poniedziałek, 17 marca 2025

Syria część III

 

Syria ma to nieszczęście, że znajduje się pomiędzy regionalnymi potęgami. O zaangażowaniu CIA na Bliskim Wschodzie wie raczej każdy. Nie jest to jednak najważniejszy dla nich teatr działań. Szeroka penetracja przez Izrael też nie będzie zaskoczeniem.

Nam w Polsce często zaś umykają jeszcze dwaj aktorzy Saudowie i przede wszystkim Turcja.

Saudowie choć mogą namieszać, nie są tak mocni i skuteczni jakby chcieli. Turcja mimo swoich kłopotów wewnętrznych rośnie w siłę i stała się regionalnym mocarstwem.

To, plus wojna było gwoździem do trumny dla Assada.

Część Damaszku zniszczona
podczas walk.
15XII 2024


Utrzymując się 14 dokonał niemal cudu jednak czas działał na jego niekorzyść. Prezydent nigdy nie odzyskał kontroli nad całym krajem. Konflikt choć momentami zamrożony cały czas trwał. Miliony ludzi opuściło kraj. Gospodarka legła w gruzach. Mimo tych okoliczności cały czas trzeba było utrzymywać liczną armię.

Wojna w Syrii przerodziła się w konflikt na wyniszczenie. Spadały dochody.

Tu warto pamiętać, że Amerykanie, których co prawda „tam nie było” kontrolowali instalacje naftowe zwyczajnie kradnąc tę ropę. Assad stracił więc ważne źródło dochodu. Straty rekompensował sobie stając się producentem narkotyków. Tak niestety Syria zaczęła czerpać spore dochody z produkcji narkotyków. Cóż pieniądze nie śmierdzą. Pamiętajmy też, że prezydent stał pod ścianą. Tak jak wiele krajów regionu Syria też korupcją stała. Tak więc lojalność się często po prostu kupowało.


Mimo wszystkich niedogodności Assad dotrwał przy włądzy do końca roku 2024. 27 XI rozpoczęła się ofensywa sił opozycyjnych. 8 XII było po po wszystkim. Assad uciekł z kraju. Tydzień i cztery dni wystarczyły by zakończyć czternastoletnią wojnę. Powodzeniem ofensywy zaskoczeni byli nawet przywódcy opozycji.

Sam Assad opowiada teraz, że chciał bronić się do końca ale został zmuszony do ucieczki przez Rosjan. Słabe to. Gdyby naprawdę chciał to by został i dziś pewnie by już wisiał.

Zostawmy jednak to jednak na boku.

Ważną kwestią jest co sprawiło, że reżim upadł w kilkanaście dni?

Nie będę tu szukał spiskowych teorii. Działalność obcych służb jest oczywista ale nie mam dostępu do ich archiwów więc nie będę wymyślał. Z tego zaś co wiemy wyjątkowo dużą aktywnością wykazali się Turcy, którzy zresztą wsparli (choćby tylko logistycznie) przyszłego nowego prezydenta Syrii.


Choć mówi się, że reżim rozpadł się jak domek z kart nie jest to do końca prawda. Walki po stronię rządowej pochłonęły blisko 250 ofiar. Opór więc był. Po 14 latach mogło zadziałać zmęczenie materiału ludzkiego. Niemcy jesienią 1918 roku wciąż mieli wielką armię a wojnę przegrali. Tak więc ludzie mogli mieć zwyczajnie dość dalszej walki.

Bardzo ważne znaczenie ma zdobycie Homs i Aleppo. Kto kontroluje te miasta to tak jakby miał już pół kraju. Upadek tych miejscowości był kluczowy. Wiele osób zrozumiało, że już po zawodach i droga na Damaszek stanęła otworem. Siły rządowe zaczęły topnieć z każdym dniem.

Tu warto wrócić na początek tekstu. Część komentatorów zwraca uwagę, że topniejące dochody Assada mógły zachwiać lojalnością. Tak więc część dowódców mogła zwyczajnie dogadać się z opozycją (nawet podczas trwającej ofensywy) bo uznali, że trwanie przy Assadie już im się nie opłaca.

Zabrakło też wsparcia międzynarodowego. Prezydent Syrii oparł się na Rosji oraz Iranie. Bez nich nie utrzymałby się przez 14 lat. To jasne jak słońce. Rosja jednak choć ciągle groźna nie ma już takiej siły jak za czasów ZSRR. Dodatkowo po 2022 roku jej możliwości interwencyjne w Syrii spadły prawie do zera. Iran zaś w ostatnim czasie również przeżywa ciężkie chwile. Tak więc reżimowi podczas ostatniej ofensywy zabrakło wsparcia (nie mówię tu o jakimś symbolicznym) najważniejszych sojuszników.

Tak więc 8 XII 2024 roku kilkudziesięcioletnie panowanie rodziny Assadów przeszło do historii.

Do miasta wkroczył Ahmed al-Sharaa nowy władca. Pan, który zaczynał karierę w ruchach związanych z radykalnym islamem, którego organizacja jest na liście organizacji terrorystycznych został z dnia na dzień uznany przez międzynarodową społeczność na nową głowę państwa. Całą wcześniejszą działalność po prostu mu zapomniano. Pokazuje to hipokryzję zachodu. Assad nie był zły to robił straszne rzeczy. Assad był zły bo nie trzymał z kim trzeba.


Jak sprawdza się nowy prezydent w pierwszych trzech miesiącach?

Trudno powiedzieć, Choć mamy na zachodzie serwowaną opowieść o tym jak były dżihadysta zamienił się w poważnego polityka za wcześnie na wnioski. Na pewno nie jest głupi. Zanim dołączył do radykałów publikował książki na temat przemysłu naftowego. W Syrii jest jednak niespokojnie. Choć zachód stara się mieć oczy szeroko zamknięte mamy sporo nagrań z samosądów czy pospolitych zbrodni dokonywanych przez nową władzę na prawdziwych lub zmyślonych zwolennikach dawnego reżimu. Doszło też do walk w rejonie zamieszkiwanym przez Alawitów. Tak jak wspominałem po trzech miesiącach ciężko ocenić czy to nowa Syria i jej polityka czy tylko jeszcze elementy powojennego chaosu i szukania zemsty. Choć na wiecach jego zwolenników wśród flag Syrii powiewają też czasem te związane z radykalnym islamem Sharaa daje nadzieje na pragmatyczną politykę.

Na pewno stracił Iran. Nowy prezydent wydaje się nie zainteresowany sojuszem. Wbrew temu co się u nas twierdzi nie straciła Rosja. Obie strony zachowały się pragmatycznie. Za cenę zachowania bazy wojskowej w Syrii Moskwa uznała nową władzę. Wielkim zwycięzcą jest Turcja. Może stwierdzenie, że Sharaa jest człowiekiem Ankary to przesada ale wiele im zawdzięcza i nie mówię tylko o ostatniej ofensywie. Jego kontakty z tureckimi służbami zaczęły się w 2017 roku. Nieco ponad tydzień temu z honorami w Damaszku witany był Hakan Fidan turecki mister spraw zagranicznych a do 2023 roku szef tureckiego wywiadu. Nie trzeba chyba dodawać, że Ankara bardzo chwali nowe władze. Ciężki orzech do zgryzienia może mieć Tel Awiw. Warto pamiętać, że rodzina nowego prezydenta mieszkała na wzgórzach Golan skąd wypędzili ich Izraelczycy.




sobota, 15 marca 2025

Adolescence

 


Adolescence czyli dojrzewanie to wstrząsający mini serial Netflixa.

