Czasem człowiek coś wygra.
Artykuł ukazał się w listopadzie 2021 roku. Był ostatnim z serii. Polski Magazyn w UK po kilku latach działalności przejdzie do historii w połowie roku 2022.
Świt kultury Celtów
W
czwartej już części opowieści o Wyspach Brytyjskich zmuszony jestem zacząć od
rzeczy mało przyjemnej. O człowieku z Cheddar już pisałem. Niestety ojkofobia
na wyspach się nasila. Polityczno poprawne środowiska nie dają biednemu
człowiekowi sprzed tysięcy lat leżeć w spokoju. Od czasu publikacji mego tekstu
w MAGAZYNIE, w którym poruszyłem temat nieszczęsnego szkieletu już
czterokrotnie natknąłem się sensacyjne artykuły informujące tym, że Brytyjczycy
byli czarni. Doprawdy przypomina to teksty zza żelaznej kurtyny. Pominę tu
fakt, że dziennikarze, którzy są niemal opętani kolorem skóry sami brzmią jak
rasiści. Takie artykuły nawet jeśli pojawiają się w szanowanych niegdyś
dziennikach przez swój propagandowy wydźwięk nie mają żadnej wartości naukowej.
Pomijają one zupełnie strukturę ludności wysp. Każdy bowiem kto ma jako takie
pojęcie o historii wie, że wyspy kształtowane były przez różne ludy napływające
falami na przestrzeni wieków.
Wyobraźmy sobie teraz, że Europa to wielki prawie pusty blok w którym tylko kilka mieszkań jest zajętych a pozostałe czekają na swoich właścicieli. Tak właśnie wyglądał nasz kontynent tysiące lat temu. Nie był bezludny. Ktoś w Europie mieszkał ale ludzi było tak mało, że dla nowoprzybyłych nie stanowiło to najmniejszego problemu.
Brytania od epoki brązu przeżywała dynamiczny wzrost.
Jej ludność pomiędzy 1800 rokiem przed nasza erą a 100 rokiem przed naszą erą
wzrosłą z około 300 tysięcy do blisko półtora miliona. Zainteresowanych
artefaktami z epoki brązu odsyłam do British Museum, muzeum w Cardiff czy
Edynburgu oraz do mniejszych placówek regionalnych. Jest tego sporo.
Wracając
jednak do meritum. W tym czasie to jest od około 2 tysięcy lat przed Chrystusem
z głębi Azji na stary kontynent przybywały fale migracji. Jedną z takich
wielkich fal stanowiły ludy celtyckie, które przetoczyły się dosłownie przez
prawie całą Europę. Około tysiąca lat przed naszą erą zaczęli ze swych
dotychczasowych siedzib pomiędzy dzisiejszymi południowymi Niemcami a Czechami
rozchodzić się powoli w każdym kierunku.
Zanim
jednak nastanie czas Celtów na wyspy prawdopodobnie z Nadrenii od około 1200
roku przed naszą erą zacznie przybywać ludność, która stworzy Kulturę
Deverel-Rimbury.
Era
Celtów zbliżała się jednak wielkimi krokami. Wyspy Brytyjskie powoli dostawały
się pod ich wpływy. Jak pisałem poprzednio pomiędzy 1200 a 1000 rokiem przed
naszą erą zaczęli powoli przenikać na wyspy. Właściwa kolonizacja zacznie się
dużo później bo pod koniec VI wieku przed naszą erą. Setki lat wcześniej należy
mówić raczej o przenikaniu kultury celtyckiej na wyspy i bardzo symbolicznym
osadnictwie.
Dziś
narody celtyckie żyją jakby trochę na uboczu. Sama celtyckość weszła jednak
głęboko do kultury popularnej. Słynna galijska wioska broniąca się pod wodzą
Asterixa przed samym Cezarem to przecież wioska celtycka. Oglądając mecze
reprezentacji Anglii słyszymy czasem jak komentator określa tę drużynę mianem
dumnych synów Albionu. Albion to jedna z nazw Brytanii użyta po raz pierwszy
przez rzymskiego autora Awienusa. Nie on ją jednak wymyślił, wiadomo, że jest
dużo starsza niż jego pisma i ma pochodzenie celtyckie. Znaczy tyle co biały
ląd. Celtowie z okolic dzisiejszego Calais mogli wymyślić tę nazwę obserwując
białe klify Dover mieniące się po drugiej stronie wody. O królu Arturze słyszał
chyba każdy. Opowieści o nim zebrane są w tak zwane legendy arturiańskie. Ne
istnieje jedna wersja legend. Znamy kilka różnych wersji. Możemy w nich
odnaleźć ślady historyczne, wpływy różnych kultur, wczesnego chrześcijaństwa
ale też sporo z mitologii celtyckiej.
