niedziela, 27 sierpnia 2023

Problemy pierwszego świata

 Alice Cooper. Legenda rocka. Człowiek, który żył jak w filmie. Popełnił wszelkie stereorypowe grzeszki gwiazdy o których pisał nie będę bo może czytają nieletni.

Jednak w przeciwieństwie do wielu innych muzyków, którzy prywatnie choć są zwykłymi durniami mielą ozorem na prawo i lewo pouczając zwykłych ludzi na temat polityki Alice nigdy tego nie robił.
Co więcej lata temu powiedział. Że jest tylko muzykiem i nie ma większych kompetencji niż ktoś kogo nie pokazują kamery. Poza tym jego muzyka ma łączyć a nie dzielić. Ma świadomość tego, że pewnie słuchają go osoby o odmiennych poglądach dlatego tym bardziej nie będzie nikogo pouczał.
Zapadł mi w pamięci ten wywiad bo to niezwykle dojrzałe słowa.
Obecnie Alice choć wciąż potrafi zapełnić stadion jest już starszy od dinozaurów. Mimo wszystko stał się wrogiem.
Wypowiedział się bowiem na temat polityki. Powiedzmy, że to polityka. Nie chodzi bowiem ani o wojnę, ekonomię czy ceny ropy.
Alice stwierdził, że jest przeciwny zmianie płci przez osoby nieletnie.
Za tę zbrodnię już został ukarany. Firmy, które z nim współpracowały zerwały kontrakty z powodu....transfobii.
Alice jest tak stary, że może jutro umrze na scenie więc mu to wisi pewnie ale to ostrzeżenie dla innych. Młodym twórcom możnaby przetrącić karierę.
Dlatego jak śpiewa klasyk wszyscy artyści to prostytutki. Oni po prostu wiedzą, że by być na szczycie trzeba płynąć z prądem. Dlatego kiedyś popierali nazizm, potem komunizm a obecnie tęczowe ruchy. Gdyby ktoś przestawił wajchę ich poglądy zmienią się automatycznie.

czwartek, 3 sierpnia 2023

Skocznia w Londynie

 Z cyklu kiedyś było jakoś fajniej.

Skocznia narciarska....w Londynie.

czwartek, 20 lipca 2023

Pamiętnik emigranta cz. IV

 

Dziś dość krótko.

Dotacje.

Inicjatywy polonijne mogą liczyć na wsparcie z budżetu państwa polskiego. I to się bardzo chwali. Problemem jest wniosek. Jest skomplikowany, zagmatwany. Wiele rubryk można rozumieć w różny sposób. Typowo po polsku. Wszystko po to by decydowała wola. By ktoś kto się nam nie spodoba mógł być w zupełnie legalny sposób odrzucony. Tak jest za PiS tak było i wcześniej.

Generalnie jednak jeśli nie będziesz się drogi wnioskodawco zajmował bieżącą polityką to nie masz się czego obawiać. Plusem jest też pewna kontrola. Niektóre inicjatywy, które dostały dotacje ale po czasie okazały się wydmuszkami po prostu te dotacje utraciły.

Minusem są natomiast widełki płac. Mogę powiedzieć, jak to wygląda w mediach. Dotacja wypłacana jest za konkretną usługę na przykład nadawanie na żywo czy artykuł na stronie internetowej. Problem polega na tym, że płatność nie obowiązuje za czas przygotowań. Jeśli nadaję dwie godziny to mam zapłacone za dwie godziny. Nie jest ważne, że przygotowywałem się powiedzmy pięć godzin. To jest gratis. Jeśli zrobiłem trzydziestominutowy reportaż to mam zapłacone tylko za 30 minut. Montaż czy zbieranie materiałów choćby trwał tydzień znów jest po prostu gratis. Nie rekompensuje tego stawka, która jest w złotówkach i nie dostosowuje się do siły nabywczej danego kraju. Za rok 2022 godzina nadawania na żywo to było 50 zł o ile mnie pamięć nie myli. 50 zł to jednak w Wielkiej Brytanii jest zaledwie 10 funtów. Stawka głodowa. Uważam to za mocno niepoważne. Nie można jak to się dzieje obecnie zrównywać kosztów prowadzenia redakcji powiedzmy w Erywaniu z Nowym Jorkiem.