Jeśli ktoś nie widział to historia kręci się wokół zabójstwa dokonanego przez 13latka na koleżance ze szkoły.

W Polsce przetoczyła się dość żenująca dyskusja co tu dużo mówić podszyta rasizmem. Polski Internet skupiał się głownie na tym dlaczego filmowy zabójca jest biały a nie czarny itp. Ja rozumiem poprawność polityczną i to, że ciężko znaleźć produkcję telewizyjną gdzie murzyna grałby sprawcę, ale w przypadku tego serialu nie ma to najmniejszego znaczenia. Być może polska publika nie zrozumiała serialu i problemów, które porusza bo to produkcja na wskroś brytyjska.


W samej Brytanii przeżyto krótkotrwały szok. Przez kilka dni mówiono tylko o tym. Aktor grający ojca udzielił jakiegoś łzawego wywiadu opowiadając …o rasizmie. Ehhh.


Obecnie jednak sytuacja wraca już do normy. Ot dzień jak co dzień. Brytyjskie społeczeństwo nie lubi mierzyć się z problemami, które samo stworzyło. Wolą udawać, że wszystko jest super.

Tymczasem serial jak na dłoni pokazuje patologię współczesnej Brytanii. Dzieci, którym wolno absolutnie wszystko. Wałęsają się po nocach i nikogo to nie obchodzi.

Żyją w świecie wirtualnym gdzie „lajki” i bycie popularnym jest ważniejsze niż realne życie. Są bardzo mocno zseksualizowani. Zdecydowanie za wcześnie. Dorośli tych problemów nie potrafią lub nie chcą zauważyć.

W odcinku drugim mamy próbę przeprowadzania dochodzenia w szkole. Dzieci w większości zachowują się jak opóźnione w rozwoju. Podchodzi się do nich delikatniej jak do jajka. Są rozpieszczone, niezdyscyplinowane, bez szacunku dla osób starszych. Aktorzy wypowiadają celne uwagi o tym, że „nikt tam się niczego nie uczy”. Szkoła jest jakby przechowalnią gdzie udaje się, że ktoś idzie tam zdobyć wiedzę. Wina zostaje zrzucona na nauczycieli.

Moim zdaniem bardzo niesłusznie.

Tak są wypaleni i zwyczajnie im się nie chce ale to zasługa systemu, który postawiony jest na głowie. Nauczyciel nie mający w zasadzie żadnego autorytetu i władzy po jakimś czasie odpuszcza i chodzi do pracy tylko po to by na koniec miesiąca odebrać wypłatę.

Oczywiście są na wsypach szkoły z normalnymi dziećmi i wysokim poziomem nauczania. Jednak to placówki prywatne. Szkoły publiczne to jakiś koszmar.

Osobiście serial do mnie dotarł. Pokazał świat, który na co dzień obserwuje za oknem.

Liberalny sen kończy się katastrofą. Szkoda, że Brytyjczycy nie chcą stanąć w prawdzie i przyznać, że liberalizm to Bóg, który zawiódł.


czwartek, 6 marca 2025

Czy USA rozpadną się po szwach rasowych?

 


Miałem to opublikować kilka miesięcy temu. Mea culpa.

W amerykańskim piśmie „Chronicle” natknąłem się na ciekawy artykuł dotyczący hinduskiej emigracji do Stanów Zjednoczonych.

Hindusów jest już w USA ponad 5 milionów. W ciągu kilkunastu lat ich liczba wzrosła o 60%.

Według propagandy mają mają być super inteligentni i mieć niesamowite zdolności matematyczne. Mocno się zawiodłem czytając wpis jednej z ciekawszych postaci w Partii Republikańskiej pana Viveka Ramaswamy. Polityk stwierdził, że generalnie Hindusi są mądrzejsi a Amerykanie to imbecyle. Choć nie wszystko co napisał było bzdurą od pierwszoligowego polityka wymagałbym nieco więcej dyplomacji i lojalności do kraju w którym mieszka. Tu wyraźnie mamy typowo hinduską wspólnotę koloru skóry.

Bardzo mocno imigrację z Indii popiera też Elon Musk a każdego kto ma inne zdanie wyzywa od rasistów.

Hindusi mieli już w zasadzie opanować dolinę krzemową. Wszystko oczywiście przez ich wybitne zdolności.


Jak jednak jest w praktyce?

Okazuje się, że są na trzecim miejscu jeśli chodzi o nacje nielegalnie dostające się do USA. Zaraz po przyjeździe nawet jeśli mają wizy krótkoterminowe starają się ściągnąć jak najwięcej członków rodziny. Popularne są poradniki jak zostać w USA. Gdy zawiodą wszelkie sposoby Hindusi radzą po prostu poślubić Amerykanina/Amerykankę. Stosują więc w Ameryce dokładnie te same triki, które stosują w Wielkiej Brytanii.


Dalej jest jeszcze ciekawiej. Okazuje się, że firmy nie cenią ich wcale za ich rzekomą wybitną inteligencje a po prostu za to, że są tańsi niż amerykanie i jako osoby nowo przybyłe mają mniej wymagań.


Co do opanowania doliny krzemowej…


Okazuje się, że Hindusi masowo stosują nepotyzm i zawsze wspierają swoich ziomków. W pracy nie są ważne twoje umiejętności a kolor skóry. Znów zupełnie jak w UK.

Gazeta nie precyzuje o jaki przedział czasowy chodzi ale podaje, że czarni i Latynosi wytoczyli już ponad dwa tysiące spraw dotyczących dyskryminacji w miejscu pracy. Białych można dyskryminować?

Tak więc sukces hindusów w wielu firmach to często nie efekt ich ciężkiej pracy ale rasizmu i nepotyzmu.

Wreszcie na koniec.

Partia Republikańska była otwarta na imigrację z Azji już od lat 90tych. Azjaci mieli być naturalnymi konserwatystami tyle, że innego koloru skóry.

Rzeczywistość okazała się inna jeśli idzie o Hindusów. Mniej niż 30% z nich głosuje na republikanów. Według przytoczonych przez pismo badań Ameryka jest dla nich zbyt biała i zbyt chrześcijańska! Zamykają się więc we własnym getcie.

Robią więc dokładnie to samo co robią w Wielkiej Brytanii.

Smutne jest to, że ktoś kto przyjeżdża dobrowolnie do jakiegoś kraju zamiast dostosować się wymaga od gospodarza by ten dostosował się do gościa.

Tak więc emigracja Hinduska nie złagodziła napięć rasowych w USA. Stało się dokładnie odwrotnie.

wtorek, 25 lutego 2025

Brytyjska Prasówka część XXVI

 

Na swoich mediach społecznościowych zachęcałem do czytania prasy. Nie istnieje coś takiego jak darmowa informacja. Prasa wciąż prezentuje wyższy poziom.


Tyle tytułem wstępu.


W dziale opinie Timesa pani Melanie Philips zastanawia się nad fenomenem AFD. Times to nie jest jakaś prawicowa, konserwatywna gazeta. To główny nurt. Mimo to autorka trafnie punktuje swoich kolegów po fachu.


Za co?