Pozostając
w kręgu podań i tradycji warto wspomnieć o Brutusie (Brucie) z Troi. Miały być pierwszym królem brytyjskim.
Protoplastą Brytów. Najstarsze źródło o nim mówiące pochodzi z IX wieku po
Chrystusie. Pochodzenie grecko-rzymskie miało podkreślać więzi z wyższą kulturą
europejską. Mówiąc wprost autor chciał pokazać, że Celtowie to nie byle kto a
część ważnej rodziny. Brutus miał założyć nową Troję: Troynovante czyli
późniejszy Londyn. Od razu uprzedzam to tylko legenda nikt taki nie założył
Londynu. Brutus miał panować 23 lata. Po jego śmierci królestwo zostało podzielone
pomiędzy trzech synów. Kamber dostał Cambrię czyli Walię, Albanctus/Albanac
otrzymał Szkocję a Locrinus resztę. Po 10 latach Locrinus zginie w bitwie a
regencję w imieniu małoletniego króla Maddana sprawować będzie królowa
Gwendolen. Wśród niektórych autorów można część spotkać umieszczanie Brutusa
około 1115 roku przed naszą erą. Moim zdaniem jest to duży błąd. Większość
ludzi zinterpretuje to jako dokładny czas panowania prawdziwej osoby a nie
umowne zaznaczenie pewnych procesów rozpoczynających się na wyspie. Jakkolwiek
bardzo ciekawe są te historie to tylko spisane bardzo późno legendy, tłumaczące
pewne procesy jak na przykład podział Brytanii na odrębne krainy. Oczywiście
najprawdopodobniej ktoś taki jak Brutus czy jego następcy rzeczywiście istnieli.
Najprawdopodobniej są to imiona lokalnych wodzów, które przetrwały w tradycji
ustnej. Umiejscowienie ich w konkretnym czasie czy powiązania rodzinne to już
wizja czysto literacka.
Legendarni królowie Celtów
Brutus/Brut ok 1115 p.n.e. panował
23 lata
|
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
|
|
|
Kamber (odziedziczył Walię) Locrinus
panował 10 lat
Albanctus/Albanac (odziedziczył Szkocję)
|
Królowa
Gwendolen panowała 15 lat
|
Madaan
panował 40 lat
|
Mempricius
panował 20 lat, zabity przez wilki
|
Ebraucus
panował 39 lat
|
Brutus II Greenshield panował 12 lat
|
Leil
panował 25 lat
|
Rud
Hud Hudibras panował 39 lat
|
Bladud
panował 20 lat
|
Leir
panował 60 lat, Szekspirowski „Król Lear”
Leir
został na krótko pozbawiony tronu przez dwie królowe Szkocji oraz Walii. Obie
zginą potem w bitwie a Leir powróci na tron.
|
Leir
panował ponownie 3 do 10 lat
|
Królowa
Cordaella/Cordelia najmłodsza córka Leira, panowała 5 lat. Popełniła
samobójstwo po przegranej rebelii przeciw dwóm siostrzeńcom, królom Szkocji
oraz Kornwalii
|
Cuneglasus/Cinedagius
panował 33 lata
|
Rivallo
długośc panowania nieznana
|
Gurgastius/Gurgustius
długość panowania nieznana
|
Sisillius
I długość panowania nieznana
|
Jago
siostrzeniec Gurgastuisa, długość panowania nieznana
|
Kimarcus
syn Sisilliusa I, długość panowania nieznana
Z czasem Celtowie przynieśli na
wyspy prawdziwą rewolucję techniczną. Od około 800 roku przed naszą era na
wyspach zaczęła zakorzeniać się nowa kultura zwana Halsztacką. Wraz z nią nastała era żelaza. Rozwinęła się ciekawa
forma osadnictwa zwana Hill Forts. Były
to ufortyfikowane budowle budowane na niewielkim wzniesieniu. Różniły się
bardzo rozmiarami. Od maleńkich zajmujących powierzchnię stodoły to wielkich na
których zmieściłoby się kilkadziesiąt boisk piłkarskich. Najwcześniejsze przykłady Hill Forts pochodzą
spomiędzy lat 900 a 600 przed nasza erą. Archeolodzy sądzą, że nie były wtedy
zamieszkiwane na stałe. Stanowiły raczej rodzaj centrów, religijnych czy
handlowych. Po roku 600 czyli w okresie
gdy zaczyna się właściwy napływ Celtów „forty” przyjmują formy stałego
osadnictwa. Wraz ze zmierzchem kultury Halsztackiej około 450 roku przed nasza
erą „forty zaczęły wychodzić z użytku. Były opuszczane lub przebudowywane.