Na co powinny iść dotacje?

To było akurat wtedy gdy podczas pandemii rząd brytyjski wprowadził pierwszą kwarantannę.

Zadzwonił do mnie kolega Jacek i mówi: mamy spotkanie online w sprawie dotacji z ministrem Dziedziczakiem. Pomyśl co jest najbardziej potrzebne.

Nad tym akurat myśleć nie musiałem wcale.

Podczas spotkania online było nas sporo. Każdy miał jakieś pomysły. Ten strona internetowa. Tamten odnawianie cmentarzy. Ktoś inny uczczenie polskich lotników.  Nie zrozumcie mnie źle. Wszystko to inicjatywy ciekawe i szlachetne, ale…

Ale wobec palącego problemu drugorzędne.

Gdy minister zapytał naszą dwójkę jaki my mamy pomysł odpowiedź była krótka. Szkoły.

Jacek wytłumaczył, że potrzeba nam szkół. Nie sobotnich szkół, które w gruncie rzeczy nie spełniają swojego zadania tylko normalnych polskich szkół. Takich od poniedziałku do piątku. Należy stworzyć kilka takich placówek by mogły się tam uczyć nie tylko dzieci naszych dyplomatów, ale każde polskie dziecko. Problem jest palący, bo mamy tysiące polskich dzieci na wyspach. Te dzieci ulegają błyskawicznemu wynarodowieniu. W obliczu katastrofy demograficznej w Polsce po prostu nie możemy na taką stratę sobie pozwolić. Przy całym szacunku dla wymienionych ciekawych inicjatyw gdy nie będzie Polaków nikomu nie będą potrzebne akcje w sprawie upamiętnienia polskich lotników.

Minister wysłuchał. Zastanowił się chwilę i powiedział, że choć rozumie pewne nasze racje to na tak wielkie przedsięwzięcia nie ma absolutnie pieniędzy.

 

Rozumiem zastrzeżenia natury finansowej. Wiem, że to koszt ogromny. Wiele jednak razy bywałem na różnego rodzaju imprezach jako dziennikarz i znam też drugą stronę medalu. Przypięcie komuś medalu, danie dyplomu bo odnowił grób polskiego oficera kosztuje znacznie mniej a efekt medialny daje podobny.

czwartek, 18 maja 2023

Płaca minimalna a wyzysk.

 

W jednym z pierwszych wpisów na tym blogu określiłem siebie mianem konserwatywnego liberała.  Dziś po wielu latach musiałbym się na tym zastanowić.

To nie tak, że coś w moich poglądach się zasadniczo zmieniło. Problemem jest „nieostrość” pojęć.  Nie lubię fanatyzmu. Świat realny przedkładam nad teorię. To teoria musi dostosować się do rzeczywistości a nie odwrotnie.

Lata temu będąc jeszcze w młodzieżówce UPR toczyłem boje z libertarianami. Z ludźmi dla, których człowiek składa się z podatków (dziś na tę chorobę zapadła spora część konfederacji).  Ileż to razy wysłuchiwałem dyskusji na temat prywatyzacji rzek, dróg (wszystkich), prywatnych armii i policji. Może to i ciekawa zabawa intelektualna ale większego przełożenia na świat realny to nie ma. Zresztą Ci ludzie nigdy nie potrafili zrozumieć, że ich oderwanie od rzeczywistości też było jedną z przyczyn mizernego poparcia społecznego.

I tu dochodzimy do sedna problemu. Uważam i zawsze uważałem, że pewne regulacje  istnieć powinny.  W tym momencie dla moich kolegów stawałem się podłym socjalistą.

Tak więc dziś nie mam problemu z określeniem się tak czy inaczej ale nie przykładam wielkiej wagi do „łatki”.

 

Jak to jest z tym wolnym rynkiem?