Na początek za nadużywanie słowa skrajna prawica. Jeśli wszystko jest skrają prawicą to jak nazwiemy kogoś kto rzeczywiście będzie ją reprezentował?


Dokładnie tak jest. Wszystko co nie jest na lewo, wszystko czego nie rozumiem lub czego nie lubię nazywam skrają prawicą, często jeszcze dodaję słowo faszyzm. I w swoim przeintelektualizowanym rozumku nie mogę zrozumieć dlaczego przestaje to działać.

Dalej autorka pisze rzeczy dość oczywiste. Co swoją drogą pokazuje jak daleko zachód już odjechał skoro trzeba tłumaczyć podstawy.


Otóż to nie ludzie zwariowali. To główne partie ich zdradziły. To nie źli ludzie nagle chcą głosować na populistów to cały zachodni system zaczął ignorować zachodnie wartości oraz następstwa masowej imigracji. To oni zaczęli budować dom bez klamek i to oni a nie społeczeństwa odpowiedzialni są za wzrost nastrojów radykalnych.


Jeśli system tego nie zrozumie zostanie wkrótce zdmuchnięty przez populistów.





sobota, 15 lutego 2025

J.D. Vance oburzył Europę

 

14 lutego miała miejsce 61 Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa (MSC). Wystąpił na niej wiceprezydent Stanów Zjednoczonych JD Vance. O tym, że z nową administracją Trumpa stosunki nie będą się układały gładko każdy raczej wiedział jednak przemówienie Vanca wywołało szok i oburzenie.


Tymczasem amerykański polityk nie powiedział nic szczególnego. Oczywiście niezbyt przyjemnie słucha się jak ktoś zza oceanu przyjeżdża i podczas przemówienia nie zostawia na tobie suchej nitki ale warto się zastanowić czy jednak nie ma racji. 


Co takiego kontrowersyjnego powiedział:

  • Europa wisi u klamki Stanów Zjednoczonych i liczy, że dobry wujek z USA ją obroni. Jest zbyt leniwa i wygodna i nie chce sama siebie bronić. To właśnie się kończy. Amerykanie nie będą już „robić za frajera” Europy. Stary kontynent musi natychmiast podnieść wydatki na zbrojenia i zacząć podchodzić do kwestii obronności poważnie.

    Oczywiście stanowisko Waszyngtonu w dużej mierze podyktowane jest zmianą priorytetu w stosunkach międzynarodowych jednak to wszystko co powiedział Vance jest prawdą. Obronność w zachodniej Europie leży i kwiczy. Jeśli Europa nie chce sama siebie bronić to dlaczego mają to robić Amerykanie?

  • Vance zakwestionował jakość demokracji w Europie Zachodniej. Mówił by w Niemczech nie bojkotować AFD, Zwracał uwagę brak wolności słowa. Pomijając rytualne oburzenie znów miał sporo racji. Sam w demokrację nie wierze ale co to za demokracja gdzie system zamiast wyborców wskazuje nam na kogo powinniśmy glosować a na kogo nie. Co to za demokracja gdzie propaganda mówi nam, które partie są godne uwagi a które powinniśmy omijać szerokim łukiem. Wreszcie to, że w Europie jest coraz mniej wolności słowa to fakt. Ludzi aresztuje się za poglądy, lista tematów zakazanych stale rośnie. Oczywiście nie jest to Afganistan czy Korea Północna ale dryfujemy od lat w kierunku takich państw. Samo to, że przywódcy Europy nie chcą przyjmować żadnej nawet konstruktywnej krytyki pokazuje, że coś z nimi nie tak.

  • Krytyka masowej często nielegalnej imigracji do Europy. Obserwuję straszne oburzenie na te dość oczywiste stwierdzenie. Europa umiera pod naporem obcych kulturowo imigrantów. To jest fakt. Tu nie ma o czym dyskutować ale dla Europejskich elit jest to oburzające. Wiem, że politycy czy to prawicy czy lewicy naciągają fakty delikatnie mówiąc ale... Ale pewnych zjawisk już nie ukryjemy. Mleko się rozlało. Vance zwracał też uwagę na chrześcijańskie dziedzictwo Europy. Coś czego nasze elity wyraźnie się obecnie wstydzą. Tymczasem my bez emigrantów już się nie obejdziemy. To marzenie ściętej głowy. Jeśli więc już kogoś potrzebujemy niech to będą ludzie w miarę nam bliscy kulturowo i łatwi w asymilacji.


Podsumowując przemówienie Vanca nie było jakieś obszerne ani tym bardziej kontrowersyjne. Jeśli jednak wzbudziło tyle negatywnych emocji wśród europejskich elit świadczy to jak najgorzej o nich samych, nie o wiceprezydemcie Stanów Zjednoczonych.


piątek, 31 stycznia 2025

Dzieje Wysp Brytyjskich. Kopalnie miedzi epoki brązu


Znamy obecnie kilkadziesiąt miejsc gdzie wydobywano w przeszłości miedź.

Około kilkanaście większych stanowisk możemy chronologicznie powiązać z epoką brązu. 




Kopalnie koncentrują się głównie w trzech miejscach. W Irlandii w okolicach dzisiejszych miast Cork-Kerry, w Walii (głównie północnej) oraz na pograniczu walijsko-angielskim. Najsłynniejszą kopalnią jest Great Orme. Z kolei datowanie radiowęglowe znalezisk z kopalni na wyspie Anglesey wskazuje, że miejsce to gdzie wydobywano miedź jeszcze w osiemnastym i dziewiętnastym wieku było też używane w epoce brązu.


Archeolodzy szacują, ze wiele miejsc wydobycia powinno się też znajdować na wybrzeżu ale warunki atmosferyczne i naturalna erozja zatarły ślady.

W epoce brązu głównym czynnikiem decydującym o wydobyciu nie była ilość surowca a łatwość dostępu do niego.


Kopalnie miały charakter płytki, odkrywkowy. W związku z brakiem wyspecjalizowanych metod badawczych i zaawansowanych narzędzi wydobywano złoża znajdujące się przy powierzchni choć z czasem jeśli wciąż natrafiało się na miedź schodzono niżej. Użytkowana długo ponad tysiąc lat kopalnia Great Orme ma około 70 metrów głębokości.


Problem dokładniejszego datowania to przede wszystkim niewielka ilość artefaktów oraz co już wspominałem długie użytkowanie kopalni co czasem skutecznie zatarło ślady pierwszych wieków użytkowania.


Warto pamiętać, że współczesna Walia oraz Irlandia były tak ważnymi ośrodkami wydobywczymi, że tamtejszą miedź często eksportowano poza wyspy brytyjskie.

wtorek, 14 stycznia 2025

Brytyjska Prasówka część XXV

 


Na wyspach mamy ostatnio dziwną sytuację w postaci potężnej afery kryminalnej, która jakby nie do końca che wybuchnąć.


O co chodzi?


Otóż przez około dwie dekady od końca lat 90tych mieliśmy do czynienia z gangami gwałcącymi kobiety. Kobiety te w momencie gdy dokonywano zbrodni miały czasem zaledwie 14 lat. W zasadzie w większości przypadków były nastolatkami. Pochodziły głównie z północnej i środkowej Anglii. Najczęściej pochodziły z klasy robotniczej, często z rodzin naznaczonych patologią. I co najważniejsze były białe.