Najciekawsze przykłady Hill Forts, które można zwiedzać to Maiden Castle w
Dorest oraz Old Oswestry w West Midlands.
Wielu z was wkleja obrazki z USA. Ulice San Francisco czy innych miast pełne narkomanów.
Zaściankowy jak Francuz.
W ramach robienia porządków. Krótki materiał o mnie z VIII/IX 2020 roku.
Autoryzacja to jednak dobra rzecz. Pan Piotr wziął się za edycję tekstu, który mu przysłałem i wyszło, że miałem wypadek samochodowy choć nie powiedziałem co to był za wypadek (nie był samochodowy). Nie gram też w kręgle. Panie Piotrze Bowls to nie kręgle.
Długo, ponad dwa
miesiące przyszło czekać na ostateczne rozstrzygnięcie wyborów.
Jest smutek, żal
ale nie zaskoczenie. Demokracja uczy nas, że przygniatająca większość wyborców to
ignoranci głosujący często wbrew własnym elementarnym interesom.
To jest
najlepsze. Niby władza ludu a który to już raz lud zagłosował przeciw sobie
samemu. Ehh.
Październikowe wyroby wygrał PiS. Zdobył ponad
35% głosów. Mimo robienia dobrej miny do złej gry jest to może nie klęska ale
jak się okazało bardzo kosztowne potkniecie. To wynik gorszy o 8% w porównaniu
do poprzednich wyborów. Trzeba przyznać,
że PiS bardzo mocno na to pracował. Buta działaczy i sympatyków podchodzących do
tej formacji w sposób iście religijny była szokująca. Pomijam już to, że bardzo
wielu z nich wierzyło, że w jakiś magiczny sposób jednak te wybory wygrają (to
znaczy utrzymają się u władzy), że zdarzy się coś co nagle zwiększy im liczbę
posłów.
Trzeba było po
prostu nie zrażać do siebie kolejnych grup wyborców. Nie mam tu na myśli ani
protestów „kobiet” czy emerytów z KODu. Jak słusznie zauważa tygodnik „Do Rzeczy”
to i tak środowiska na PiS nie głosujące.
PiS przegrał, bo stał się drugą PO. Choć wszystko podlane było patriotycznym
sosem to liczył się skok na kasę i państwowe posady. Sam byłem zniesmaczony widząc jak na przykład
święto ku czci żołnierzy wyklętych zaczęło się w ostatnim czasie robić imprezą
partyjną. Za pieniądze podatników oczywiście. Idiotyczna piątka dla zwierząt
czy ogólnie mówiąc olanie swojej głównej bazy wyborców na prowincji musiało
skończyć się porażką. Dodatkowo PiS utracił młodych. Opozycji znów udało się wytworzyć
trend gdzie głosowanie na Prawo i Sprawiedliwość było obciachem. Tu stracili
0.5% tam 1% i przepis na porażkę gotowy. Nie są oczywiście pierwszą partią w
dziejach, która mimo wygrania wyborów nie utworzy rządu. To się zdarza. Jednak
to kolejna rzecz na którą sami zapracowali. Przekonani o własnej wielkości
zrazili do siebie dokładnie wszystkich i zostali z zerową zdolnością
koalicyjną.