Według mnie jest sporo krajów wolnorynkowych. Według kolegów z dawnego UPR czy sporej części Konfederacji wcale tak nie jest.  Odbyłem niedawno na ten temat dyskusję. Jako przykłady wolnego rynku podałem na przykład Emiraty Arabskie czy Singapur. W odpowiedzi usłyszałem, że tam jednak też panuje socjalizm. Nieduży ale jednak.  Jakoś za stary się zrobiłem na tego typu dyskusję i gdy rozmowa zaczyna kręcić się wokół takich absurdów odpuszczam.

 

Nie ma i nigdy nie było normalnie funkcjonującego organizmu państwowego, który byłby pozbawiony całkowicie regulacji. To się po prostu nie zdarza. Powiem więcej są wręcz organizmy państwowe gdzie tych regulacji jest za mało!

 

Takim przykładem są Zjednoczone Emiraty Arabskie. Konkretnie chodzi o płacę minimalną. A raczej jej brak.

 

Korwin i jego środowisko zawsze miał problem ze Skandynawią. Jak to jest, że ludzie chcą żyć  w tak socjalnych krajach. Odpowiedź czasem kryć się miała w braku płacy minimalnej. Jest to jednak kłamstwo. Kraje skandynawskie posiadają płacę minimalną tylko jest ustalana inaczej niż u nas. Podobnie kłamstwem jest gdy środowisko libertariańskie stara się w mówić swoim słuchaczom, że w Stanach Zjednoczonych nie ma płacy minimalnej. Jest jak najbardziej.

Płacy minimalnej nie ma za to w Emiratach. I to jest olbrzymi problem tego kraju. O czym większość turystów nie wie to, że kraj ten wyzyskiem stoi.  W hotelach zazwyczaj jest bardzo dużo obsługi będącej na każde skinienie gości. W Europie za taki poziom trzeba zapłacić więcej. Oczywiście kryje się za tym prawie całkowity brak podatków… oraz śmieszne pensje obsługi.

Dubaj pod względem wygód znacznie przebija Londyn.

 Pewnego dnia zadzwoniłem to marketu i poprosiłem o lody i jakieś dwa inne produkty. Market oddalony był około 12 minut marszu od miejsca mojego pobytu. Wszystko dostarczono i nie doliczono nic za usługę. Innym razem zadzwoniłem do sklepu znajdującego się naprzeciw mojego budynku.  Poprosiłem o colę. Po kilku minutach przyniesiono mi ją pod drzwi. Znów opłata za usługę wynosiła zero. Tak naprawdę robiłem to na prośbę narzeczonej. Sam bym na to nie wpadł bo oczywiste było dla mnie, że ktoś będzie żądał opłaty za usługę.

 

Takich drobnych udogodnień jest znacznie więcej. I to mnie zaczęło zastanawiać. Jak to możliwe. W Dubaju bywałem wielokrotnie. Znam wielu rezydentów. Zacząłem więc rozmawiać z ludźmi. Okazało się, że w Dubaju można zarobić mniej niż w Polsce! Tak to nie żart. W tym tak na pozór bogatym mieście jest sporo osób, które zrobią równowartość 1500/1700 złotych na miesiąc. To dlatego ktoś może mi przynieść colę pod same drzwi nie żądając zapłaty. Taki pracownik po prostu prawie nic nie kosztuje swego pracodawcy. Osoba dostarczająca jedzenie gdy dostanie 10 czy 20 dirhamów napiwku jest autentycznie szczęśliwa. Wszystko dlatego, że mamy Korwinowy raj. Brak płacy minimalnej. Wszystko jakby to powiedział pan Janusz reguluje rynek. Na pozór tak. Ale tylko na pozór. Wiele osób nie tylko w Emiratach ale i w wielu innych regionach odartych jest z godności. Są ofiarami współczesnego niewolnictwa. Nie noszą tylko kajdan. Owszem sami przyjeżdżają i najmują się do takich prac. Robią to bo pochodzą z najbiedniejszych rejonów na ziemi.  Wykorzystuje się fakt, że ci ludzie nie mają nic. Zarabiają głodowe pensje. Co dzień oglądają bogactwo, którego nie mogą nawet dotknąć. Mieszkają po dziesięciu w jednym pokoju. Rodzinie, którą widzą bardzo rzadko wysyłają niewielkie kwoty.  Jest to nie tylko upokarzające ale i przerażające. Taki tani pracownik nigdy nie wyrwie się z tego kręgu. Jeśli nie uda mu się gdzieś awansować  pozostanie na dnie. Pieniądze, które wysyła wystarczą rodzinie co najwyżej na jedzenie. Nie zbudują domu, nie otworzą własnego biznesu. Do końca pozostaną na dnie pozbawieni perspektyw.