Sprawcy zaś w ogromnej większości pochodzili z Pakistanu.


I tu jest pies pogrzebany. Sprawcy łączyli się ze sobą często w internecie lub znali się z najbliższej okolicy. Ofiary były często odurzane więc nie zawsze zgłaszały się na policje od razu. Niektóre gwałcono wielokrotnie.


Brzmi jak jedna z wielu spraw kryminalnych.


Problem polega na tym, że przez lata proceder zamiatano pod dywan a sprawcy czuli się bezkarnie. Jako przyczynę takiego stanu rzeczy wskazuje się dwie rzeczy. Pierwsza to, ze ofiary pochodziły z nizin społecznych więc policji często nie chciało się nimi zajmować bo pewnie same się pchały gdzie nie trzeba a teraz mają pretensje. Druga przyczyna jest znacznie ważniejsza. Pokazuje ona rozkład Wielkiej Brytanii od środka. Policja bała się interweniować. Ofiary były białe a sprawcy brązowi. W dodatku to muzułmanie. Zwyczajnie bano się posądzenia o rasizm oraz islamofobię co mogłoby zakończyć karierę niejednego policjanta.


Dziś gdy w końcu wydaje się, że sprawiedliwości stanie się zadość nadal wiele osób podchodzi do sprawy bardzo ostrożnie. Niby jest afera a jakby jej nie było. Nie wyobrażam sobie z jakim trzęsieniem ziemi mielibyśmy do czynienia gdyby te kobiety były na przykład czarne. Ale są tylko białe więc wszystko w porządku.


Cześć prasy próbuje odwracać kota ogonem i prosi by nie stygmatyzować całych społeczności (kto to niby robi?). Inni przytaczają statystyki mające dowodzić, że Pakistańczycy nie gwałcą częściej niż ich biali koledzy itp.


Tymczasem problem polega tylko na tym, że poprawność polityczna stworzyła święte krowy. Grupy etniczne, którym wolno więcej niż innym. Mało osób zdaje się dostrzegać, że problem nie polega na tym, że istniały pakistańskie gangi gwałcicieli tylko na tym, ze policja bojąc się posądzenia o rasizm nie bardzo chciała ich ścigać.

sobota, 11 stycznia 2025

The Swimmers

 


The Swimmers (pływaczki) to całkiem ciekawy film z 2022 roku na który trafiłem dopiero teraz.


Jest to biograficzna opowieść o dwóch siostrach uprawiających pływanie w Syrii. Zaczyna się ciekawie. Reżyser Sally El-Hosaini jest z pochodzenia Egipcjaninem postanowił więc nie przedstawiać Syrii Assada jako piekła na ziemi.


Jednak od początku. Dwie siostry trenowane przez swojego ojca żyją w Syrii Assada targanej wojną domową. Choć strach narasta starają się żyć normalnie marząc o wyjeździe na igrzyska. Pewnego dnia podczas zawodów basen zostaje zaatakowany przez grupę rebeliantów. Jeden z pocisków wpada do wody ale na szczęście nie wybucha.


Po tym incydencie ojciec podejmuje decyzję. Córki muszą wyjechać.

Przez Turcję dostają się do Grecji.

W tym momencie film zaczyna się psuć.

Europejczycy wychodzą na ludzi, którzy nie mają żadnej empatii dla uchodźców. Nie chcą się z nimi dzielić nawet najbardziej podstawowymi produktami. Ostatecznie bohaterki filmu docierają do a jakże...do Niemiec.


Tam udaje się im znaleźć trenera. Ostatecznie tylko jedna z sióstr zostaje przy pływaniu kwalifikując się na Igrzyska w Rio. Pojedzie tam jako reprezentantka drużyny uchodźców. Zanim ostatecznie pojawi się na olimpijskim basenie wysłuchuje niewybrednych komentarzy od białych pływaczek.

Tyle w olbrzymim skrócie jeśli idzie o film.


Co mnie w nim denerwowało to masa śmieci znacząca trasę przemarszu uchodźców. Ja wiem. Jestem głupi bo się czepiam. Ktoś ucieka od wojny a mnie martwią śmieci. Nie wiem dlaczego ale denerwowało mnie to. Dlaczego cała trasa musiała wyglądać jak chlew.


Druga rzecz, która bardzo wyraźnie wybrzmiewa w tym filmie to nie liczenie się z naszą perspektywą, nas Europejczyków.

Grecy nie są źli. Żyją z turystyki. Często to podstawa utrzymania lokalnej społeczności. Uchodźcy zwyczajnie zakłócają gospodarkę. Jeśli wystraszą turystów to lokalni mieszkańcy zostaną bez środków do życia. Rozumiem, że ktoś ucieka przed wojną ale to nie oznacza, że może lekceważyć lokalnych mieszańców i nawet nie starać się zrozumieć ich perspektywy. Tu pojawia się kolejny problem. Film wyraźnie pokazuje, że zaledwie niewielka część uchodźców to uchodźcy wojenni. Nie brakuje uchodźców ekonomicznych. O ile mogę bez problemu zrozumieć pomoc dla kogoś kto ucieka przed wojną czy katastrofą naturalną to podnosi mi ciśnienie wmawianie mi, że mam jakiś obowiązek przyjmowania i pomocy nielegalnym migrantom ekonomicznym.


Odchodząc już od filmu. Młodsza siostra Yursa wystąpiła dwukrotnie na Igrzyskach olimpijskich. Była solidna ale nie błyskotliwa. Jeszcze jako czynna pływaczka związała się z agencją do spraw uchodźców działającą przy ONZ.


Starsza siostra Sarah nie miała w sobie miłości do pływania i jeszcze przed igrzyskami w Rio opuściła Niemcy by pomagać uchodźcom. W 2018 roku została aresztowana i spędziła ponad trzy miesiące w greckim więzieniu pod zarzutem pomocy nielegalnym imigrantom.


Nie jestem bez serca. Rozumiem nieraz dramatyczną sytuację ludzi w innych częściach świata ale...

Ale uderza mnie to, że ci ludzie, nie mówię tu już o postaciach z filmu bo z takimi postawami spotykam się w życiu prywatnym, że ci ludzie traktują naszą Europę jak dojną krowę. Oczekują pomocy nie chcąc dać nic w zamian. Nie chcą się integrować. Tak naprawdę los naszego kontynentu ich nie obchodzi. Jest tylko chęć wyciśnięcia środków. Nic więcej.


Pomijając postawy skrajne większość ludzi nie jest rasistami. Nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej. To co napędza postawy niechętne przybyszom z zewnątrz to ich roszczeniowa postawa i brak chęci do integracji.






