem
na tego typu dyskusję i gdy rozmowa zaczyna kręcić się wokół takich absurdów
odpuszczam.
Nie ma i nigdy
nie było normalnie funkcjonującego organizmu państwowego, który byłby
pozbawiony całkowicie regulacji. To się po prostu nie zdarza. Powiem więcej są
wręcz organizmy państwowe gdzie tych regulacji jest za mało!
Takim przykładem
są Zjednoczone Emiraty Arabskie. Konkretnie chodzi o płacę minimalną. A raczej
jej brak.
Korwin i jego
środowisko zawsze miał problem ze Skandynawią. Jak to jest, że ludzie chcą żyć w tak socjalnych krajach. Odpowiedź czasem kryć
się miała w braku płacy minimalnej. Jest to jednak kłamstwo. Kraje
skandynawskie posiadają płacę minimalną tylko jest ustalana inaczej niż u nas.
Podobnie kłamstwem jest gdy środowisko libertariańskie stara się w mówić swoim
słuchaczom, że w Stanach Zjednoczonych nie ma płacy minimalnej. Jest jak najbardziej.
Płacy minimalnej
nie ma za to w Emiratach. I to jest olbrzymi problem tego kraju. O czym
większość turystów nie wie to, że kraj ten wyzyskiem stoi. W hotelach zazwyczaj jest bardzo dużo obsługi będącej
na każde skinienie gości. W Europie za taki poziom trzeba zapłacić więcej. Oczywiście
kryje się za tym prawie całkowity brak podatków… oraz śmieszne pensje obsługi.
Dubaj pod
względem wygód znacznie przebija Londyn.
Pewnego dnia zadzwoniłem to marketu i
poprosiłem o lody i jakieś dwa inne produkty. Market oddalony był około 12
minut marszu od miejsca mojego pobytu. Wszystko dostarczono i nie doliczono nic
za usługę. Innym razem zadzwoniłem do sklepu znajdującego się naprzeciw mojego budynku.
Poprosiłem o colę. Po kilku minutach
przyniesiono mi ją pod drzwi. Znów opłata za usługę wynosiła zero. Tak naprawdę
robiłem to na prośbę narzeczonej. Sam bym na to nie wpadł bo oczywiste było dla
mnie, że ktoś będzie żądał opłaty za usługę.
Takich drobnych udogodnień
jest znacznie więcej. I to mnie zaczęło zastanawiać. Jak to możliwe. W Dubaju
bywałem wielokrotnie. Znam wielu rezydentów. Zacząłem więc rozmawiać z ludźmi.
Okazało się, że w Dubaju można zarobić mniej niż w Polsce! Tak to nie żart. W
tym tak na pozór bogatym mieście jest sporo osób, które zrobią równowartość
1500/1700 złotych na miesiąc. To dlatego ktoś może mi przynieść colę pod same
drzwi nie żądając zapłaty. Taki pracownik po prostu prawie nic nie kosztuje
swego pracodawcy. Osoba dostarczająca jedzenie gdy dostanie 10 czy 20 dirhamów
napiwku jest autentycznie szczęśliwa. Wszystko dlatego, że mamy Korwinowy raj.
Brak płacy minimalnej. Wszystko jakby to powiedział pan Janusz reguluje rynek.
Na pozór tak. Ale tylko na pozór. Wiele osób nie tylko w Emiratach ale i w
wielu innych regionach odartych jest z godności. Są ofiarami współczesnego
niewolnictwa. Nie noszą tylko kajdan. Owszem sami przyjeżdżają i najmują się do
takich prac. Robią to bo pochodzą z najbiedniejszych rejonów na ziemi. Wykorzystuje się fakt, że ci ludzie nie mają
nic. Zarabiają głodowe pensje. Co dzień oglądają bogactwo, którego nie mogą nawet
dotknąć. Mieszkają po dziesięciu w jednym pokoju. Rodzinie, którą widzą bardzo rzadko
wysyłają niewielkie kwoty. Jest to nie
tylko upokarzające ale i przerażające. Taki tani pracownik nigdy nie wyrwie się
z tego kręgu. Jeśli nie uda mu się gdzieś awansować pozostanie na dnie. Pieniądze, które wysyła wystarczą
rodzinie co najwyżej na jedzenie. Nie zbudują domu, nie otworzą własnego
biznesu. Do końca pozostaną na dnie pozbawieni perspektyw.
Osoby tak słabo
opłacające pracowników doskonale wiedzą co robią. Dlaczego to robią? Po prostu.
Bo mogą. Turysta nawet przez chwilę się nad pewnymi rzeczami nie zastanowi. Rządzących
krajem też to nie obchodzi. Z jednej strony
daje im to przewagę na przykład nad wspomnianym Londynem gdzie nie tylko
jest pensja minimalna ale uwaga pracodawca ma obowiązek płacenia za nadgodziny (co w Emiratach w wielu przypadkach nie jest
stosowane). Z drugiej strony praktycznie sto procent tak wyzyskiwanych ludzi to
migranci ekonomiczni z innych bardzo biednych rejonów świata o których nikt się
nie upomni.
Podsumowując fanatyzm
ekonomiczny zarówno z prawej jak i lewej strony jest groźny. Zamykanie się w ideologicznych
bańkach to ciasnota umysłowa. Stanu idealnego nie da się oczywiście osiągnąć
jednak trzeba dążyć do tego by rozwój danego kraju był jak najbardziej
zrównoważony i by negatywne konsekwencje pewnych zjawisk dotykały jak
najmniejszą liczbę osób. Również wtedy gdy niekoniecznie pochodzą z twojego
sąsiedztwa.
czwartek, 13 kwietnia 2023
Święto chrztu Polski czyli szury nasze kochane
PiS lubi być czasem świętszy od papieża, zwłaszcza gdy nic to nie kosztuje i daje nam kwiatki takie jak to dzisiejsze święto.
poniedziałek, 13 marca 2023
Trzy bloki
Po 1945 roku świat podzielił się na 3 bloki. Zachodni, wschodni i kraje III świata.
wtorek, 28 lutego 2023
Brytyjska prasówka część IX...z Ukrainą w tle
I ty zostaniesz onucą.
sobota, 25 lutego 2023
Rząd emigracyjny wobec zagłady Żydów
Brytyjska prasówka część VIII
Trzy lata temu Zjednoczone Królestwo opuściło unię europejską. Od tego momentu główne media czyhały by pokazać durnemu społeczeństwu jak głupie było.
czwartek, 16 lutego 2023
Brytyjska prasówka część VII
Najgorsze w demokratycznej polityce jest to, że wyborcy mają pamięć rybki akwariowej.