 

Osoby tak słabo opłacające pracowników doskonale wiedzą co robią. Dlaczego to robią? Po prostu. Bo mogą. Turysta nawet przez chwilę się nad pewnymi rzeczami nie zastanowi. Rządzących krajem też to nie obchodzi. Z jednej strony  daje im to przewagę na przykład nad wspomnianym Londynem gdzie nie tylko jest pensja minimalna ale uwaga pracodawca ma obowiązek płacenia za nadgodziny  (co w Emiratach w wielu przypadkach nie jest stosowane). Z drugiej strony praktycznie sto procent tak wyzyskiwanych ludzi to migranci ekonomiczni z innych bardzo biednych rejonów świata o których nikt się nie upomni.

Podsumowując fanatyzm ekonomiczny zarówno z prawej jak i lewej strony jest groźny. Zamykanie się w ideologicznych bańkach to ciasnota umysłowa. Stanu idealnego nie da się oczywiście osiągnąć jednak trzeba dążyć do tego by rozwój danego kraju był jak najbardziej zrównoważony i by negatywne konsekwencje pewnych zjawisk dotykały jak najmniejszą liczbę osób. Również wtedy gdy niekoniecznie pochodzą z twojego sąsiedztwa.

 

 

 

czwartek, 13 kwietnia 2023

Święto chrztu Polski czyli szury nasze kochane


 PiS lubi być czasem świętszy od papieża, zwłaszcza gdy nic to nie kosztuje i daje nam kwiatki takie jak to dzisiejsze święto.

Czepiam się wiem.
Problem z chrztem Polski jest taki, że nawet rok 966 nie jest na 100%pewny.
Nie wiemy gdzie dokonano tego aktu.
W grę wchodzą aż 3 lokalizacje.
Daty dziennej nie znamy wcale.
14 kwietnia wypadła Wielkanoc roku 966. W ten dzień przeważnie chrzczono ludzi....tyle, że Mieszko to nie byle kto tylko władca. Obu stronom zależało też na czasie. Chrzest mógł być wiec w kwietniu ale równie dobrze mógł to być listopad.
Czepiam się bo część serwisów pomija słowa "data symboliczna" a hiper patrioci spod znaku TVP w ogóle go nie zauważają.
Dobra wiem doczepiłem się szczegółu.
Nadchodzą szuriaty.
Czym by był świat bez szurów naszych kochanych. Historyków po wyższej szkole memów I teologów po uniwersytecie Facebooka.
Przy okazji dzisiejszego święta dowiadujemy się, że:
Mieszko wpedził Polskę pod okupację Watykanu,
Straciliśmy wolność pogańską I zaczął się nasz upadek,
I wiele podobnych ale moim faworytem jest pewna Pani Krystyna, która odkryła spisek i twierdzi że żadnego chrztu nie było.
Pokazuję i objaśniam .
-watykan powstał w latach 20tych XX wieku.
- decyzja Mieszka zapewniła nam skok cywilizacyjny i ugruntowała państwo
To są fakty. Nawet za czasów PRL z nikt z tym nie polemizował ale teraz mamy Internet i antyklerykalne Grażyny i Janusze muszą popisać się swoją ignorancją.
Turboslowianie moi mili.
Wiem, że to boli ale gdy Mieszko pozostał przy poganstwie podzielony los Słowian Połabskich. Nasz rodzimy system wiecowy był nieudolny i sprzyjał decentralizacji. Słowianie Połabscy nawet w okresie największego zagrożenia nie potrafili się zjednoczyć.
Mieszko nie zaczął upadku Polski tylko zapoczątkował państwowość. Coś zupełnie odwrotnego niż to co macie w główkach. Więcej. Mieszko nawet nie wiedział, że włada polską bo ta nazwa pojawia się dopiero za czasów Bolesława.
To czy ktoś wierzy czy jest ateistą nie ma najmniejszego znaczenia. Gdyby nie chrzest Polski bylibyśmy dziś ciekawostką jak państwo Samona.
P.s.
Na obrazku turbo Ukraińcy (nasi Lechici mają sporą konkurencję) wyruszają na mamutach budować wielką Ukrainę.