środa, 8 stycznia 2025

Brytyjska prasówka część XXIV

 


Choć to artykuł sprzed kilku tygodni dopiero teraz miałem okazję go przeczytać. CITY AM w dziale opinie wzywa by nie dotować krajów rozwijających się. Konkretnie chodzi o Szkocję oraz Walię, Nie pierwszy raz spotkałem się z taką opinią. Nie jest ona jednak popularna. To znaczy od czasu do czasu podnoszą ją różni publicyści ale nie trafia do głównego nurtu. Za dużo wyborców można by zrazić. Chodzi o to, że historyczne krainy Zjednoczonego Królestwa mają swoje autonomiczne rządy. Wszystkie poza Anglią. Tak więc rządy Szkocji i Walii w dużej mierze rządzą się samodzielnie często wzywając wprost do zerwania unii z Londynem. Rządzą się jednak nieodpowiedzialnie. Szkoci na przykład mają większe rozdawnictwo socjalne niż reszta kraju. W Walii zaś dług osiągnął 300 % PKB! Nie wywołuje to jednak paniki. Dlaczego? To bardzo proste. W razie problemów Londyn przyjdzie z pomocą i uratuje zarówno Cardiff jak i Edynburg. Zrobi to ten sam zły Londyn, który często ma być przyczyną wszystkich nieszczęść. Dlatego autor artykułu wzywa by pod żadnym pozorem rząd centralny nie dotował jednostek autonomicznych niech same się rządzą i same ponoszą koszty swoich porażek.

niedziela, 5 stycznia 2025

Najmniej popularne stacje kolejowe w Wielkiej Brytanii

 Na wyspach znajdują się stacje odwiedzane przez miliony pasażerów rocznie.

Są też takie na które prawie nikt nie zagląda. 

Njamniej uczęszczaną stacją 2024 roku w Wielkiej Brytanii jest Denton w obrębie Wielkiego Manchesteru. Stacja obsłużyła 54 pasażerów w ciągu roku co i tak jest wzrostem w porównaniu z rokiem 2023 aż o 20 osób.

Uczciwie trzeba przyznać, że na tak śmieszną ilość podróżnych ma wpływ fakt, że zatrzymują się tam tylko dwa pociągi tygodniowo.

Kolejne na liście znajdują się:

Shippea Hill w Cambridgeshire - 70 pasażerów

Ince and Eton w Cheshire - 86 pasażerów

Poleswort w Warwickshire - 118 pasażerów

oraz Reddish South - 128 pasażerów.

piątek, 3 stycznia 2025

Brytyjska prasówka część XXIII

 

Chciwa córka bohatera.



Blisko stuletni kapitan armii brytyjskiej Tom Moore gdy pandemia koronawirusa nawiedziła wyspy zaczął chodzić przy pomocy balkonika wokół swego domu. Wszystko w ramach akcji charytatywnej. Starszy pan chciał zebrać kwotę 10 tysięcy funtów.


Jego akcja chwyciła Brytyjczyków za serce. Weteran stał się bohaterem narodowym. Akcja przeszła najśmielsze oczekiwania. Zebrano łącznie kilkadziesiąt milionów funtów!

I tu zaczynają się problemy. Kapitan Tom miał córkę, która okazała się niegodna swego ojca. Córka założyła fundację mającą gromadzić w imieniu jej ojca pieniądze. Fundusze miały zostać przeznaczone na pomoc seniorom i weteranom. Pomoc zarówno medyczną jak i wsparcie psychologiczne.


Już w 2022 roku (po śmierci kapitana Toma) nad fundacją zaczęły gromadzić się ciemne chmury. W połowie 2023 roku fundacja przestała przyjmować datki.

Córka i jej mąż okazała się osobą zarówno chciwą jak i skrajnie głupią. Wykorzystała własnego ojca jako maszynkę do zarabiania pieniędzy. Okazało się, że zmuszała starszego pana do robienia jego słynnych okrążeń wokół domu nawet gdy ten nie czuł się na siłach. Przyznała sobie i mężowi po 150 tysięcy funtów pensji. Pieniądze na pomoc sprzeniewierzyła między innymi na rozbudowę domu.


Pani Hannah całkowicie zniszczyła dziedzictwo swego ojca. Fundacja obecnie jest już zamknięta przez władzę ale małżeństwo póki co nie usłyszało jeszcze zarzutów karnych.

niedziela, 29 grudnia 2024

Syria część II

 


W 1963 roku w wyniku kolejnego zamachu władzę w kraju przejęła partia Baas. Jednym z przywódców zamachu był Hafiz al-Asad.


Rządy partii Baas wcale nie przełożyły się na stabilność.  Wszystko było raczej po staremu. Aż do 1971roku. Wtedy to rosnący z roku na rok w siłę Asad w końcu zdobył samodzielną władzę. 


Hafiz był najdłużej panującym prezydentem. Wladał Syrią aż do swojej naturalnej śmierci. 

Udało mu się to bo jako pierwszy odszedł od tradycyjnych zasad. Wcześniej liczyło się kto z jakiej wioski pochodził czy do jakiego klanu należał. Asad był Alawitą. Czyli pochodził z mniejszości. Rządząc w starym stylu utrzymał by się przy władzy miesiąc,może dwa lata. 

Odwrócił więc system.  Teraz nie było już ważne kto jakie miał pochodzenie. Ważna była wierność dyktatorowi. 

Mówi się, że zbudował państwo oparte na korupcji.  To oczywiście prawda z tym zastrzeżeniem, że to też absolutna norma w regionie.  Izraela nie wyłączając.

Hafiz zlikwidował wielu swoich przeciwników. Służby specjalne wzorował na NRD.  Politycznie oparł się na ZSRR. Jako jednak, że nie był z Polski wiedział co to pragmatyzm.  Nie darł kotów z USA (jego następca będzie już wielkim krytykiem Waszyngtonu). I tak sobie rządził do śmierci.  Jego rządy nie były idealne ale uczciwe trzeba przyznać,  że raczej nie dało się inaczej. Syria zyskała stabilność i długie lata pokoju.  Mniejszości spokój.

Jego rządy krytykowane są przez zachód bo były dyktatorskie . Ot co. 

 

Demokracja to rodzaj nowego Boga.   Hafiz likwidujący swoich przeciwników to zło.  Amerykanie w tym sammym czasie dokonujący zbrodni za cywilach w Wietnamie....to niedobra jest. Po co o tym mówić. 


Hafiz rządził do 2000 roku.  Na następcę szykowany był jego najstarszy syn. Ten jednak kochał szybkie samochody i ta miłość go zabiła. 


Wtedy siegnięto po młodszego syna, Baszara. Ten z kolei dotychczas żył sobie spokojnie jako lekarz w Londynie.  Ożenił się z Syryjką z brytyjskim paszportem albo brytyjką syryjskiego pochodzenia.  Możecie sobie wybrać. 

Baszar przeszedł szybki kurs rządzenia i w 2000 roku objął rządy po ojcu.


Początkowo próbował nieco zdemokratyzowac rządy i zmienić skostniałą gospodarkę ale natrafił na opozycję wewnętrzną.  Zbyt wiele rodzin przez lata czerpało zyski z korupcji by się to dało tak łatwo zdusić.


W 2011 roku przetoczyła się przez region tak zwana Arabska Wiosna.  Bajki dla dużych dzieci mówią, że ludzie domagali się demokracji. 

Otóż rewolucje nie wybuchają z tak błahych powodów. 

Studenci na placu niebiańskiego pokoju domagali się demokracji.  Przyjechały ich czołgi. Nikt za nimi nie poszedł i nikt w Chinach o nich nie pamięta. 


By rewolucja się udała reżim musi był już bardzo słaby albo sytuacja ekonomiczna na tyle zła,  że ludziom zaczyna być wszystko jedno. 

Syria w czasie przed rewolucją cierpiała na długotrwałą suszę. To z kolei spowodowało duży skok cen żywności a stąd już prosta droga do protestów.