Czasem drugie
miejsce okazuje się pierwszym. Tak czuje się PO i Donald Tusk, którzy wyborów
nie wygrali… ale je wygrali. PO zdobyło niecałe 31%. Tylko 3% więcej niż
poprzednio. Tak więc ich ponowne rządy to bardziej porażka PiS niż ich własne
zwycięstwo. Rządzić będą w koalicji. Innego wyjścia nie było. To że koalicja
powstanie było wiadome zaraz po wyborach. Chęć dorwania się do koryta po ośmiu
latach była zbyt duża by przejmować się jakimiś szczegółami programowymi
poszczególnych formacji. Zresztą PO zdobyła blisko 31% nie oferując wyborcom w
zasadzie nic. Nic poza odsunięciem PiS od władzy. Choć ciężko w to uwierzyć
formacja, która posiadając blisko 90% rynku medialnego była tak beznadziejna,
że utraciła władzę obecnie do tej władzy wraca. Tak po prostu. Będzie robić to
samo ale widocznie wyborcy lubią żyć w państwie z kartonu. Skoro tak to dostaną
karton na jaki zasługują. Sam Donald
Tusk będzie jednak słabszym premierem niż poprzednio. Niestety dla niego teraz
ma rząd koalicyjny. Dość egzotyczny. Z czasem ciężko mu będzie utrzymać ich
wszystkich na wodzy.
Trzecie miejsce i
ponad 14% głosów zdobyła koalicja Trzeciej Drogi. Tonący PSL i zbieranina
Szymona Hołowni połączyli siły i to chyba oni są największymi zwycięzcami. Bez nich nie powstałby ani rząd PiS ani PO. Oczywiście
polityczna jakość tej formacji jest dokładnie żadna. Zebrali głosy tak zwanego wyborcy
centrowego, który w polskiej politologii nazywany jest bagnem. To przeciętny
Janusz i Grażynka, która głosuje na tego kto się ładnie uśmiecha.
Są też pewne plusy tej formacji. Okazuje się,
że można zbudować coś co osiągnie dobry wynik nie będąc ani Pisem ani PO.
Miejsce czwarte.
Koalicja Nowej Lewicy. Choć zdobyli, 8,6% głosów, 3% mniej niż poprzednio
załapali się do koalicji rządzącej. Są zbieraniną różnych lewicowych formacji.
Są też zdecydowanie najniebezpieczniejsi. PO chce przeprowadzić skok na kasę
tyle. To nie są rewolucjoniści. Natomiast w Nowej Lewicy rewolucjonistów nie
brakuje. Samo to, że biorą resort edukacji jest niesamowicie niebezpieczne i grozi
całkowitym jej rozmontowaniem.
7,16% zdobyła
Konfederacja. Wynik lepszy o 0,35% w porównaniu z poprzednimi wyborami. Liczba
posłów wzrosła z 11 do 18. I na tym chyba plus się kończą. Konfederacja
prowadziła kampanie wyborczą na żenującym poziomie. Wiem, wiem. To zadziałało.
Mimo marginalizacji utrzymała się na powierzchni. Jednak po kilku latach w
parlamencie należy powiedzieć sprawdzam. Konfederacja nie chce dorosnąć. To wciąż
zbiór indywidualności ciągnących każdy w swoją stronę a nie poważna formacja
polityczna. Konfederację trzyma w kupie głównie za słaby by można się rozejść
wynik wyborczy. Miałem nadzieję, że Ruch Narodowy będzie tą jej częścią, który będzie
chciał by ta formacja stawiała na rozwój narodu a nie wygranie kolejnych
wyborów. Tak się jednak nie stało. Darwinizm
społeczny ma się dobrze. RN nie tylko dał się zmarginalizować, ale wciągnął w
swoje szeregi mnóstwo osób, którym wydaje się, że działalność narodowa polega
na płaceniu niskich podatków.
Wreszcie na
koniec dwie formacje, które nie dostały się do parlamentu: Bezpartyjni Samorządowcy
oraz Polska Jest Jedna. Łącznie zdobyły ponad 3% głosów. Rozumiem zmęczenie PiSem
czy niedojrzałość Konfederacji. Nie oceniam. Miejmy jednak świadomość, że
wspomniane wyżej formacje nie odebrały posłów ani PO czy Lewicy tylko właśnie
PiS a przede wszystkim Konfederacji.
Co promujesz to dostajesz.