poniedziałek, 13 marca 2023

Trzy bloki

 Po 1945 roku świat podzielił się na 3 bloki. Zachodni, wschodni i kraje III świata.

W roku 1992 runął blok wschodni i kilku durniów z pewnym japońskim Amerykaninem na czele ogłosiło "koniec historii". Ignorancja amerykanów nawet jeśli mają azjatyckie korzenie jest czasem porażająca.
Tymczasem okazuje się, że wracamy do systemu blokowego. Ile tych bloków będzie Czy dwa czy więcej jeszcze nie wiadomo.
Polska nie wiedzieć dlaczego już wybrała. Będziemy częścią bloku zachodniego i w razie potrzeby będziemy ginąć za Waszyngton.
Opcja trzecia nie jest w ogóle brana pod uwagę.
Ja wiem, że kraje III świata to synonim biedy ale to nie do końca prawda. Do krajów III zaliczają się całkiem dobrze radzące sobie Malezja czy Tajlandia...oraz bajecznie bogate kraje zatoki perskiej.
Opinie skutecznie popsuła Afryka.
Jednak to właśnie kraje zatoki perskiej powinny dać nam do myślenia. Ja wiem ropa, i gaz. Ale mając te atuty w ręku skutecznie od lat lawirują między wschodem a zachodem. Nic tam nie jest za darmo.
Naszym atutem jest położenie. Czy bycie krajem frontowym to naprawdę nasze marzenie?
Sciagnijcie klapki z oczu. Nie jesteśmy kolejnym stanem Ameryki. Ani Rosjanie ani Amerykanie nie są naszymi przyjaciółmi. Zamiast umierać za Waszyngton czy Moskwę nauczymy się czerpać korzyści....z obu stron.

wtorek, 28 lutego 2023

Brytyjska prasówka część IX...z Ukrainą w tle


 I ty zostaniesz onucą.

Rok temu Ukraina z kraju upadłego przekształciła się w cudowny organizm na który napadli źli Rosjanie. (Dla opornych intelektualnie, nie neguje inwazji Rosyjskiej)
Napisanie czegokolwiek krytycznego kończyło się wyzwaniem od agentów, onuc i gorzej.
Powiedznie, że mamy do czynienia z wojną zastępczą automatycznie czyniło Cię agentem Wołodi. Tymczasem już po kilku tygodniach działań wojennych określenie proxy war czyli wojna zastępcza zaczęło się pojawiać w prasie anglojęzycznej. Dziś znalezienie tekstu mówiącego, że mamy do czynienia z czymś większym z Chinamy w tle nie jest niczym niezwykłym.
Gdy Polacy rzucili się by pomagać uchodźcom niektórzy przestrzegali by robić to z głową bo to strefa posowiecka i jak będziecie nieostrożni to wasze dary wypełnią niejeden supermarket. Oj co się wtedy działo. Ty szmato moskiewska Ty psie Putina. Itp. Dziś okazuje się że kradzież pomocy humanitarnej to pryszcz. Na potęgę znika broń. Agentem jest nawet premier zjednoczonego królestwa, który chciał by służby specjalne dokładniej przyjrzały się co się dzieje z pieniędzmi wysyłanymi na Ukrainę.
Przekładając z języka dyplomacji na nasz
Chodzi o to by policzyć jak dużo tych pieniędzy kradną władze w Kijowie.
Poniżej zdjęcie ze Spectatora. Tygodnika, mocno wspierającego Ukrainę żeby ktoś nie myślał o , że to Moskiewska prawda.
Artykuł o znikaniu broni na Ukrainie, która na przykład zamiast na froncie potrafi odnaleźć się u gangstera z Manchesteru. A kupno nawet pocisków przeciwczołgowych nie stanowi większego problemu.
P.s.
Czy takie problemy w ogóle podnoszone są w Polskich mediach?