Wojsko miało po raz pierwszy otworzyć ogień do protestujących w mieście Daraa na południu kraju. Żadnego rozkazu Asada oczywiście nie ma. Jak to w świecie arabskim bywa miejscowy  oficer zdecydował,  że już się naprotestowano i czas do domu.  Tak mniej więcej rozpoczęła się syryjska wojna domowa.


Do 2015 roku Asad dwukrotnie był bliski upadku ale przetrwał. Świadczy to tylko o jednym. Jeśli reżim nie upadł w ciągu trzech lat to musiał mieć spore poparcie wśród tak zwanych zwykłych ludzi.


Wyraźnie zaskoczyło to zachodnie służby specjalne,  które od początku majstrowały przy rewolucji.  Nie docenili poparcia dla Asada czy przeszacowali własne zdolności? Jakby nie było nie świadczy to najlepiej o ich profesjonaliźmie. 

Jeszcze gorzej o nich świadczy pomoc CIA ruchom demokratycznym,  które szybko okazały się ruchami islamistycznymi. Naprawdę nie wiedzieli czy destalbilizacja była im na rękę?

środa, 18 grudnia 2024

Syria część I



Syria to w zasadzie po prostu termin geograficzny. To kraina leżąca naprzeciw  Asyrii. Tyle.  Asyryjczyków zostało w porywach do 2 milionów i ten termin raczej wyszedł z użycia ale Syria się przyjęła. 


Syria nigdy nie była niepodległym krajem. Zawsze była częścią jakiegoś imperium. 

W bliższych nam czasach było to imperium arabskie. Potem przejęli ją Turcy. Tak było do 1914 roku. 


Wtedy wybuchła wielka wojna. Turcja na ogół jest u nas pomijana. Była jednak częścią Państw Centralnych.  Na Turcję chrapkę miała przede wszystkim Rosja (choć nie tylko).


 Latem 1914 roku największe potęgi na świecie wierzyły,  że wojnę rozstrzygną w kilka tygodni.  Po takim okresie paradę zwyciestwa miała w Stambule odbierać Rosja. Ile z tego wyszło wszyscy wiemy. Wojna rosyjsko turecka uknęła gdzieś na Kaukazie. Turcja chyląca się od dawna ku upadkowi uparcie nie chciała upaść. 

W 1915 roku żywot Turcji postanowiła zakończyć Anglia.  Dokonała desantu i chciała zdobyć Stambuł. Nie zdobyła.  W trwającej 7 miesięcy  bitwie pod Galipolii straciła blisko 150 tysięcy żołnierzy. Okazało się, że żołnierz turecki bije się dzielnie....jeśli ma nad sobą niemieckiego oficera. 


Tak więc w 1916 roku siegnięto po sprawę Arabską. Anglia wsparła i dużej części poprowadziła powstanie arabskie. 

Przy okazji zawarła tajne porozumienie z Francją o podziale wpływów.


Powstanie się udało. Nawet za bardzo. Arabowie tak się rozpedzili,  że bez pytania Anglików zdobyli Damaszek.  Dwa imperia jednak bezcemonialnie kazały im się wynosić i nie wtrącać gdy dorośli dzielą łupy. 


Możemy nie lubić imperiów kolonialnych.  Możemy mówić,  że postępowali nieetycznie itp. Ale nie możemy im odmówić doskonałego zmysłu politycznego. 


Arabia czyli dziesjsza Arabia saudyjska mogła być krajem znacznie większym  niż jest obecnie ale Wielka Brytania i Francja uznały, że naruszyło by to równowagę sił. W końcu nie po to niszczą jednego hegemona żeby sobie hodować nowego. 


Ostatecznie na trupie Turcji powstała Arabia,  Irak ( niepodległy choć bardzo mocno zależny ob Brytyjczyków). Oraz 4 terytoria mandatowe. 


Francuzi wykroili sobie dwa. Liban oraz Syrię.  Syria w 1923 roku po raz pierwszy pojawiła się jako twór polityczny.


Nie były to już kolonie w starym stylu. Gdy miejscowe ludy miały dojrzeć politycznie to miały dostać pełną niepodległość.


Jeśli odrzucimy poprawność polityczną to Europejczycu mieli dużo racji. Nam wydaje się, że Polacy są kłótliwi.  Tymczasem przy Arabach w tej kwestii wyglądamy jak amatorzy. 

Uczciwie trzeba też przyznać, że Francuzi na ogół bardzo dbali o bezpieczeństwo  chrześcijan w Syrii. 100 lat później nikogo ono nie obchodzi. 

Francuzi zarządzali Syrią bez większych problemów do lat 40tych XX wieku. 


W 1941 roku doszło w Syrii do wojny brytyjsko francuskiej. Otóż w Syrii zaczęły pojawiać się samoloty z czarnymi krzyżami. Obecności Niemców nie dało się ukryć. Brytyjczycy przestraszyli się wizji ataku na Palestynę. 

Tak więc latem 1941 roku dokonali inwazji na Syrię.  Wspierał ich buntownik. Generał de Goule. Liczono,  że Francuzi po prostu się poddadzą i tyle. Tymczasem oni stawili opór.  Kampania w Syrii pochłonęła ok 7 tysięcy ofiar. 

W maju 1945 roku.  Nastąpiła jeszcze dogrywka znana jako kryzys lewantyjski. 

Francuzi musieli ustąpić. 


W 1946 roku Syria uzyskała pełną niepodległość. Od razu też pokazała, że Francuzi mieli całkowitą rację traktując ich jak duże niedojrzałe dzieci. W ciągu kilkunastu lat kraj miał ok 20 rządów,  4 konstytucje,  zamachy stanu, pogromy i co tam jeszcze chcecie. Słowem burdel na kółkach. 

Kres temu położył Assad senior. 

niedziela, 1 grudnia 2024

Brytyjska prasówka część XXII

 


Państwo Brytyjskie staje się coraz bardziej dysfunkcyjne. Zaczyna tonąć w specyficznej biurokracji.

Jest ona inna niż w Polsce. Na wyspach zdecydowaną większość spraw obywatel załatwia online. Zazwyczaj dzieje się to szybko. Procedury są na ogół bardzo proste. Brytania pod tym względem wciąż góruje nad Polską.

Problem zaczyna się gdy wchodzimy na wyższy szczebel.

Dziennik I-paper opisuje budowę tunelu pod Tamizą na wschodnch przedmieściach Londynu. Gdyby spytać kogoś o tę inwestycję nikt nie będzie miał pojęcia co to. A mówimy tu o inwestycji, która trwa już kilkanaście lat.

Tu dochodzimy do absurdów.

Inwestycja „trwa” od kilkunastu lat choć wciąż nie wbito pierwszej łopaty! Wciąż nie wyszła poza fazę urzędniczą choć wydukowano już w tej sprawie blisko 70 tysiecy stron dokumentów!

Dochodzi do tego, że jedna agencja rządowa pyta drugą agencję rządową o opinię na temat inwestycji, którą popeira rząd i tak to się kręci, Co więcej popiera ją również opozycja. Miescowi posłowie zaróno z Pratii Pracy jak i Partii Koserwatywnej zwracają uwagę na fakt, że inwestycja potrzebna jest na wczoraj. Sąsiednie przeprawy czyli tunel Dartford oraz most Elżbiety II zaprojetkowane są by przyjmować około 135 tysięcy pojazdów na dobę. Już dziś natężenie ruchu wynosi 200 tysięcy pojazdów na dobę. Tak więc mamy absurdalną sytiację w której każdy wie, że potrzeba nowego tunelu jest potrzebna jednoczsnie biurokracja zbudowała sobie państwo w państwie i żyje w jakiejś alternatywnej rzeczywostosći zasilana pieniędzmi podatników. Projekt choć nierozpoczęty już pochłonął 300 milionów funtów!

Gazeta podaje nierzpoczety tunel jako przykłąd najkwiększego marnotrastwa ostanich lat. Nalezy jednak zdawać sobię sprawę, że takich bubli choć na mniejszą skalę jest znacznie więcej. Tłumaczyło by to dlaczego wszelkie inwestycje w Brytani stały się tak ekstremalnie drogie.

Po dłuższym zastanowieniu można tez dojść do wniosku, że Wyspy wcale nie są w kryzysie. Po prostu gigantyczne pieniądze, które można by spożytkować w jakiś racjonalny sposób są marnowane.


czwartek, 28 listopada 2024

Wyspy Czagos. Kolejna plama na honorze Imperium Brytyjskiego

 

Wyspy Czagos to maleńkie okruszki rozrzucone na środku Oceanu Indyjskiego. Kilkaset kilometrów na południe od Malediwów oraz tysiąc trzysta kilometrów na północny wschód od Mauritiusa.

Mają powierzchnię zaledwie około 60 km kwadratowych z czego na największą wyspę, Diego Garcia przypada 29 kilometrów.

Do 1783 roku w ogóle nie były zamieszkane. Wcześniej dopłynął do nich Vasco da Gama ale nie zainteresowały Portugalczyków.

W 1783 roku Francuzi najpierw sprowadzili trędowatych z Maurituisa a następnie niewolników z Afryki do pracy na plantacjach palm.

Już w 1786 roku pretensje do wysp zgłosili Brytyjczycy, którym jednak udało się je przejąć w wyniku wojen napoleońskich dopiero pomiędzy 1810 (zajęcie) a 1814 (traktat) rokiem. Wyspy włączono w skład brytyjskich Seszeli.

W 1903 roku Czagos odłączono od Szeszeli i przyłączono do Brytyjskiego Mauritiusa.

Wreszcie w 1965 roku utworzono Brytyjskie Terytorium Oceanu Indyjskiego.

Tu zaczynają się problemy. Mauritius wcale nie chciał niepodległości. Wielu zależało na pozostaniu w imperium. Wyspa miałaby wtedy reprezentację w parlamencie Brytyjskim. Niestety imperium było w fazie zwijania i taki pomysł nie był traktowany poważnie. Tak więc Mauritius stał się niepodległy…i zgłosił pretensję do wysp Czagos co zostanie wykorzystane kilkadziesiąt lat później choć wyspa przyjęła od Londynu 3 miliony funtów rekompentasty.


Ze względu na położenie wyspy mają znaczenie strategiczne. Na początku lat 70tych otwarto wspólną bazę marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Oznaczało to tragedię miejscowej ludności. Około 2 tysiące osób wysiedlono na Seszele i Mauritius. Wbrew ich woli oczywiście. Wkrótce rozpoczęli sądową walkę o prawo powrotu do domu. W 2000 roku Brytyjski sąd unieważnił decyzję władz imigracyjnych podtrzymał jednak specjalny status wyspy Diego Garcia co w praktyce uniemożliwia powrót do domu. W 2006 roku grupa dawnych mieszkańców odwiedziła wyspy. Powrót do domu utrudnia jednak USA. W 2019 roku korzystną dla dawnych mieszkańców wysp decyzję wydał międzynarodowy trybunał sprawiedliwości. W 2021 Międzynarodowy Trybunał Praw Morza. To wszystko na nic.

Okazuje się, nie wiem już po raz, który, że jeśli przychodzi do interesów do „wolny świat” nie bardzo się różni od tego „złego świata”.

Brytyjski Telegraph w ogóle lekceważy prawa miejscowej ludności zwracając uwagę, że obecnie Czagosian jest około 4 tysiące i mogą mieszkać, gdzie chcą na przykład w Wielkiej Brytanii a pchają się na te okruszki na oceanie, które często znają już tylko z opowieści rodziców. Lata mijają ale wciąż nie przestaje mnie zaskakiwać buta i ignorancja niektórych Anglosasów. Wielu problemów w przyszłości mogliby uniknąć gdyby tylko widzieli choć centymetr poza czubek swojego nosa.

Wreszcie w październiku 2024 roku Wielka Brytania ogłosiła, że przekaże zwierzchność nad wyspami Mauritiusowi co ma nastąpić ostatecznie w maju 2025 roku.

Baza marynarki ma być dzierżawiona na okres 99 lat.


Wyspy Czagos są idealnym przykładem jak lewica i prawica mogą prowadzić katastrofalną politykę.

Prawica zupełnie nie dostrzega praw lokalnej ludności. W nosie mając wyroki sądowe. Absolutnie nic by się nie stało gdyby choć część dawnej ludności mogłaby powrócić. Zwłaszcza, że Amerykanie często narzekali na olbrzymie problemy z rekrutacją pracowników cywilnych, którzy chcieli by pracować pośrodku oceanu. Gdyby pozwolić wrócić dawnym mieszkańcom problem by się rozwiązał.

Lewica zaś zupełnie zignorowała geopolitykę. Oddając wyspy Mauritiusowi Brytyjczycy wyszli w oczach Amerykanów na niepoważnych, zwłaszcza że Wujek Sam ostrzegał przed takim krokiem. Potencjalna utrata bazy byłaby katastrofą dla obu krajów. Zwłaszcza, że nad Diego Garcia nadciąga cień Chińczyków. Maurituis jest ich „najważniejszych sojusznikiem w regionie”. Tak więc lewica chce oddać wyspy komuś kto potencjalnie w przyszłości może je przekazać Chinom.

środa, 13 listopada 2024

Dzieje Wysp Brytyjskich. Epoka Brązu w Irlandii.

 

Irlandia nie była jakimś zapomnianym krańcem Europy. Rozwijała się podobnie jak więsza część kontynentu. Epoka Brązu zaczęła się na wyspie około 2500 lat przed naszą erą wraz z nastaniem Kultury Pucharów Dzwonowatych, która to kultura przyniosła metalurgię.

Oczywiście przedmioty kamienne będą jeszcze koegzystować z produktami z brązu przez setki lat.


Przykłady znalezienia "lunulae" - irlandzkich wyrobów ze złota z wczesnej epoki brązu


W pocztąkowym okresie materiały do wytopu brązu były importowane głównie z Konwalii.

Ślady najstarszej miejscowej kopalni odkryto na wyspie Ross położonej na jednym z jezior nieopodal Killarnery. Kopalnia działała tam w okresie pomiędzy 2400 a 1800 lat przed naszą erą.


W jednym z poprzednich teksów spominałem też o kopalni przy Mount Gabriel w hrabstwie Cork, która działała przez kilkset lat począwszy od około 1500 roku przed naszą erą.

Grób klinowy


Irladnia była też znaczącym poducentem złota (oczywiście nie porównując skali wybobycia pomiędzy prahistorią a współczesnością). Złote wyoby pochodzące z wyspy znaleziono zarówno w Nimczech jak i w Sknadynawii. Ostatnią kopalnię złota działającą od epoki brązu zamknięto na wyspie w XVIII wieku!