sobota, 25 lutego 2023

Rząd emigracyjny wobec zagłady Żydów

Poniżej artykuł z tygodnika Przegląd na temat postawy władz emigracyjnych oraz polskiego państwa podziemnego wobec zagłady Żydów. Biorąc pod uwagę, że jednym ze źródeł są prace Brbary Engelking podchodzę do tych rewelacji nieco sceptycznie. 
Jeśli ktoś chce skomentowac  artukuł proszę o unikanie wulgaryzmów w wypowiedzi.  





 

Brytyjska prasówka część VIII

 Trzy lata temu Zjednoczone Królestwo opuściło unię europejską. Od tego momentu główne media czyhały by pokazać durnemu społeczeństwu jak głupie było.

Najpierw podczas pandemii zabrakło papieru toaletowego. Nie powiązano tego z brexitem bo było zbyt oczywiste, że konsumenci w obliczu końca świata postanowili zrobić sobie zapasy na 20 lat. Bo jak umierać to przynajmniej z czystym tyłkiem.
Następnie przyszedł brak paliwa. Tu już zaczęto krzyczeć brexit, brexit zobaczcie coście narobili ale poszło średnio. Po pierwsze braki trwały ok 2 tygodnie. Powody były zaś dwa. Brak kierowców bo w obliczu pandemii zabroniono ludziom robić prawo jazdy i nie przewidziano, że całe dwa roczniki kierowców przejdą na emerytutre🤦‍♂️🤦‍♂️ drugi powód to drobny wałek ze strony BP, które chciało pozbyć się pewnej partii paliwa. Poszło więc średnio.
Wreszcie jest.
Luty 2023. Trzy lata po wyjściu z UE objawił się brexit. Przyszedł i nas zagłodzi. Dlaczego zwlekał aż 3 lata? Nie wiem. Może miał wolne.
Według mediów w sklepach w UK nie ma warzyw i owoców. Temat podłapały też polskie media. Tu drobna uwaga. Polskie media mają całego jednego korespondenta na wyspy brytyjskie. Ogromna większość artykułów, które czytacie w prasie czy Internecie to nie twórczość własna a tłumaczenia. Głównie z angielskiego odpowiednika Gazety Wyborczej.
Czy rzeczywiście jest tak źle?
Absolutnie nie. Temat mocno naciągany.
Przejrzałem wczoraj całe mnóstwo stron gdzie ludzie dyskutują na temat braków. Tak zdarzają się puste półki tu i tam jednak większość sklepów zaopatrzona jest normalnie. Wyraźnie widać, że ktoś naciąga temat by wywołać panikę....która doprowadzi do pustych półek.
Za obecne braki nie odpowiada żadnen brexit tylko pogoda. Te same media, które ratunek widzą tylko w UE przyznają, że na południu Europy była zła pogoda co opuźniło zbiory.
Poza tym związek farmerów w UK już w grudniu informował o możliwych problemach. Poprzez wzrost kosztów czyli prąd i gaz oraz braki pracownicze produkcja warzyw miała być po prostu nie opłacalna . I tu dochodzimy do czułego punktu. Wyczytałem, że umowy między farmerami a marketami, które teraz płaczą, że nie ma warzyw nie zmieniły się od 2019 roku. Tymczasem koszty produkcji wzrosły znacznie. Rozwiązaniem byłoby zmniejszenie marży sklepu i zwiększenie zapłaty dla rolnika. Ale po co prawda?
Na londyńskich stronach ludzie radzili sobie nawzajem, że gdy w Tesco nie będzie na przykład pomidorów należy udać się do warzywniaka. Tam jest wszystko. Jak to możliwe. Takie punkty prowadzone są w 90% przez Azjatów. Są troszkę droższe niż markety. Pan właściciel ma więc pieniążki by farmerowi zapłacić nieco więcej i problem znika.
Ostania kwestia. Brak pracowników .
To rzeczywiście jest wielki problem.
Skomplikowany problem. Na konferencji partii konserwatywnej w październiku zwrócono uwagę, że jest tu ok 5 milionów ludzi, którzy mogą pracować ale tego nie robią. Pracowników przynajmniej w teorii nie brakuje. Inna sprawa to płaca.
Podsumowując
Pamiętajcie, że wielkie korporacje będą wami manipulować dla własnego zysku. Nie zależy im by rolnik, hutnik, ktokolwiek w Wielkiej Brytanii, Polsce czy Hiszpanii żył godnie. One chcą tylko coś tanio kupić maksymalnie drogo sprzedać. To wszystko.
Dlatego zamiast wejść w dyskusję będą wam rzucać hasła typu wina brexitu lub podobne. Wasza sprawa czy będziecie myśleć czy łapać się na byle co.
P.s.
Zdjęcia zrobione dziś ok 13. Dwa markety i warzywniak. Zachodni Londyn




czwartek, 16 lutego 2023

Brytyjska prasówka część VII


 Najgorsze w demokratycznej polityce jest to, że wyborcy mają pamięć rybki akwariowej.

Premier zjednoczonego królestwa zanim został premierem mniej więcej na tydzień przed tym gdy przegrał z panią, która porządziła miesiąc udzielił obszernego wywiadu tygodnikowi Spectator.
Było głównie o pandemii. Okazało się, że on i ówczesny premier Boris Johnson nie chcieli żadnych lockdownow ale reszta gabinetu i partia na nich to wymusiła. Sunak jako pozytyw wskazał model szwedzki i obiecał, że gdy zostanie premierem to żadnych lockdownow nie będzie.
Powody jego sprzeciwu były dwa.
Pierwszy to odklejona od rzeczywistości naukowość. Otóż naukowcy nie potrafili się zgodzić praktycznie w niczym. Nawet w kwestii maseczek. Jedni twierdzili, że chronią inni, że nie. Ostatecznie wina i tak spadnie na polityków więc pan profesor jeden z drugim może mówić cokolwiek.
Drugi powód. Gospodarka.
Sunak zauważa, że gospodarki opartej na usługach jak ma to miejsce w UK po prostu nie można od tak sobie zamknąć bo będzie to miało katastrofalne skutki. Skutki za które zaczynamy już płacić. Mówił o kryzysie, inflacji itp. Rzeczy oczywiste.
I tu dochodzimy do sedna sprawy. Wywiad ma około 7 miesięcy. Obecny premier nie jest jedyną osobą, która wskazywała na niszczące dla gospodarki skutki pandemii.
Jednak miesiące mijają i w mediach zaczyna dominować przekaz, że za obecny kryzys odpowiada...Brexit. Ta dam. O pandemii nikt już nie pamięta więc można przestawić wajchę i tłuc co drugi dzień, że wszystko co złe to wina brexitu. Czyli nie byłoby "cost of living crisis" i inflacji gdyby nie brexit.
Jako, że społeczeństwo brytyjskie jak każde składa się w większości z ignorantów już podobno większość ludzi na wyspach chce powrotu do UE bo tam jest świetnie, wszystko tanio i nawet słońce jakos jaśniej świeci.
Szkoda, że propaganda i fakty jak zwykle się rozjerzdżają.
Według tygodnika the ecomonist inflacja w UK to 7,9% a na przykład w Austrii 9% , w Polsce 11% a w Holandii blisko 13%. Oczywiście są też kraje, które lepiej sobie radzą ale wmawianie ludowi nad Tamizą, że trzeba wrócić do UE bo inaczej będzie drogo to czysta bezczelność.
Zwłaszcza pamiętając, że dziennikarz na przykład BBC dane gospodarcze zna doskonale i mógłby uczciwie przyznać, że różnie to bywa i UE niczego absolutnie nie gwaratuje. Mógłby. Tylko po co.