Około 2200 lat przed naszą erą zaczęto stawiać groby klinowe. Megalityczne budowle choć znacznie mniejsze niż te znane z poprzedniej epoki.


Charakterystyczne dla Irlandii oraz Szkocji są crannog czyli czyli sztuczne wyspy budowane na jeziorach. W Irlandii zidentyfikowano ponad 2000 takich obiektów, w Szkocji 600. Do niedawna myślano, że pochodzą one z przełomu epoki brązu i żelaza. Jednak najnowsze odkrycia pokazują, że były użytkowane już 3600 lat przed naszą erą po czym „porzucone” na wiele stuleci i ponownie użytkowane od około 800 roku przed naszą erą. W zależności od wyspy znajdowano na nich zarówno ślady całorocznego użytkowania jak i przedmioty śwadczące, że były to miejsca kultu.

sobota, 2 listopada 2024

Brytyjska prasówka część XXI

 

Poseł Partii Pracy zawieszony.

Pan Mike Amesbury z okręgu Runcorn & Helby zaatakował człowieka.

Według Daily Mail w sobotę nad ranem pan poseł wraz z partnerką wracali z imprezy.

Po drodze natknęli się na wyborcę, z którym wymienili kilka zdań. Wyborca był krytyczny wobec partii rządzącej. Nie podobało mu się między innymi obcięcie zasiłku do ogrzewania dla seniorów. Cóż jego zdaniem Partia Pracy w nosie ma ludzi, którzy na nią głosowali. Tego było już za wiele dla pana posła, który od słów przeszedł do czynów i pobił niezadowolonego wyborcę.

Poseł tłumaczy się, że wyborca mu groził. Dlatego gdy już go pobił miał nad nim stać i krzyczeć: „Nigdy więcej nie będziesz już grozi posłowi”.

Policja prowadzi dochodzenie.

czwartek, 24 października 2024

Brytyjska prasówka część XX

 

Zapadł wyrok w kuriozalnej sprawie w której policjanci śmiertelnie postrzelili czarnoskórego przestępcę.

Jednak od początku.


Policjanci będący na patrolu zauważają czarny drogi samochód.  Policjanci z bronią żeby był jasność. Auto figuruje w ich bazie danych jako pojazd widziany niedawno na miejscu poważnego przestępstwa. Zatrzymują auto. W środku jest pan Chris Kaba. Niebezpieczny przestępca, członek gangu. Człowiek, który ledwo tydzień wcześniej brał udział w strzelaninie. Kaba zachowuje się nielogicznie, agresywnie. Nie chce wykonywać poleceń. Najprawdopodobniej wiedział, że wpadł i może pójść za kratki. Ostatecznie zajście zakończyło się tragicznie. Kaba został zastrzelony. Jak się okazało był tego dnia nieuzbrojony.

W tym momencie dla policjantów. Rozpętuje się piekło. Następuje próba medialnego linczu. Kaba miał być barankiem bożym a policjanci to rasiści. Co tam policjanci. Cała policja, cała Wielka Brytania pełna jest instytucjonalnego rasizmu.

Sprawa trafiła do prokuratury. Ta zaś jak podaje „Spectator” wykazała się tchórzostwem. Zamiast sprawę umorzyć skierowała ją do sądu. Według tygodnika bali się zwyczajnie posądzenia o rasizm.

Kaby nie udało się wykreować na męczennika. Tylko największe murzyńskie świry opętane nienawiścią do białych wciągnęły go na sztandary walki z rasizmem. Dla reszty czarnych był tym kim był. Gangsterem, który miał pecha.

Ława przysięgłym po zapoznaniu się w materiałem dowodowym w tym z nagraniami z kamer z mundurów podjęła jedyną słuszną decyzję. Oczyściła policjantów z zarzutów.

niedziela, 13 października 2024

Tłumy na wystawie w TATE Britain.

 

TATE Britain. Jedna z najsłynniejszych galerii w Wielkiej Brytanii. Jeśli chcecie na przykład za darmo pooglądać dzieła Turnera to naprawdę warto poświęcić popołudnie.

Ja wybrałem się jednak na wystawę biletowaną. Jakoś tak wracając z pracy pewnego dnia zauważyłem w metrze plakat i coś powiedziało mi, że warto się wybrać. Intuicja mnie nie zawiodła.

Chodziło o wystawę „Now You see us” , którą przetłumaczyłbym na język polski jako w końcu nas widzisz lub coś w tym stylu.

Wystawa prezentowała przegląd malarstwa kobiecego na przestrzeni ostatnich pięciuset lat. Wychowywani w pedagogice wstydu nie wiemy przeważnie, że w Polsce mieliśmy dużo zdrowsze podejście do kobiet niż zachód. To nie my a kraje zachodnie tłamsiły kobiety i ruchy feministyczne przynajmniej na początku miały mocne podstawy.

Feminizm choć w karykaturalnej formie wciąż na wyspach ma się świetnie. Odbiło się to na wystawie…na plus. Bilety nie były ani drogie ani przesadnie tanie tym niemniej frekwencja była wielka. Byłem dziś w niedzielę i choć na daną godzinę przysługiwała ograniczona liczba biletów było nieco za tłoczno. Gdy poprzednio byłem w RA nie było pusto ale można było spokojniej obejrzeć działa. Teraz czasem trzeba było się ustawiać w kolejce by coś zobaczyć. To jedyne do czego mogę się przyczepić. Poza tym wystawa świetna pokazująca, że można różne aspekty przedstawiać w sposób normalny, wyważony. Bez ideologicznego pajacowania.

























poniedziałek, 7 października 2024

Ukraiński modernizm w Londynie

 

RA to jedno z moich ulubionych miejsc w Londynie.

Wciąż pamiętam doskonałą wystawę o Oceanii.

Dlatego z chęcią wybrałem się na wystawę o Ukrainie. Konkretnie o Ukraińskim modernizmie 1900-1930.  No dobrze przyznaję się bez bicia. Chęć zobaczenia wystawy nie była do końca podyktowana moim zainteresowaniem sztuką.

Ukraińcy od czasu rosyjskiej inwazji prowadzą wojnę propagandową. Chciałem zobaczyć czy nie będzie tam akcentów antypolskich.

Nie było.

Ogólnie wystawa ciekawa choć jak na wydarzenie biletowane mogłaby być nieco większa.

Nie była jednak obiektywna. Ja rozumiem wojnę ale…

Ukraińcy z uporem maniaka przyjęli zasadę geograficzności. Każdy kto mieszkał, urodził się na terenie dzisiejszej Ukrainy automatycznie staje się dla nich Ukraińcem. Nie ważne czy nim był. Dlatego co do niektórych twórców można mieć wątpliwości. Sprawdzając po powrocie ich biogramy okazuje się, że niektórzy mogli być po prostu Rosjanami mieszkającymi na terenach dzisiejszej Ukrainy. Niby nie nasza sprawa ale…

Ale nie mam wątpliwości, że gdy wiatr polityczny się zmieni niejeden Polak z Kresów stanie się Ukraińcem. Zresztą tak już bywało w przeszłości.

Podsumowując wystawa na solidną czwórkę. Stronie ukraińskiej trzeba przyznać, że wie jak wykorzystać swoje pięć minut.